Prediction markets pod presją ESMA. Co to oznacza dla Polski?
Unijny spór regulacyjny o prediction markets zyskał zupełnie nowy wymiar. Po zdecydowanym oświadczeniu dziewięciu europejskich organów hazardowych, do gry włączyła się ESMA, przypominając, że tzw. event contracts mogą być klasyfikowane jako instrumenty finansowe podlegające pod MiFID II. W praktyce oznacza to nałożenie kagańca na cały sektor i odcięcie od tych produktów unijnych inwestorów detalicznych, wykraczając daleko poza klasyczną dyskusję o granicach definicji hazardu.

ESMA dokłada drugi front do presji na prediction markets
Prediction markets przestają być w Europie wyłącznie problemem organów hazardowych. Europejski Urząd Nadzoru Giełd i Papierów Wartościowych (ESMA) opublikował 3 lipca stanowisko, które przesuwa część dyskusji na poziom prawa rynku finansowego. To istotna zmiana, bo spór nie dotyczy już tylko pytania, czy takie platformy są zakładami wzajemnymi bez licencji. Coraz mocniej brzmi drugie pytanie: czy część oferowanych na nich kontraktów nie jest po prostu instrumentem finansowym w rozumieniu MiFID II.
ESMA wskazała na rosnącą ofertę tzw. event contracts i rozwój prediction markets. Chodzi o kontrakty, których wynik finansowy jest binarny: użytkownik otrzymuje z góry określoną wypłatę albo nie otrzymuje nic, w zależności od odpowiedzi „tak” lub „nie” na pytanie o przyszłe zdarzenie. Może to dotyczyć polityki, sportu, gospodarki, wydarzeń geopolitycznych albo innych tematów, które platforma zamienia w rynek.
Nie każdy kontrakt, ale część może wejść pod MiFID
Kluczowe jest zastrzeżenie ESMA: nie każdy event contract jest instrumentem finansowym. Jeżeli jednak pytanie zdarzeniowe odnosi się do instrumentów bazowych wymienionych w sekcji C pkt 4-10 załącznika I do MiFID II, taki produkt może zostać zakwalifikowany jako instrument finansowy. W praktyce oznacza to, że część prediction markets może przestać mieścić się w wygodnej narracji o „rynku opinii” albo „technologii prognozowania”.
ESMA przypomniała też, że event contracts kwalifikowane jako instrumenty finansowe są instrumentami pochodnymi i mogą podlegać krajowym środkom interwencji produktowej dotyczącym opcji binarnych. Te środki wywodzą się z decyzji ESMA z 2018 roku, a następnie zostały zastąpione przez trwałe regulacje krajowe w państwach członkowskich. Efekt jest prosty: marketing, dystrybucja lub sprzedaż takich produktów klientom detalicznym jest zakazana.
Nazwa produktu nie ma większego znaczenia
Najciekawszy fragment stanowiska dotyczy języka, którym branża próbuje opisywać te produkty. ESMA podkreśla, że komercyjna nazwa nadana przez firmę, na przykład „event contract”, nie przesądza o kwalifikacji prawnej. Liczą się konstrukcja produktu, sposób działania i realny charakter ekspozycji użytkownika. Jeżeli produkt ma binarny wynik i binarną wypłatę, może znaleźć się w obszarze zakazanych opcji binarnych, nawet jeśli marketingowo jest przedstawiany jako nowoczesny rynek predykcyjny.
Urząd zwrócił również uwagę na oferowanie podobnych produktów klientom innym niż detaliczni. Jeżeli kontrakt jest instrumentem finansowym, świadczenie usług inwestycyjnych w Unii Europejskiej wymaga zezwolenia MiFID II nezależnie od kategorii klienta. Innymi słowy, nawet wyjście poza detal nie rozwiązuje problemu, jeśli platforma nie ma odpowiedniej autoryzacji.
Stanowisko ESMA pojawia się krótko po wspólnym komunikacie dziewięciu europejskich organów hazardowych z Belgii, Francji, Niemiec, Włoch, Holandii, Portugalii, Hiszpanii i Szwajcarii, a także Polski. Regulatorzy ostrzegali w nim przed prediction markets w kontekście piłkarskiego mundialu, wskazując na ryzyko nielegalnej działalności, blokowania środków, nadużyć związanych z informacją wewnętrzną, zmienności finansowej oraz problemów uzależnieniowych.
To ważne, bo oba komunikaty razem pokazują zaciskającą się pętlę regulacyjną. Z jednej strony organy hazardowe patrzą na prediction markets jak na zakłady przyjmowane bez lokalnych licencji i bez standardowych zabezpieczeń dla graczy. Z drugiej strony ESMA przypomina, że część tych produktów może wejść w reżim rynku kapitałowego, z własnymi zakazami, wymogami autoryzacyjnymi i odpowiedzialnością firm.
Co to oznacza dla Polski?
Dla Polski sprawa nie ma jeszcze bezpośredniego wymiaru porównywalnego z klasycznym sporem o licencję bukmacherską, ale nie jest abstrakcyjna. Polska znalazła się w grupie regulatorów, którzy podpisali wspólne stanowisko dotyczące prediction markets. To oznacza, że temat jest już widoczny także z perspektywy organów odpowiedzialnych za lokalny porządek regulacyjny.
Największe znaczenie może mieć jednak sama logika klasyfikacji. Jeżeli prediction markets obejmują zdarzenia sportowe lub inne wydarzenia typowe dla zakładów, naturalnym punktem odniesienia będzie ustawa hazardowa i lokalny system zezwoleń. Jeżeli natomiast produkt zaczyna przypominać instrument pochodny oparty na określonym instrumencie bazowym, pojawia się drugi porządek: rynek finansowy, MiFID II i nadzór nad usługami inwestycyjnymi.
To właśnie dlatego sprawa jest regulacyjnie ciekawa. Prediction markets próbują żyć na styku kilku światów: hazardu, finansów, technologii i kryptoaktywów. ESMA mówi wprost, że część tokenizowanych kontraktów, które nie są instrumentami finansowymi, może jeszcze podlegać pod MiCA. W praktyce oznacza to, że unikanie jednej etykiety nie musi oznaczać ucieczki od regulacji. Może tylko przenieść platformę pod inną.
Rynek będzie musiał odpowiedzieć na proste pytanie
Dla operatorów i dostawców technologii najważniejszy wniosek jest brutalnie prosty: prediction markets nie mogą być oceniane wyłącznie przez pryzmat nazwy, narracji marketingowej albo deklaracji, że „to nie hazard”. Europejscy regulatorzy coraz wyraźniej patrzą na realny mechanizm produktu. Kto przyjmuje ekspozycję użytkownika na przyszłe zdarzenie, musi liczyć się z tym, że jeden regulator zobaczy zakład, a drugi instrument finansowy.
To może być dopiero początek większej europejskiej dyskusji. Prediction markets są atrakcyjne, viralowe i technologicznie łatwe do skalowania, ale właśnie dlatego nie mieszczą się komfortowo w starych szufladach. Po stanowisku ESMA rynek dostał jasny sygnał: gra w definicje będzie coraz trudniejsza.
Polecane

