Francja idzie śladem Włoch, Belgii i Holandii. Bukmacherów mogą czekać kolejne ograniczenia

Autor: Bartosz Burzyński

Data publikacji: 12.08.2026

Francja może dołączyć do państw, które radykalnie ograniczają widoczność legalnych bukmacherów. W Zgromadzeniu Narodowym leżą już projekty przewidujące ścisłe ograniczenie albo całkowity zakaz reklam zakładów sportowych, a równolegle procedowana reforma sportu otwiera drogę do limitów strat dla graczy do 25. roku życia.

Francuski parlament bierze reklamy na celownik

Najbardziej rozbudowany projekt został złożony przez Emmanuela Duplessy’ego i grupę około 40 deputowanych. Nie zakłada całkowitego wymazania reklam bukmacherskich z przestrzeni publicznej, ale odwraca obecną logikę prawa. Zamiast szerokiej zgody z określonymi wyjątkami miałaby obowiązywać zamknięta lista kanałów, w których promocja pozostanie legalna.

Reklamy mogłyby pojawiać się w prasie niedostępnej dla nieletnich, w telewizji i radiu poza pasmem otaczającym transmisje sportowe oraz programami dla dzieci, wewnątrz stacjonarnych punktów sprzedaży, a także na stronach licencjonowanych operatorów. Pozostałe kanały, w tym media społecznościowe i platformy cyfrowe, zostałyby wyłączone.

Projekt uderza również w najczęściej wykorzystywane narzędzia marketingowe. Zakazane miałyby być reklamy z udziałem influencerów, sportowców, celebrytów i innych osób publicznych. To samo dotyczyłoby eksponowania możliwych wygranych, bonusów powitalnych i darmowych zakładów. Operatorzy straciliby też możliwość umieszczania swoich nazw w nazwach obiektów i rozgrywek sportowych.

„Reklama zakładów sportowych jest dozwolona wyłącznie na zamkniętej liście nośników: w prasie drukowanej, z wyjątkiem publikacji przeznaczonych dla młodzieży, w telewizji i radiu poza pasmami otaczającymi wydarzenia sportowe i programami dla nieletnich, wewnątrz stacjonarnych punktów sprzedaży oraz na stronach internetowych licencjonowanych operatorów”.

Tak francuscy deputowani opisali rdzeń projektu w uzasadnieniu złożonym w Zgromadzeniu Narodowym.

Drugi projekt idzie jeszcze dalej

Na tym nie kończy się polityczna ofensywa. 23 czerwca 2026 roku do parlamentu trafiła osobna propozycja zakładająca całkowity zakaz reklamy zakładów sportowych. Samo złożenie projektów nie oznacza oczywiście, że którykolwiek z nich wejdzie w życie w obecnym kształcie. Pokazuje jednak, że we Francji dyskusja przesunęła się już daleko poza kosmetyczne korekty kodeksów reklamowych.

Autorzy bardziej umiarkowanego projektu powołują się na dane dotyczące ekspozycji nieletnich. Według liczb przytoczonych w uzasadnieniu blisko ośmiu na dziesięciu Francuzów w wieku 15-17 lat zetknęło się z reklamami hazardu, ponad jedna trzecia grała mimo ustawowego zakazu, a około 28 proc. obstawiało sport.

W 2024 roku Addictions France miało zidentyfikować ponad 2300 internetowych treści promujących zakłady sportowe. Aż 63 proc. pochodziło od influencerów i osób publicznych, których łączny zasięg przekraczał 33 mln obserwujących. 80 proc. materiałów nie zawierało prawidłowego ostrzeżenia zdrowotnego, a 30 proc. nie odpowiadało wytycznym Autorité Nationale des Jeux.

Limit strat dla młodych graczy

Reklamy są tylko jednym z frontów. W szerszym projekcie dotyczącym organizacji i finansowania sportu zawodowego pojawiło się rozwiązanie pozwalające wprowadzić obowiązkowe limity strat dla osób w wieku od 18 do 25 lat. Szczegółowe progi miałby określić francuski regulator ANJ.

Gdyby przepis przetrwał cały proces legislacyjny, Francja dołączyłaby do Holandii jako jeden z pierwszych europejskich rynków stosujących dodatkowe limity specjalnie wobec młodych dorosłych. To grupa formalnie pełnoletnia, ale coraz częściej traktowana przez regulatorów jako wymagająca osobnej ochrony.

Próba dołączenia do tej samej reformy zakazu reklam od pierwszego do ostatniego gwizdka oraz zakazu sponsoringu klubów została odrzucona. Raportujący projekt Belkhir Belhaddad argumentował, że pieniądze bukmacherów pozostają ważnym źródłem finansowania francuskiego sportu w okresie problemów z prawami medialnymi.

„Niezależnie od tego, czy ktoś je lubi, czy nie, firmy bukmacherskie są rzeczywiście użytecznym źródłem finansowania świata sportu w czasie, gdy trudno znaleźć pieniądze”.

Ten opór pokazuje główną linię konfliktu. Politycy chcą ograniczać ryzyko uzależnień i ekspozycję młodych odbiorców, ale jednocześnie nie zamierzają łatwo rezygnować z pieniędzy, które legalni operatorzy przekazują klubom, ligom i mediom.

Europa wybiera coraz twardszy kurs

Francuska debata wpisuje się w szerszy europejski odwrót od liberalnych zasad marketingu hazardowego. Holandia wygasiła sponsoring sportowy, Belgia mocno ograniczyła reklamy i obecność marek bukmacherskich w sporcie, a we Włoszech szeroki zakaz obowiązuje już od kilku lat. Kolejne państwa dyskutują o ograniczeniach obejmujących transmisje, influencerów i ekspozycję osób niepełnoletnich.

Francja nie przyjęła jeszcze całkowitego zakazu. Kierunek jest jednak czytelny: reklama legalnych operatorów przestaje być traktowana jak zwykły marketing, a zaczyna podlegać logice znanej z regulacji alkoholu i tytoniu. Jeżeli choć część propozycji przejdzie, operatorzy zachowają dostęp do rynku, ale ich możliwości pozyskiwania klientów i budowania marek zostaną wyraźnie przycięte.

Pozostaje pytanie, które wraca przy każdej takiej reformie. Im mniej widoczni stają się licencjonowani bukmacherzy, tym łatwiej o uwagę walczą podmioty offshore, ignorujące krajowe zakazy. Francuscy ustawodawcy próbują więc dokręcić śrubę legalnemu sektorowi, nie mając jeszcze pełnej odpowiedzi na to, jak nie oddać przy okazji kolejnego kawałka rynku szarej strefie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *