„Meta tchórzy”. Koncern nie przyszedł na komisję sejmową

Autor: Bartosz Burzyński

Data publikacji: 17.09.2026

Przedstawiciele Mety w Polsce nie wezmą udziału w czwartkowym posiedzeniu sejmowej Komisji Cyfryzacji, Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii, które ma dotyczyć oszukańczych reklam i deepfake’ów. Rafał Brzoska nazwał decyzję koncernu wyrazem pogardy dla Sejmu, rządu i Polaków. Tłem sporu jest opublikowany dzień wcześniej raport Fundacji Instrat, według którego Meta może zarabiać w Polsce około 760 mln zł rocznie na oszukańczych reklamach.

Cztery nazwiska na liście zaproszonych

Posiedzenie zaplanowano na czwartek 17 września na godzinę 12:30. Tematem obrad ma być funkcjonowanie systemów reklamowych platform cyfrowych w zakresie promocji narzędzi generatywnej AI umożliwiających tworzenie deepfake’ów oraz skuteczność mechanizmów ochrony użytkowników. To bezpośrednie nawiązanie do kampanii, w których wizerunki polskich przedsiębiorców i osób publicznych były wykorzystywane bez zgody do promowania fałszywych inwestycji.

Ze strony Mety zaproszenie otrzymały cztery osoby: Robert Bednarski, Jakub Turowski, Tomasz Parfjanowicz i Ewa Tumanow, odpowiadające za politykę publiczną, marketing oraz współpracę z sektorem handlu. Obok nich w Sejmie mieli pojawić się wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski, szef MSWiA Marcin Kierwiński oraz przedstawiciele UODO, UKE, UOKiK, Prokuratury Krajowej i Kancelarii Prezydenta. Jak ustaliła „Rzeczpospolita”, przedstawiciele koncernu nie pojawią się na posiedzeniu i nie odpowiedzą na pytania o politykę reklamową spółki.

Warto odnotować jeden formalny szczegół, który ma znaczenie dla oceny całej sprawy. Biuro Obsługi Medialnej Sejmu potwierdziło, że zaproszeni goście nie zostali zobowiązani do stawienia się na posiedzeniu komisji. Innymi słowy, nieobecność Mety nie jest naruszeniem jakiegokolwiek obowiązku, a komisja nie miała narzędzia, żeby wymusić udział menedżerów.

„Meta tchórzy”

Reakcja Rafała Brzoski była natychmiastowa. Prezes InPostu, którego wizerunek wielokrotnie wykorzystywano w oszukańczych kampaniach, opublikował wpis na platformie X, w którym wprost nazwał zachowanie koncernu tchórzostwem.

„Meta tchórzy! Przedstawiciele polskiego Facebooka pod wodzą Roberta Bednarskiego odmówili przyjścia na Komisję Cyfryzacji – trudno o większy wyraz pogardy do polskiego Sejmu, rządu i nas wszystkich Polaków!”

W dalszej części wpisu Brzoska odniósł się do stanowiska Mety wobec raportu Instrat. Koncern określił w nim raport jako manipulację faktami, na co przedsiębiorca odpowiedział pytaniem, dlaczego spółka nie chce przedstawić swojego stanowiska przed komisją.

„Bezczelnie komentują, że raport opublikowany wczoraj przez Fundację Instrat manipuluje faktami? Serio? Macie kapitalną okazję dziś na komisji powiedzieć, że nie jest prawdą, iż 760 milionów złotych pochodzi ze scamu – czyli prawie 40 procent waszych przychodów w Polsce! Politycy – na co jeszcze czekacie?!”

To nie pierwszy raz, kiedy Brzoska publicznie rozlicza koncern. Wcześniej pisał o gwałtownym spadku zasięgów własnych postów i sugerował celowe ograniczanie dystrybucji jego treści. Domniemany shadow ban opisywaliśmy w tym tekście, a jego kolejne działania wobec platformy omawialiśmy przy okazji nowej ofensywy wymierzonej w Metę.

