Wolna amerykanka nielegalnie działających podmiotów na polskim rynku iGamingu?
Najnowszy felieton to moja refleksja nad możliwościami ścigania nielegalnie działających podmiotów na rynku polskim. Załóżmy, że gracz został oszukany przez kasyno online, działające na licencji z Curacao albo bez żadnej licencji. W sumie to nie wiedział, że jest nielegalne. Stracił duże pieniądze. Chciałby je odzyskać, ale nie zawiadomi organów ścigania, bo przecież boi się własnej odpowiedzialności. To jak mu pomóc?

Brak narzędzi do ścigania zagranicznych podmiotów
Zgodnie z art. 107 § 1 k.k.s., kto wbrew przepisom ustawy lub warunkom koncesji lub zezwolenia urządza lub prowadzi gry hazardowe, podlega karze grzywny do 720 stawek dziennych albo karze pozbawienia wolności do lat 3, albo obu tym karom łącznie.
Mamy więc przepis, na podstawie którego można karać każdą osobę, która urządza gry hazardowe nielegalnie. I ten przepis działa, ale nie wobec zagranicznych podmiotów, za którymi stoją osoby posiadające obywatelstwo innego kraju. Bo przeszkody międzynarodowe. Bo utrudniony kontakt. Bo brak współpracy służb. A na koniec różne systemy prawne i nieczęsto brak możliwości ich pogodzenia. Było przecież głośno w mediach o sprawach sądowych, w których gracze oskarżali zagraniczny podmiot o oszustwo, ale podmiot ten organizował gry hazardowe zgodnie z prawem swojego kraju, więc generalnie konsekwencji nie było.
Na uwagę zasługuje brzmienie tego samego artykułu, ale paragrafu drugiego. Jak stanowi art. 107 § 2 k.k.s., kto na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej uczestniczy w zagranicznej grze hazardowej, podlega karze grzywny do 120 stawek dziennych.
Jeśli więc ktoś został nieuczciwie potraktowany przez nielegalnie funkcjonujący podmiot, to boi się zgłosić popełnienie przestępstwa karno-skarbowego z uwagi na własną odpowiedzialność karną. Przecież gra u zagranicznego operatora jest karana. Oczywiście są okoliczności łagodzące, a wręcz wyłączające karanie, ale czy w danym stanie faktycznym organy ścigania lub sąd pójdą na takie ustępstwa, to wielka niewiadoma. Więc gracze wolą nie zgłaszać. A szkoda. Bo w ten sposób ujawniona byłaby skala problemu nielegalnie urządzanych gier hazardowych online.
Konstrukcja tej regulacji wydaje się niewłaściwa. Paragraf drugi wyłącza skuteczne stosowanie paragrafu pierwszego. I wprawdzie brakuje narzędzi do ścigania zagranicznych podmiotów, ale zgłaszanie takich przestępstw karno-skarbowych mogłoby pomóc w ściganiu innych osób, zaangażowanych w proceder urządzania nielegalnych gier hazardowych. Przykładowo – osoby odpowiedzialne za działanie instytucji płatniczych, zarejestrowanych w Polsce, które umożliwiają wpłaty i wypłaty pieniędzy z nielegalnych kasyn online. Albo osoby reklamujące takie podmioty. A tych w social mediach nie brakuje.
Droga postępowania cywilnego jest także uniemożliwiona w przypadku naruszania polskiego prawa przez zagraniczne podmioty. Kodeks cywilny umożliwia dochodzenie roszczeń z gry lub zakładu tylko wtedy, gdy gra lub zakład były prowadzone na podstawie zezwolenia właściwego organu państwowego.
Gdy brak prostej drogi, można iść naokoło
Wydawałoby się, że powyżej przytoczone przepisy nie pozwalają na ściganie podmiotów wspierających nielegalne działania, ale przecież mamy w prawie karnym instytucję pomocnictwa, którą stosuje się wprost w Kodeksie karnym skarbowym. Zgodnie z art. 18 § 3 Kodeksu karnego, odpowiada za pomocnictwo, kto w zamiarze, aby inna osoba dokonała czynu zabronionego, swoim zachowaniem ułatwia jego popełnienie, w szczególności dostarczając narzędzie, środek przewozu, udzielając rady lub informacji. Na tej podstawie można by przypisać odpowiedzialność wielu osobom, zaangażowanym w proceder nielegalnego urządzania gier hazardowych.
Wnioski na przyszłość
Najlepszym rozwiązaniem byłaby zmiana przepisów. Nie w kierunku wzmożonego ścigania zagranicznych podmiotów, bo to będzie bezskuteczne bez woli współpracy innych państw w tym zakresie, a w kierunku ochrony oszukanych graczy. Kluczowa jest tu świadomość, czy gracz wiedział, że gra za pośrednictwem nielegalnego podmiotu, czy nie, a ta jest bardzo trudna do udowodnienia. W przypadku świadomości korzystania z usług nielegalnego operatora trudno o nagradzanie takiego działania w postaci udzielania pomocy pokrzywdzonym, ale w przypadku braku świadomości sytuacja wygląda już odmiennie.
Warto wprowadzić działania prewencyjne w postaci akcji edukacyjnych dotyczących bezpiecznej gry. Wprawdzie takie akcje istnieją, ale potrzebne są te o dużym rozgłosie.
I finalnie, należałoby wykorzystać prezydencję Polski w Radzie Unii Europejskiej do nawiązania współpracy w celu walki z czarnym rynkiem hazardu online. Rząd wysunął już propozycję zharmonizowania wysiłków w tym zakresie, pozostaje mieć nadzieje na konsekwentne działania w tym celu i efekty.
Polecane
Komentarze
Ktoś się naczytął za duzo holenderskiej prasy 😀
Mogę się mylić, ale nie jest tak, że obecna sytuacja na rynku kasynowym online w Polsce jest na rękę Państwu? Sobie tak głośno myślę, ale rząd polski nie zachowuje się jak taki cwany gapa? Ludzie myślą, że to są nieudacznicy, że nie potrafią ucywilizować sprawy, portale jak ten, walczą, bijąc głową w ścianę. A nie chodzi o bilans €? Total kasyno zarobi więcej dla Państwa mając taki semi-monopol niż zarobiliby sprzedając licencje i mając wpływy z podatków potencjalnie legalnych kasyn. Teraz mają cały zysk dla siebie. Po co mieliby regulować? Żeby Total kasyno straciło 90% klientów? Żeby oddać polski, legalny rynek za paczkę czipsów (koszt licencji) zagranicznym podmiotom? Teraz mają większość tortu dla siebie, a to że jakaś część gra w nielicencjonowanych kasynach, to nic z tym nie zrobią i to akceptują. A ta wasza walka wygląda szlachetnie, ale nic to nie da.
W praktyce nie ma różnicy, czy gracz zostanie oszukany przez legalny czy nielegalny w Polsce podmiot. Dobrze to pokazuje przykład PZBUK – legalnego bukmachera, który może zamrozić depozyty, zamknąć komunikację, zostawić graczy na lodzie i nikt mu nic nie zrobi, a gracze nie mają gdzie szukać pomocy. Dlatego nielegalna gra jest niebezpieczna, ale legalna wcale bezpieczniejsza być nie musi i nigdy tak naprawdę nie wiadomo kiedy gracz poczuje się z jakiegoś powodu poszkodowany przez jakiegoś bukmachera i będzie wtedy zwyczajnie bezbronny w nierównej walce o swoją rację.