Nowe przestępstwo „patostreamingu”. Co to oznacza dla branży hazardowej?

Autor: Justyna Grusza-Głębicka

Data publikacji: 02.03.2026

29 stycznia 2026 r. do Sejmu wpłynął poselski projekt ustawy o zmianie Kodeksu karnego, przygotowany przez Klub Parlamentarny Koalicji Obywatelskiej. Projekt przewiduje wprowadzenie nowego typu przestępstwa -art. 255b k.k., penalizującego tzw. patostreaming, czyli publiczne rozpowszechnianie w Internecie treści przedstawiających popełnienie określonych czynów zabronionych. Choć uzasadnienie projektu koncentruje się na przemocy, brutalności i demoralizacji młodzieży, to jego konsekwencje mogą wykraczać daleko poza pierwotny cel. Projektowi powinna się przyjrzeć także branża hazardowa, gdyż może mieć on wpływ na działania marketingowe.

Czym jest nowe przestępstwo?

Projektowany art. 255b § 1 k.k. penalizuje publiczne rozpowszechnianie za pośrednictwem sieci teleinformatycznej treści przedstawiających popełnienie m.in.:

  1. przestępstw przeciwko życiu i zdrowiu,
  2. przestępstw przeciwko wolności seksualnej,
  3. znęcania się nad zwierzętami,
  4. a także, co szczególnie istotne, przestępstw skarbowych określonych w art. 107–111 Kodeksu karnego skarbowego, czyli przestępstw i wykroczeń przeciwko organizacji gier hazardowych.

Za takie czynności grozić ma kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat.

W praktyce oznacza to, że projektowana regulacja obejmie nie tylko brutalne „patostreamy”, ale również transmisje czy relacje z zagranicznych platform oferujących gry niedozwolone w Polsce czy reklamujących swoje usługi graczom z Polski.

Uzasadnienie projektu, ochrona małoletnich i walka z patologią

W uzasadnieniu projektodawcy wskazują, że celem regulacji jest przeciwdziałanie „patologii społecznej”, jaką jest patostreaming, oraz ochrona dzieci i młodzieży przed demoralizującymi treściami. Powołują się m.in. na badania dotyczące kontaktu młodych osób z przemocą w Internecie oraz rosnącą skalę zjawiska transmisji „na żywo” w mediach społecznościowych. W części dotyczącej hazardu uzasadnienie podkreśla, że w przestrzeni internetowej pojawiają się transmisje z nielegalnych gier, które mogą przyczyniać się do normalizacji nielegalnego hazardu i zwiększać ryzyko uzależnień – zwłaszcza wśród młodszych odbiorców. Projektodawcy wskazują, że penalizacja rozpowszechniania takich treści ma pełnić funkcję prewencyjną i wychowawczą.

Warto jednak zauważyć, że projekt nie różnicuje wyraźnie sytuacji streamerów działających w jurysdykcjach, w których dana działalność jest legalna, ani nie rozstrzyga wprost problemu kolizji z zasadą swobody świadczenia usług w UE.

Hazard online pod szczególną lupą

Z perspektywy rynku hazardowego najważniejsze są trzy kwestie:

Po pierwsze, rozszerzenie odpowiedzialności.

Dotychczas główny ciężar odpowiedzialności w zakresie nielegalnego hazardu spoczywał na podmiotach organizujących gry. Projekt przesuwa akcent również na osoby rozpowszechniające treści z takich gier, nawet jeśli same nie są organizatorami. Streamer pokazujący grę w zagranicznym kasynie online (bez polskiej koncesji) może znaleźć się w sferze ryzyka karnego.

Po drugie, efekt mrożący (chilling effect).

Granica między relacją informacyjną, analizą prawną a „rozpowszechnianiem w postaci obrazu lub dźwięku” może być nieostra. Projekt przewiduje wyłączenia m.in. dla działalności artystycznej, edukacyjnej czy naukowej, ale praktyka interpretacyjna może być różna.