Meta o raporcie: „fikcja na zamówienie”

Koncern nie zamierza ustępować w sporze o liczby. W oświadczeniu przesłanym „Rzeczpospolitej” Meta stwierdziła, że raport Instrat jest „fikcją stworzoną na zamówienie”, której celem jest wprowadzenie opinii publicznej w błąd. Firma twierdzi też, że opracowanie zleciła kancelaria prawna reprezentująca osobę, która ją pozwała.

„Raport został zamówiony przez kancelarię prawną reprezentującą osobę, która nas pozwała. Opiera się na błędnych założeniach, nieprawidłowych definicjach i małej próbie badawczej, co daje zawyżone i absurdalne liczby, przedstawiające w fałszywym świetle naszą szeroko zakrojoną pracę na rzecz walki z oszustwami”

Spółka dodała, że fałszywe treści usuwa natychmiast po wykryciu, oraz że jest otwarta na konstruktywną krytykę, ale ten raport jej zdaniem takiej krytyki nie zawiera. Warto przypomnieć, że Meta sama podawała wcześniej własne dane o skuteczności: w Polsce liczba zgłoszeń dotyczących oszukańczych reklam miała spaść o 83 proc. w okresie od lipca 2024 do czerwca 2026 roku, a w roku rozliczeniowym do czerwca 2026 spółka usunęła 137 tys. takich reklam, z czego ponad 88 proc. przed zgłoszeniem przez użytkowników.

Skąd bierze się 760 mln zł

Raport Fundacji Instrat, opublikowany 16 września, szacuje przychody Mety z oszukańczych reklam w Polsce na około 2,08 mln zł dziennie, co daje około 760 mln zł rocznie. Przy przychodach Facebook Poland na poziomie około 2,03 mld zł w 2025 roku oznaczałoby to, że kampanie oszukańcze odpowiadały za około 37 proc. rocznych przychodów polskiej spółki. Metodologię tych wyliczeń i zarzuty wobec Biblioteki Reklam Mety opisaliśmy w osobnym tekście o raporcie.

Jarosław Kopeć, współautor raportu i kierownik Programu Gospodarka Cyfrowa w Fundacji Instrat, wskazywał na różnicę między skalą globalną a polską.

„Nasze ostrożne szacunki potwierdzają, że udział scamów w sumie reklam emitowanych na platformach Mety w Polsce jest bardzo wysoki. Wcześniejsze szacunki samej firmy ujawnione przez Reuters mówiły o zaledwie 10 proc. udziału oszukańczych reklam w sumie globalnych przychodów platformy. Mimo że Meta skutecznie ogranicza dostęp do danych na temat tych reklam, nasza analiza sugeruje, że ten udział w Polsce może być nawet trzykrotnie większy”

Trzeba przy tym pamiętać, że 760 mln zł to szacunek modelowy, oparty na danych z Biblioteki Reklam, przyjętej częstotliwości wyświetlania i benchmarku CPM dla Polski, a nie na danych księgowych udostępnionych przez Metę. Instrat nie mógł pobrać pełnych danych za cały badany okres i pracował na próbach z trzech dni. To liczba pokazująca skalę zjawiska, a nie ujawniony przychód spółki.

Spór o liczby i o to, kto ma się tłumaczyć

Nieobecność Mety na komisji przenosi spór w inny wymiar. Koncern twierdzi, że raport jest nierzetelny i oparty na błędnych założeniach, ale równocześnie rezygnuje z okazji, w której mógłby te zarzuty przedstawić publicznie i poddać je konfrontacji z autorami analizy. Komisja nie mogła nikogo zmusić do udziału, więc posiedzenie odbędzie się bez strony, której ono dotyczy.

Dla samego Brzoski ten spór wyszedł daleko poza kwestię jego własnego wizerunku. W sierpniu na platformach Mety krążyły spreparowane zdjęcia sugerujące przeszukanie jego domu, na których stał w kajdankach. Tego typu materiały to dziś jedna z najskuteczniejszych metod przejmowania zaufania użytkowników, a mechanizm ich dystrybucji pozostaje ten sam niezależnie od tego, czy za fałszywą reklamą stoi oszust inwestycyjny, czy nielegalny operator hazardowy. W naszej sondzie 87 proc. z ponad tysiąca uczestników wskazało, że odpowiedzialność za takie treści powinny ponosić platformy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *