Kasyno online w Polsce – co zrobić, żeby zyskali wszyscy?
Otwarcie rynku kasyn online w Polsce to temat, który ciągle jest na językach. Najczęściej w kontekście szarej strefy i braku wpływów podatkowych z tego segmentu. Z tego powodu chcemy wyjść z inicjatywą i rozpocząć merytoryczną dyskusję nad rozwiązaniem, w którym mogłoby zyskać państwo, gracze i legalni operatorzy.

Monopol, który ma swoją cenę
Od momentu wejścia w życie nowelizacji ustawy hazardowej w 2017 roku, jedynym podmiotem mogącym oferować legalne kasyno online w Polsce jest Totalizator Sportowy. Oznacza to, że konkurencja, nawet wśród w pełni licencjonowanych operatorów bukmacherskich, nie ma możliwości rozszerzenia działalności o gry kasynowe online. To sytuacja dość wyjątkowa na tle Europy i jednocześnie możliwa bariera w walce z szarą strefą.
Prowadzi to do zjawiska, w którym gracze przenoszą się do nielegalnych operatorów zagranicznych, szukając większego wyboru gier, bonusów czy funkcjonalności. Państwo traci wpływy, a Totalizator Sportowy mimo monopolu, nie jest w stanie całkowicie zagospodarować rynku.
Obecnie Totalizator Sportowy przekazuje do Skarbu Państwa aż 50% GGR (Gross Gaming Revenue, czyli dochodu brutto z gier). To najwyższy poziom opodatkowania hazardu online w Polsce i jeden z wyższych w Europie. Z jednej strony zapewnia budżetowi istotne wpływy, z drugiej stwarza pytanie: czy przy ewentualnym otwarciu rynku kasyn online da się utrzymać podobny poziom dochodów publicznych i nie zaburzać równowagi?
Propozycja na start dyskusji
Jako media branżowe, chcemy wyjść z inicjatywą do dyskusji. Jednym z rozwiązań wartym rozważenia w debacie publicznej, jest model, w którym Totalizator Sportowy zachowuje pełnię swoich obecnych kompetencji i nadal prowadzi własne kasyno online. Jednocześnie zyskuje nową, strategiczną funkcję. Staje się organem zarządzającym i udzielającym sublicencji podmiotom, które chciałyby rozszerzyć swoją działalność o gry kasynowe online.
Dostęp do rynku nie byłby powszechny. O sublicencję mogłyby ubiegać się tylko podmioty działające na rynku jako legalni operatorzy zakładów wzajemnych, posiadający licencję Ministra Finansów. Takie ograniczenie pozwalałoby utrzymać kontrolę nad tym, kto wchodzi na rynek, i zapobiegać jego niekontrolowanemu wzrostowi.
To rozwiązanie stanowiłoby realny kompromis, ponieważ bazowałoby na istniejącej infrastrukturze operatorów bukmacherskich, którzy posiadają graczy i sprawdzone systemy. Umożliwienie im oferowania kasyna online nie wiązałoby się z gwałtownym poszerzeniem rynku ani agresywną reklamą, lecz z przesunięciem aktywności do strefy legalnej.
Proces uzyskania sublicencji nie miałby charakteru czysto administracyjnego. Totalizator ustalałby szczegółowe kryteria techniczne, organizacyjne i finansowe, które musiałby spełnić każdy wnioskujący operator. W praktyce oznacza to weryfikację zaplecza technologicznego, polityk odpowiedzialnej gry, procedur AML oraz gotowości do działania w oparciu o transparentne raportowanie. Totalizator pełniłby więc realną funkcję regulatora rynku.
Podatek od GGR (Gross Gaming Revenue) pozostałby obowiązkowy, ale jego konstrukcja i wysokość zostałaby przeprojektowana. Nowa stawka byłaby wspólna dla wszystkich licencjonowanych operatorów. Kluczowe byłoby jednak to, że część tej kwoty, czyli od uzyskanego GGR, trafiałaby bezpośrednio do Totalizatora Sportowego za pełnioną funkcję nadzorczą.