Po trzecie, presja na influencerów i afiliantów.Ściganie podmiotów organizujących nielegalne gry hazardowe jest nieskuteczne. Branża hazardowa w dużej mierze opiera się dziś na marketingu afiliacyjnym i influencerach i to w tę społeczność ustawodawca postanowił celować, wprowadzając nowy typ przestępstwa. Oznacza to ograniczenia reklamy, albowiem platformy streamingowe i reklamowe zaczną ostrożniej moderować treści związane z hazardem, nawet legalnym.

Jednak czy jest to właściwy kierunek legislacyjny, jeśli chodzi o ograniczanie patologii związanej z hazardem?

Skutki dla rynku w Polsce

Ustawodawca w Polsce ponownie woli iść w kierunku penalizacji niż kreowania odpowiednich wymogów regulacyjnych dla operatorów branży hazardowej, co nie wydaje się najwłaściwszą ścieżką.

W krótkiej perspektywie projekt może:

– wzmocnić pozycję podmiotów posiadających polskie zezwolenia (ograniczenie promocji szarej strefy),

– zwiększyć odpowiedzialność osób promujących zagraniczne platformy bez licencji MF,

– skłonić operatorów do jeszcze ściślejszej kontroli współprac afiliacyjnych.

W dłuższej perspektywie trzeba pochylić się nad zagadnieniem proporcjonalności regulacji oraz możliwości egzekwowania przepisów. Gdyby przyjąć, że dany influencer przebywa poza granicami Polski, praktyka pokazuje, że możliwości ścigania są ograniczone. Wydaje się, że nie ma większego sensu kreacja przepisów, które trudno będzie wyegzekwować.

Warto zwrócić uwagę na wątek podwójnego karania za ten sam czyn. Kodeks karny skarbowy penalizuje nielegalną reklamę hazardu. Na bazie omawianego projektu wprowadzony zostanie kolejny czyn zabroniony, który prowadzi do multiplikacji represji.

Kontekst transgraniczny, wyzwanie dla UE

Dla podmiotów zagranicznych działających w modelu online projekt stanowi kolejny sygnał, że Polska ma chęć wzmocnić narzędzia represyjne wobec nielegalnego hazardu, chociaż być może narzędzia te ponownie będą mało efektywne.

Pojawia się też istotne pytanie: czy penalizacja rozpowszechniania transmisji z działalności legalnej w innym państwie członkowskim nie doprowadzi do kolizji z zasadą swobody świadczenia usług (art. 56 TFUE)? Oczywiście hazard jest obszarem, w którym państwa członkowskie mają szeroki margines regulacyjny. Niemniej jednak każda ingerencja w sferę komunikacji transgranicznej będzie podlegała ocenie pod kątem proporcjonalności.

Symboliczny sygnał czy realne narzędzie?

Projekt Koalicji Obywatelskiej ma raczej wymiar symboliczny – pokazuje, że ustawodawca reaguje na zjawiska internetowe wymykające się dotychczasowym regulacjom.

W świecie, w którym streaming stał się jednym z głównych kanałów budowania relacji z klientem, regulacja dotycząca „obrazu i dźwięku” może mieć dla rynku większe znaczenie, niż się dziś wydaje. Nowy art. 255b k.k. może stać się nie tylko narzędziem walki z patologią, ale także instrumentem istotnie wpływającym na model promocji i komunikacji w całym sektorze.

Jest to kolejny krok w kierunku zaostrzania odpowiedzialności karnej w przestrzeni online. Brakuje jednak realnych działań zmieniających nieadekwatną już do dzisiejszych czasów ustawę o grach hazardowych. Uwaga powinna być skupiona na odpowiednich regulacjach dla legalnej części rynku hazardowego w Polsce.

Komentarze

Krzysztof

już był taki artykuł u was wcześniej czemu wy cały czas powtarzacie to co piszecie? po 2 i tak to nie wejdzie bardzo słabo napisana ustawa która nawet nie uzbiera podpisów w swoim klubie

0
0
Greg

to felieton durniu a nie ich tekst

0
0
Myszkin

I bardzo dobrze. Zakazac pokazywania tej patologii jak i nielegalnego hazardu. Tak dlugo sie z tym walczy, ze wreszcie bedzie to egzekwowane w prawie karnym. Dosc swobody w internecie. Kazdy bedzie odpowiadal za swoje czyny

0
0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *