Działania holenderskiego KSA – czy to przesada i czego może nauczyć się Polska?

Od kwietnia 2017 roku, gdy weszła w życie nowelizacja polskiej ustawy hazardowej, nieprzerwanie słyszymy o walce z szarą strefą. Pomimo różnych działań polskiego regulatora nadal trudno stwierdzić, by wojna została wygrana. Poza pojedynczymi sukcesami, szara strefa nadal posiada solidną część rynku w naszym kraju. Zdaniem niektórych dzieje się tak, ponieważ brakuje podjęcia ostrych i radykalnych kroków. Czy takowe jednak byłby gwarancją znacznego zmniejszenia wpływu nielegalnych operatorów? Na przykładzie holenderskiego KSA można stwierdzić, że niekoniecznie, ale z całą pewnością jest to przypadek, z którego powinniśmy wyciągnąć lekcję.
Walka z wiatrakami, czy słuszna droga holenderskiego regulatora?
Oczywiście polski rynek różni się w wielu aspektach od holenderskiego, ale posiada także kilka wspólnych cech. Jedną z nich jest walka z szarą strefą, która w obu krajach rozpoczęła się w 2017 roku.
W Polsce ze względu na wspomnianą nowelizację ustawy z kwietnia tamtego roku, z kolei w Holandii ze względu na przygotowanie do uruchomienia rynku online. Proces ten w Kraju Tulipanów trwał przez cztery lata, by w 2022 roku nastąpiło wielkie otwarcie.
Jak łatwo się domyślić w okresie 2017 – 2021 holenderskie KSA nie zdołało wyeliminować szarej strefy całkowicie, a nawet w stopniu zadawalającym, o czymś świadczą raporty z ubiegłego roku. Zapowiadano jednak, że podmioty działające nielegalnie będą miały problem z późniejszym uzyskaniem licencji.
Otóż KSA poinformowało bowiem, że po otwarciu rynku – od stycznia do grudnia 2022 roku – wszczęło 277 wstępnych dochodzeń w sprawie działalności stron internetowych oferujących nielegalny hazard. A to nie wszystko, ponieważ wydano także 18 decyzji nakazujących dostosowanie się do holenderskiego prawa hazardowego, a także nałożono siedem kar grzywny na łączną sumę 29 milionów euro, co po dzisiejszym kursie euro daje nieco ponad 136 milionów złotych.
Z całą pewnością suma kar nałożonych na nielegalnych operatorów robi wrażenie na każdym europejskim regulatorze, a szczególnie powinna na polskim, gdyż u nas takowych kar nie tylko się nie nakłada, a nawet obecnie się ich nie rozważa.
Owszem, daleka droga między nałożeniem kar, a ich windykacją, ponieważ wielu operatorów zasłania się licencjami np. maltańskimi, jak m.in. Shark77 (ukarany przez KSA grzywną 900 tys. euro za brak licencji), ale takie działanie pokazuje nie tylko grożenie palcem, ale solidną prewencję. Odstrasza bowiem inne firmy, które może chciałby działać w Holandii nielegalnie, ale tego nie zrobią, ponieważ przestraszą się konsekwencji finansowych i prawnych.
Brak świętych krów
Co ciekawe KSA wezwało do zaprzestania naruszeń nawet Holland Casino, które jest państwowym monopolistą. Sprawa miała miejsce w trzecim kwartale 2021 roku, gdy KSA zauważyło, że internetowa strona Holland Casino miała umieszone informacje o naziemnych punktach kasyn, a to niezgodne z holenderskim prawem. Posiadacz licencji online nie może bowiem reklamować innych usług, niż te na które zostało przyznane pozwolenie. Nie ma tutaj absolutnie żadnego znaczenie, że Holland Casino posiada również licencję na oferowanie stacjonarnych usług hazardowych.
Wówczas Holland Casino podjęło natychmiastowe działania, by nie naruszać dalej prawa, ale przypadek ten pokazał coś znacznie więcej. KSA dało bowiem jasno do zrozumienia, iż nikt nie będzie ponad prawem, a także, że będzie kładł silny nacisk na respektowanie prawa odnośnie do reklamy usług hazardowych. I na tym polu KSA odnosi relatywny sukces, ponieważ w 2022 roku otrzymało 83 zawiadomienia dotyczące reklam nielegalnego hazardu w mediach społecznościowych, z czego jedynie w przypadku 16 stwierdzono naruszenie prawa. To aż o 71% mniej, niż w roku 2021, gdy tych zgłoszeń było znacznie więcej.
Należy pamiętać jednak, że skuteczne działanie na tym polu nigdy nie będzie możliwe, gdy ustawa hazardowa będzie dawała szerokie pole do jej interpretacji, jeśli chodzi o reklamę. Bez dobrze napisanej ustawy zawiodą bowiem nawet najlepsze narzędzia do wychwytywania nielegalnych procederów.
Walka z nielegalnym marketingiem afiliacyjnym
Holenderski regulator – jak najbardziej słusznie – wszczął również wiele dochodzeń w sprawie witryn z zakresu marketingu afiliacyjnego, które oferują graczom nielegalne strony hazardowe. I tak jak nad wcześniejszymi radykalnymi narzędziami, którymi posługuje się KSA, możemy dyskutować, tak tutaj nie ma nad czym.
Przede wszystkim tego typu strony bez wątpienia są największym zagrożeniem dla wrażliwych graczy. Wykorzystują bowiem z pełną premedytacją marketingowe triki, które mają skusić graczy do założenia konta u nielegalnych operatorów, którzy nie respektują zasad odpowiedzialnej gry. W przypadku Holandii tego typu strony pomijają platformę Crkus, która służy do samowykluczenia. Warto zaznaczyć, że platforma Crkus jest jednym z najważniejszych punktów w drodze do uzyskania licencji na holenderski rynek.
KSA nie wątpliwości, że wszyscy afilianci kierujący ruch na nielegalne strony z pełną premedytacją targetują w najbardziej wrażliwych graczy na uzależnienie, dlatego walka z nimi jest tak ważna.
W Polsce niestety rzadko blokuje się domeny, które bardzo często kierują ruch do nielegalnych kasyn online czy bukmacherów. I tak jak regulator blokuje strony nielegalnych operatorów, tak tutaj niekoniecznie dzieje się to z odpowiednią regularnością, mimo że ścieżka do tego została znacznie skrócona poprzez nowelizację ustawy celnej w 2019 roku. Dzięki temu urzędnicy niższego szczebla mogą wpisywać domeny do rejestru, jeśli pojawią się ku temu przesłanki.
Bez wątpienia w tym przypadku powinniśmy wyciągnąć lekcję z rynku holenderskiego i kłaść większy nacisk na walkę z domenami nielegalnych afiliantów. Tym bardziej że w naszym przypadku dochodzi na tym polu do coraz większych patologii, ponieważ offshorowe kasyna, czy afilianci wykorzystują wizerunek Roberta Lewandowskiego, a także fałszują metody wpłaty od znanych polskich banków. W dwóch słowach – dziki zachód, na którym będzie coraz trudniej zapanować.
Jak ocenić dotychczasowe działania KSA?
Oddajmy głos Rene Jansenowi, przewodniczącemu KSA, który ma mieszane odczucia co do pierwszego roku na w pełni zalegalizowanego rynku online w Holandii: – Moje odczucia odnośnie do 2022 roku są mieszane, ponieważ wiele rzeczy zmierza w dobrym kierunku, ale nadal widzę obszary, w których musimy sporo poprawić. Przede wszystkim po stronie licencjobiorców, którzy muszą bardziej wpasować się w naszą wizję bezpiecznej gry. Oczywiście także sami nadal musimy skuteczniej walczyć z szarą strefą, ponieważ tacy operatorzy psują rynek.
– Nie respektują prawa, nie płacą podatków, narażają na niebezpieczeństwo graczy, a także dzięki temu wszystkiemu mają przewagę nad legalnymi operatorami. Mogą bowiem przygotowywać inną ofertę, niż legalne firmy, która dla graczy jest kusząca – zakończył Jansen.
Według przedstawicieli branży działania KSA nie zawsze są jednak trafione. Często pracownicy podmiotu kontrolującego są zbyt nadgorliwi i starają się doszukać nieprawidłowości za wszelką cenę. Przykładem może być chociażby próba udowodnienia, że dany operator niewłaściwie stosuje blokadę geolokalizacyjną poprzez używanie VPN. We wszystkich tych działaniach istnieje ryzyko, że holenderski rynek będzie nieatrakcyjny dla licencjonowanych operatorów, a szara strefa będzie rosnąć.
Podsumowując, nie wszystkie działania holenderskie regulatora w obszarze walki z szarą strefą można przełożyć 1:1 na polski rynek i nie powinno się tego robić, ale z całą pewnością można z nich czerpać wiedzę, by skutecznie walczyć z operatorami offshorowymi. Ciekawie rysuje się także przyszłość na tamtejszym rynku, gdyż holenderski rząd opublikował raport działań KSA, w którym wskazano m.in., że trzeba kłaść większy nacisk na blokowanie nie tylko stron nielegalnych operatorów, ale także dostawców usług płatniczych, który pośrednio wspierają szarą strefę.
Polecane