W praktyce oznacza to, że każdy operator kasyna online nie tylko płaciłby podatek do budżetu państwa, ale również współfinansowałby system, z którego korzysta. Totalizator miałby środki na:
-
prowadzenie nadzoru nad wszystkimi operatorami,
-
działania edukacyjne i informacyjne
-
utrzymanie i rozwój standardów odpowiedzialnej gry,
-
kontrolę techniczną nad zgodnością systemów z przepisami.
Totalizator zachowywałby pełną autonomię w zarządzaniu swoją ofertą. Dodatkowo zyskiwałby przewagę wizerunkową jako instytucja stojąca na straży porządku i bezpieczeństwa rynku.
Warto rozważyć również rozszerzenie działalności Totalizatora o zakłady wzajemne. Takie rozwiązanie wymagałoby zmian legislacyjnych, ale mogłoby przynieść dodatkowe korzyści podatkowe i wszystkie podmioty na rynku zyskałby na tej sytuacji.
Ważną cechą tego modelu byłaby też możliwość zawieszania lub cofania sublicencji, jeśli dany operator nie spełniałby standardów. Oznacza to realny nadzór, a nie tylko bierny udział państwa w rozdzielaniu koncesji. Totalizator odpowiadałby nie tylko za udzielanie zgód, ale też za ich bieżący monitoring i ocenę.
Kluczowe byłoby przekształcenie Totalizatora Sportowego w podmiot, który nie tylko oferuje swoje produkty, ale również pełni funkcję nadzorczą. Na wzór niektórych krajów europejskich, gdzie państwowe spółki lub komisje kontrolują operatorów komercyjnych.
Dzięki wpływom z rynku komercyjnego, Totalizator Sportowy miałby zapewnione środki na prowadzenie tej działalności. Bez obawy o utratę własnych przychodów.
Model ten mógłby zainicjować nową kulturę współpracy w sektorze. Regularne spotkania operatorów, wspólne działania edukacyjne, inicjatywy w zakresie odpowiedzialnej gry i bieżący dialog.
Informacja zamiast reklamy
Kluczowe byłoby również utrzymanie zakazu agresywnej reklamy kasyn online. To jedno z najważniejszych założeń obecnej ustawy, które dobrze służy ochronie graczy przed nadmierną komercjalizacją hazardu.
Zakazane pozostałyby zatem kampanie wizerunkowe, sponsoring wydarzeń sportowych i kulturalnych, wykorzystywanie celebrytów, reklama w mediach masowych oraz komunikaty nawołujące do gry. Jednak legalni operatorzy powinni mieć prawo do informowania o swoim statusie prawnym, dostępnej ofercie i zasadach odpowiedzialnej gry.
Można to zrealizować poprzez kampanie informacyjne o zagrożeniach związanych z grą u nielegalnych podmiotów, a także działania edukacyjne pod okiem regulatora. Wszystkie te aktywności mogłyby być prowadzone pod kontrolą Totalizatora jako nadzorcy rynku.
Ilu graczy wróciłoby na legalny rynek?
Według danych Totalizatora Sportowego, legalny rynek stanowi obecnie około 60% udziału, co oznacza, że około 40% graczy wciąż znajduje się w szarej strefie. Wprowadzenie modelu sublicencyjnego mogłoby realnie ograniczyć ją nawet o 15 punktów procentowych. Takie założenie nie jest oderwane od rzeczywistości. Potwierdzają to europejskie przykłady.
W Danii, która zliberalizowała rynek w 2012 roku, udział szarej strefy spadł z około 50–60% do 13%, co oznacza redukcję o 40–45 punktów procentowych. W Szwecji, po otwarciu rynku w 2019 roku, szara strefa zmniejszyła się z 58% (2018) do 14% (2023), czyli o 44 punkty procentowe.
Warto jednak zauważyć, że Polska startuje dziś z niższego poziomu. Szacunkowe 40% rynku w szarej strefie oznacza, że nie da się osiągnąć równie dużej skali redukcji jak w przypadku Danii czy Szwecji. Mimo to spadek może być wciąż stosunkowo duży. Realna jest poprawa o 15–20 punktów procentowych, co znacząco zmniejszyłoby skalę nielegalnej działalności.
Co zyskają gracze?
Zmiana ta przyniosłaby też realne korzyści samym graczom. Po pierwsze, mieliby większy wybór gier i dostawców. Po drugie, możliwość gry u różnych operatorów w bezpiecznym i legalnym środowisku.
Dziś wielu graczy ma konta w kilku firmach bukmacherskich i korzysta z różnych platform, podobnie jak konsumenci wybierający kilka serwisów streamingowych. Z perspektywy użytkownika kasyna online, dostęp do kilku legalnych i zróżnicowanych ofert oznacza większą swobodę, komfort oraz możliwość znalezienia produktu dopasowanego do własnych preferencji, bez konieczności korzystania z nielegalnych stron.
W dłuższej perspektywie, dobrze skonstruowany model oparty na odpowiednim GGR może zwiększyć konkurencję zarówno na rynku kasynowym, jak i bukmacherskim. Operatorzy oferujący oba segmenty zyskają zachętę do inwestowania w jakość.
Realny kompromis?
Oczywiście każda zmiana tego typu budzi emocje. Zarówno po stronie zwolenników liberalizacji, jak i obrońców obecnego modelu. Kluczowe jednak, aby nie sprowadzać dyskusji do dwóch skrajności: całkowite otwarcie rynku kontra niezmienny monopol.
Nie należy też przywiązywać się sztywno do konkretnej konstrukcji liczb czy stawek. Przedstawiony pomysł to punkt wyjścia do rozmowy, a nie gotowy projekt. Wymagałby dopracowania szczegółów, konsultacji z branżą, analiz prawnych i finansowych. Ale już dziś warto zapytać: czy obecna sytuacja naprawdę jest optymalna? Czy nie czas stworzyć system, w którym państwo zarabia, gracze korzystają z bezpiecznych i legalnych usług, a legalni operatorzy mają szansę rozwijać się w sposób zgodny z prawem?
Szacuje się, że udział nielegalnych kasyn online w rynku wciąż oscyluje w granicach 40%. Dopóki legalna oferta jest ograniczona do jednego podmiotu, nie możemy mówić o pełnym wykorzystaniu potencjału w celu zwalczania szarej strefy.
Model oparty na współpracy, nadzorze i współodpowiedzialności za rynek może być rozwiązaniem, które warto rozważyć. Szczególnie jeśli jego wdrożenie nie oznacza strat dla budżetu państwa ani dla Totalizatora Sportowego, a wręcz przeciwnie. Może przynieść stabilne i przewidywalne źródło przychodów z dynamicznie rozwijającego się sektora.
Polecane


Komentarze
To nie takie proste chłopaki ;))
Jak totalizator mialby przyznawac licencje to juz widze co by z tego było – sts jako pierwszy po 8 miesiacach reszta xD
Tyle o tym piszecie i jeszcze do Was nie dotarło, że tutaj nikt zmian nie chce? Najlepsze propozycje upierdoli TS w zarodku. Im ten monopol na rękę.
Tylko ze nikt tego kompromisu nie chce niestety…
Pomysł nawet ciekawy, ale niestety nic się nie wydarzy, ponieważ Totalizator straciłby wpływy i po około 2 latach, co najmniej 5 firm miałoby dużo lepsze kasyno od nich, dlatego nie wprowadzą tego. Oni blokują zmiany w MF – bo boją się o własne ciepłe stołki. Układ niestety nie do ruszenia i jaka władza jest przy korecie nie ma znaczenia, bo to ludzie bez ambicji i umiejetnosci, ktore pozwolilyby im odnalezc sie na wolnym rynku.
Przy 50% ggr na kasyno online nikt normalny nie wejdzie, to absurd
Pierdu, pierdu a Totalizator robi tylko pijarowy bełkot, zero konkretow z ich strony, wymiany zdań. Wiec mozecie sobie projektowac pomysly ale to trzeba konkretow z ich strony, typowa spoleczka skarbu panstwa
Teoretyczne rozważania, ale nigdy to się nie stanie z jednego powodu: dochody Totalizatora by spadły. Oni dobrze o tym wiedzą, dlatego od lat jest jak jest. Lepszym rozwiązaniem byłoby poprawienie Total Kasyna: zwiększenie liczby gier, oferty, bonusów, obsługi klienta. Gdyby Total Kasyno oferowało wyjątkowy produkt, to ludzie by nie szukali po kątach.