Dariusz Łęczyński: Za klika dni startujemy z czymś zupełnie nowym!

Autor: Bartosz Burzyński

Data publikacji: 30.09.2026

STATSCORE przyjechał na SBC Summit 2026 w Lizbonie z konkretną agendą biznesową, ale firma nie ogranicza swoich planów do tradycyjnego rynku bukmacherskiego. Z Dariuszem Łęczyńskim, CEO STATSCORE, rozmawiamy o wykorzystaniu AI, współpracy z rynkami predykcyjnymi, rozwoju afiliacji oraz nowym modelu sprzedaży danych, który ma otworzyć ofertę firmy również na mniejsze podmioty i kluby sportowe.

Bartosz Burzyński: Przed Lizboną mówiłeś mi, że STATSCORE przyjeżdża na SBC z wypełnionym kalendarzem i bardzo konkretną agendą biznesową. Jesteśmy już na miejscu. Co najczęściej słyszysz podczas rozmów z klientami i partnerami? Jest jeden temat przewodni tych spotkań czy na miejscu okazuje się, że każda rozmowa idzie w trochę innym kierunku?

Dariusz Łęczyński: Tematu przewodniego nie ma, bo z każdym partnerem rozmawiamy o czymś innym. Szczególnie że mamy to szczęście, że nasi partnerzy to nie są klienci, których pozyskaliśmy trzy czy cztery miesiące temu. Najczęściej są to już wieloletnie współprace.

Lizbona i drugie bardzo znane wydarzenie branżowe to nasze coroczne miejsca spotkań. Zawsze jesteśmy na nich obecni i staramy się w pewien sposób zaopiekować wszystkimi naszymi partnerami. Stąd duża część tego typu spotkań, mimo że trwa najczęściej pół godziny, ma czysto casualowy charakter.

Jeśli partner jest zadowolony z twoich usług, to nie masz sytuacji, w której ktoś przychodzi i punktuje: to nie działa, to popraw itd. To naprawdę przyjacielska rozmowa, czasami o tematach zupełnie niezwiązanych z naszym biznesem.

Ale mówisz o klientach, z którymi już działacie. A jak jest z nowymi klientami?

Powiem ci szczerze, że już od jakiegoś czasu zauważam, że tego typu eventy niekoniecznie są miejscem do podpisywania nowych umów. U nas najczęściej wygląda to tak, że 80 proc. stanowią spotkania z obecnymi klientami, a pozostałe 20 proc. to kontynuacja rozmów, które już trwają.

Niewiele zaczyna się tutaj od zera, chociaż oczywiście się to zdarza. Ktoś może kogoś polecić albo trafisz na stoisko, którego się nie spodziewałeś, i tam też może rozpocząć się jakiś temat. Natomiast to jest tylko początek. Później rozmowy trwają na mailach czy callach. Nic nie dzieje się jednego dnia.

Tak jak wspominałem przed wydarzeniem, mamy wszystko zaplanowane i spotkania umówione z większością naszych klientów. Do tego dochodzi te 20 proc. nowych tematów, przy których jeszcze nie wiadomo, czy cokolwiek z nich wyniknie.

Czyli coś może zacząć się podczas takiego wydarzenia, ale później potrzeba jeszcze wielu miesięcy, żeby doprowadzić temat do końca?

Tak, mówimy raczej o miesiącach niż tygodniach. Niestety często, i tak jest już od dłuższego czasu, roadmapa jest długa i trzeba swoje w kolejce wystać. Nawet jeżeli masz gotowe rozwiązania, to osoby, z którymi rozmawiamy i które chciałyby z nami współpracować nawet od jutra, muszą jeszcze przebić się z tym tematem wewnątrz swojej organizacji.

Są tutaj jakieś panele, które szczególnie cię zainteresowały? Część odbyła się dzisiaj, kolejne będą jutro.

Byłem na panelu z Michaelem Jordanem. Był mocno promowany, więc siłą rzeczy dzisiaj się na nim pojawiłem. Finalnie, przez lekkie opóźnienie, musiałem zrezygnować z końcówki, bo miałem kolejne spotkanie.

Było ciekawie, natomiast nie będę ukrywał, że tego typu content niekoniecznie jest tym, co podczas takich eventów interesuje nas najbardziej. Mamy inne cele, przede wszystkim spotkania biznesowe. Wiesz też, że żyjemy w świecie, w którym różnych wypowiedzi, filmików czy nagrań jest na co dzień bardzo dużo.

Sami pracujecie w tej branży i staracie się nas codziennie zainteresować tymi wiadomościami, więc na tego typu evencie niewiele więcej i tak usłyszę.

Dużym tematem ostatnich miesięcy są rynki predykcyjne. Cały czas się o nich mówi i dużo się tam dzieje. Jakie masz do nich podejście i jak widzisz przyszłość tego rynku?

Chyba już kiedyś wspominaliśmy, że mamy to szczęście, że jako dostawca danych, czy to dla branży bettingowej, czy dla rynków predykcyjnych, spotykamy się z dość podobnymi oczekiwaniami.

Współpracujemy dzisiaj z Kalshi, więc czy mówimy o Kalshi, czy o bukmacherach, oczekiwania są podobne. Natomiast jeżeli chodzi o to, czy sam rynek predykcyjny się utrzyma, to z mojej perspektywy na pewno coś się zmieni.

Nie wyobrażam sobie, żeby zakłady były tak mocno obwarowane regulacjami, a jednocześnie pozwalano na to, żeby coś, co mimo wszystko jest bardzo zbliżone do zakładów sportowych, działało w nieuregulowany sposób.

W moim przekonaniu te rynki zostaną, ale mogą funkcjonować w zupełnie innej formie. Pytanie, jak będą wyglądały po nałożeniu regulacji.

No tak, akcje dużych, globalnych firm bukmacherskich też mocno spadały w ostatnim czasie.

Dlatego to jest ciekawe. Słyszałem swego czasu opinię, że to niekoniecznie jest to samo i że nie będzie stanowiło zagrożenia. Już wtedy wydawało mi się to trochę naiwne. Ciekawe, jak to się rozwinie.

Na tym panelu, o którym mówiłem, Jason Robins też wypowiadał się na ten temat, bo DraftKings uruchomił swoją ofertę. Fajnie powiedział, że przygotowują się tak, żeby bez względu na to, co się stanie, byli gotowi. Oni również nie są pewni, czy ten rynek utrzyma się w obecnej formie.

Czyli trochę godzą się z tym, że jednak ten rynek się utrzyma?

Tak, ale spodziewają się, że może funkcjonować w innej formie.

W Stanach ostatnio dużo dzieje się też pod kątem regulacyjnym, jeżeli chodzi o rynki predykcyjne. Powiedziałeś na naszym kongresie, że dzięki AI STATSCORE może dziś realizować projekty, których jeszcze rok temu prawdopodobnie byście się nie podjęli. Jaka będzie kolejna duża zmiana, którą AI może przynieść konkretnie w waszym biznesie?

To jest takie pytanie, przy którym nie będę od razu rzucał przykładami. Natomiast ten rok już nam pokazał, że możemy wchodzić w partnerstwa, które wcześniej byłyby bardzo trudne do obsłużenia ze względu na liczbę osób, które musielibyśmy zaangażować, żeby dostarczyć jakość, jakiej oczekuje druga strona.

Głównie chodzi tutaj o partnerstwa z firmami tier 1. Niekoniecznie z branży zakładów sportowych, bo jak pewnie wiesz, mamy to szczęście, że betting jest tylko jedną z kilku odnóg, którymi się zajmujemy. Bardzo mocno otworzyliśmy się na media, ale nie tylko. Szereg obszarów non-betting również jest dla nas bardzo istotny.

Bardzo często mówi się, że AI ma sprawić, że będzie efektywniej i oszczędniej kosztowo, ale to tylko jedna para kaloszy. Siłą rzeczy wynik finansowy jest bardzo ważny, ale AI przede wszystkim ma w jakiś sposób wyzwolić większą kreatywność. Naszą ambicją jest wykorzystanie AI jako mnożnika możliwości organizacji. Chcemy, żeby skala, jakość i tempo tego, co dostarczamy na rynek, sprawiały wrażenie, że stoi za tym firma zatrudniająca 1000 osób, mimo że w rzeczywistości tworzy ją zespół 150 osób.

Jakie nowe drogi może więc AI otworzyć w przyszłości?

Choćby nasze SportsAPI, które jest core’em całego naszego biznesu. Jeśli dane integruje zespół programistów po drugiej stronie, to potrzebujesz do tego zespołu programistów.

Jeśli dzisiaj chcesz rozwiązanie front-endowe, możemy przygotować ci nasze SportsAPI w wersji front-endowej. Natomiast w przyszłości możemy robić to jeszcze inaczej. Na przykład możemy wprowadzić do naszego systemu rozwiązanie dla komentatora, który będzie mógł czerpać z naszej bazy danych i dokładnie w momencie, kiedy tego potrzebuje, wykorzystywać odpowiednie ciekawostki podczas transmisji.

Nie potrzebujesz 130 osób, które podrzucają ci ciekawostki. Będziesz mógł zrobić to sam. Wcześniej nie bylibyśmy w stanie czegoś takiego stworzyć. Musiałbyś postawić drugą firmę, żeby przygotować tego typu produkt.

Czyli na podstawie danych, które dostarczacie, komentator będzie mógł sam wyciągać najciekawsze informacje?

Będzie mógł czerpać najciekawsze informacje, szukać na przykład anomalii i tego typu rzeczy. Takie rozwiązania już istnieją, tylko potrzebujesz batalionu ludzi, żeby wyszukiwali tego typu ciekawostki. Tutaj będzie się to odbywało automatycznie.

Jak ważne są lokalne dane?

Są ważne, szczególnie właśnie w części non-bettingowej. Uważam, że jest to o tyle istotne, że jeśli podpisujesz umowę z jakimś medium, na przykład na Słowacji, to o to cię zapytają. Będą chcieli wiedzieć, czy masz wszystkie ligi słowackie i wszystkie sporty, które są tam najważniejsze.

Natomiast jeśli chodzi o sam betting, jest to bardziej istotne pod kątem lokalnej oferty kursowej, a tym, jak wiesz, tak naprawdę się nie zajmujemy.

Na początku roku mówiłeś mi też, że chcecie mocniej wejść w afiliację. Mamy już za sobą trzy kwartały roku. Jak to obecnie wygląda?

Podpisaliśmy niedawno umowę z bardzo dużym podmiotem afiliacyjnym w Grecji, Kingbet Media. Weszliśmy też w takie, nazwijmy to, partnerstwo, w którym trochę uczymy się tego obszaru, a oni dzielą się z nami swoją wiedzą.

Do tego niedawno uruchomiliśmy nasze widżety kursowe, czyli coś, co w afiliacji jest bardzo potrzebne. To jest więc moment, w którym mocniej przycisnęliśmy.

Widzisz szansę, żeby afiliacja stała się ważną częścią waszego biznesu?

Na pewno będzie to kolejna odnoga. Jak wejdziesz na naszą stronę, od wielu lat mamy: For Betting, For Media, For Sports. Teraz pojawi się właśnie For Affiliate.

A jeszcze ci powiem o czymś, o co pewnie mnie nie zapytasz. Dosłownie za kilka dni startujemy z czymś zupełnie nowym.

Tworzymy sklep z danymi. Jeżeli jesteś małym podmiotem i interesuje cię jedna liga albo jesteś klubem i interesują cię tylko konkretne mecze, wcześniej nie byliśmy w stanie obsługiwać tego typu klientów.

Tworzymy nasz StatStore, gdzie będziesz w stanie samodzielnie kupić dane lub widżety i wybrać tylko to, czego potrzebujesz. To będzie model self-service.

Pracowaliśmy nad tym rok. Myślę, że to kolejna linia biznesu, którą otwieramy, żeby obsługiwać nie tylko klientów enterprise, ale również mniejsze podmioty.

Będzie to działało na zasadzie subskrypcji?

Tak. Subskrypcja, płacisz kartą.

A jak wysoki będzie poziom wejścia, na przykład z perspektywy klubu?

Nieduży. Myślę, że to będzie kilkadziesiąt euro miesięcznie za coś, czego faktycznie potrzebujesz.

Żeby taki model wam się opłacał, liczba tych podmiotów musi być jednak duża.

Tak, liczba tych podmiotów musi być duża. Natomiast zaprojektowaliśmy to w taki sposób, również przy pomocy AI, żeby był to klasyczny, całkowity self-service od A do Z.

Czyli marketingowo będziecie to mocno promować?

Tak. Za kilka dni będziemy mieli już pierwszych klientów, mamy early adopters, a oficjalnie startujemy z tym na początku października.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *