Które działanie najskuteczniej ograniczy nielegalny hazard w Polsce? [Sonda Tygodnia]

Autor: Roksana Wojtecka

Data publikacji: 21.09.2026 Ostatnia aktualizacja: 21.09.2026 12:58

Nielegalny operator potrzebuje trzech rzeczy: użytkownika, sposobu przyjęcia pieniędzy i kanału, przez który może do niego dotrzeć. Zablokowanie domeny odcina tylko jeden z tych elementów. Wyniki Sondy Tygodnia iGaming Polska pokazują, że uczestnicy patrzą na problem szerzej: 89% wskazało narzędzia uderzające w reklamę albo przepływ pieniędzy, a nie samo zamykanie kolejnych adresów.

Wynik: 89% wskazuje na reklamy i płatności

W ankiecie oddano 1173 głosy. Najwięcej osób: 45% – wskazało wymuszenie na Mecie skuteczniejszego usuwania reklam nielegalnych bukmacherów i kasyn. Niewiele mniej, 44%, wybrało blokowanie płatności do nielegalnych operatorów. Szybsze blokowanie stron i reklam otrzymało 7% głosów, a współpraca międzynarodowa regulatorów – 4%.

To nie jest badanie reprezentatywne dla Polski, a jego uczestnicy nie muszą być aktywnymi graczami. Wynik mówi jednak coś ważnego o sposobie postrzegania problemu przez czytelników iGaming Polska. 89% respondentów wybrało narzędzia, które uderzają w pozyskiwanie użytkowników albo w możliwość zamiany ruchu na pieniądze.

To jeszcze nie dowód, że reklamy i płatności są obiektywnie skuteczniejsze od blokowania domen. Jest to raczej hipoteza, którą można sprawdzić na przykładach: czy operator traci realną zdolność do pozyskiwania klientów i przyjmowania depozytów, czy tylko przenosi działalność pod kolejny adres?

Dlaczego Meta stała się symbolem problemu?

Reklama jest często pierwszym kontaktem użytkownika z nielegalnym operatorem. Nie musi zaczynać się od wyszukania nazwy kasyna. Może pojawić się w feedzie Facebooka albo Instagrama, trafić do określonej grupy odbiorców i prowadzić bezpośrednio do rejestracji, bonusu lub depozytu.

W tym modelu przewaga platformy wynika z połączenia skali, targetowania i szybkości. Operator może testować wiele kreacji, kont reklamowych i przekierowań, zanim regulator zdąży ustalić, kto stoi za kampanią. Jeśli jedna reklama zostanie usunięta, w jej miejsce może pojawić się kolejna wersja.

Ryzyko zwiększa generatywna AI. Nasz portal całkiem niedawno opisywał reklamy wykorzystujące deepfake i wizerunki Igi Świątek oraz Julii Wieniawy.

To mechanizm inny niż klasyczny baner. Fałszywa rekomendacja może zostać odebrana jako informacja, a krótki film bez wyraźnego wezwania do wpłaty może budować ciekawość i oswajać nazwę marki. Wcześniejsze sprawy dotyczące Dody, Facebooka, Google, YouTube i TikToka pokazały, że problem odpowiedzialności dotyczy całego ekosystemu dystrybucji, nie tylko jednego serwisu.

Podobny kontekst ma spór Rafała Brzoski z Metą o odpowiedzialność za oszukańcze reklamy. Publiczne zarzuty przedsiębiorcy nie są same w sobie dowodem, że platforma świadomie promuje nielegalny hazard. Pokazują jednak, dlaczego użytkownicy oczekują od platform nie tylko przyjmowania zgłoszeń, ale również szybszego wykrywania powtarzalnych schematów.

Unijny Akt o usługach cyfrowych wymaga przejrzystego oznaczania reklam, informacji o reklamodawcy i powodach wyświetlenia przekazu. W przypadku największych platform dochodzą obowiązki dotyczące oceny ryzyka systemowego, ograniczania rozpowszechniania nielegalnych treści i publicznych repozytoriów reklam.

Bez płatności nawet najlepsza reklama niewiele daje

Reklama może doprowadzić użytkownika do strony, lecz operator potrzebuje jeszcze infrastruktury finansowej. Wpłata może przejść przez bank użytkownika, system płatności mobilnych, kartę, portfel elektroniczny, integratora, agenta rozliczeniowego, dostawcę usług płatniczych i bank akceptanta. W zależności od modelu w łańcuchu pojawia się także merchant acquiring, czyli obsługa rozliczenia transakcji po stronie sprzedawcy.

Dlatego redukowanie problemu do jednego logo na ekranie jest mylące. Sprawa skargi EGBA dotyczącej Walletto pokazała, że legalne kanały finansowe mogą być dla nielegalnego operatora równie ważne jak domena i reklama. Rozpoznawalna metoda płatności ma również znaczenie wizerunkowe: użytkownik może uznać, że skoro widzi znany system, serwis został w jakiś sposób sprawdzony.

Pod koniec czerwca stosowne dokumenty zostały wysłane do uczestników systemu, zaś zmodyfikowane reguły działania będą obowiązywać od 1 września 2026 r. Od tej daty próby opłacenia zakładów w nielegalnych serwisach za pomocą kodu Blik będą systemowo blokowane – Jerzy Mroczek, dyrektor departamentu prawnego BLIK w rozmowie z Cashless

Polski przypadek BLIKA dobrze pokazuje znaczenie szybkości. Przed uruchomieniem nowych zasad zapowiadano automatyczne sprawdzanie domeny powiązanej z transakcją w rejestrze Ministerstwa Finansów. Tymczasem 2 września redakcja udokumentowała, że na Stake nadal można było wybrać wpłatę BLIK w złotych, a w procesie pojawiały się marki EntirePay i PPRO. Opis testu ścieżki depozytu do Stake nie przesądza o odpowiedzialności każdego uczestnika łańcucha, ale pokazuje, że sama zapowiedź reguły nie jest jeszcze działającą blokadą.

Dzień później BLIK zniknął z tego procesu. Ta zmiana nastąpiła po publicznym opisaniu luki. Zbieżność czasowa nie dowodzi, że publikacja była jedyną przyczyną reakcji. Pokazuje jednak różnicę między interwencją po wskazaniu konkretnego przypadku a systemem, który potrafi wykryć taki przypadek wcześniej.

Odpowiedź na pytanie, czy blokowanie przepływów jest skuteczniejsze od blokowania domen, nie może być dziś oparta na jednym polskim przykładzie. Publicznie dostępne materiały nie dają porównywalnego, niezależnego pomiaru obu narzędzi. Logika ekonomiczna jest jednak czytelna: operator może zmienić adres w kilka godzin, ale wymiana wszystkich pośredników, rachunków i metod depozytu jest trudniejsza.

Rejestr domen nadal jest potrzebny, ale ma ograniczenia

Rejestr Domen Służących do Oferowania Gier Hazardowych Niezgodnie z Ustawą nie jest zbędnym narzędziem. Ministerstwo Finansów wskazuje, że wpis do rejestru ma prowadzić do zablokowania dostępu do domeny z Polski. Operatorzy telekomunikacyjni mają uniemożliwić dostęp najpóźniej w ciągu 48 godzin, a dostawcy usług płatniczych powinni zaprzestać świadczenia usług na danej domenie w ciągu 30 dni. Za niewykonanie obowiązków grozi kara do 250 tys. zł.

Problem zaczyna się w miejscu, w którym domena jest traktowana jak cała działalność. Analiza ścieżki prowadzącej użytkownika do nielegalnego kasyna pokazywała, że przed adresem operatora mogą występować wyszukiwarka, artykuł SEO, ranking, afiliacja, przekierowanie i domena pośrednicząca. Zablokowanie końcowego adresu nie usuwa automatycznie całej sieci pozyskiwania ruchu.

To może tłumaczyć, dlaczego tylko 7% respondentów wskazało szybsze blokowanie stron i reklam. Domena jest łatwa do wymiany, mogą powstawać mirrory i subdomeny, a użytkownik może trafić do operatora przez wyszukiwarkę, reklamę, stream lub komunikator. Nie oznacza to, że rejestr jest nieskuteczny. Oznacza, że jego rola jest największa wtedy, gdy działa razem z blokadą płatności, usuwaniem reklam i monitorowaniem sieci powiązanych adresów.

Dane brytyjskiej Gambling Commission dobrze pokazują, dlaczego nie należy sprowadzać oceny do jednego narzędzia. W analizie obejmującej 160 stron średni spadek zaangażowania po działaniach disruption wyniósł 32%, ale urząd zastrzegł, że na jedną witrynę mogło przypadać kilka interwencji. W jego zestawieniu usunięcie z Google wiązało się średnio ze spadkiem o 30%, blokada geograficzna z 60%, a blokada przez rejestratora lub zawieszenie strony z 91%. To dane z Wielkiej Brytanii, nie dowód dla Polski, ale pokazują, że dostęp, widoczność i infrastruktura to różne warstwy problemu.

Najmniej widoczne narzędzie może być najbardziej systemowe

Współpracę międzynarodową regulatorów wskazało tylko 4% uczestników. To najmniej efektowna odpowiedź, bo nie daje użytkownikowi prostego obrazu: reklama znika, płatność zostaje odrzucona albo domena przestaje działać. Wymiana informacji o właścicielu operatora, licencji, reklamodawcy, serwerze i przepływach finansowych jest niewidoczna, dopóki nie przełoży się na konkretną interwencję.

Nielegalny operator może być zarejestrowany w jednym kraju, korzystać z licencji w drugim, hostować stronę w trzecim, kupować reklamę przez platformę z czwartego i obsługiwać depozyty za pośrednictwem podmiotu z kolejnej jurysdykcji. Różnice w prawie stają się wtedy przewagą operacyjną. FATF w analizie ryzyk hazardu z 2026 roku wskazuje na transgraniczne platformy, wiele metod płatności, różnice regulacyjne i problemy z wymianą informacji między sektorem publicznym a prywatnym.

Także brytyjska Gambling Commission traktuje współpracę z zagranicznymi regulatorami jako osobny element strategii. Opisuje wspólne działania z holenderską Kansspelautoriteit oraz wykorzystanie sieci IAGR do koordynowania reakcji wobec operatorów kierujących ofertę do kilku państw. W polskim kontekście podobny kierunek omawialiśmy przy okazji współpracy regulatorów DACHL przeciwko nielegalnym ofertom online.

Respondenci mogą nie doceniać tego narzędzia właśnie dlatego, że jego efekt jest odroczony. Bez wymiany danych nawet najlepsza krajowa lista domen będzie reagować na objawy, a nie na operatora, który za nimi stoi.

Nielegalny hazard trzeba atakować w kilku miejscach naraz

Wynik sondy nie daje podstaw do ogłoszenia, że Meta „wygrała”, a płatności zastąpią Rejestr Domen. Pokazuje raczej hierarchię oczekiwań: uczestnicy chcą ograniczyć możliwość zdobywania klientów i przyjmowania od nich pieniędzy. Blokada adresu pozostaje ważna, lecz sama nie zamyka modelu biznesowego.

Najbardziej racjonalny model przypomina działanie na trzech frontach. Reklamy ograniczają ruch i utrudniają budowanie wiarygodności. Płatności podnoszą koszt monetyzacji i zmuszają operatora do szukania kolejnych pośredników. Rejestr domen ogranicza dostęp, a współpraca regulatorów pozwala szybciej łączyć informacje o tych samych podmiotach działających pod różnymi nazwami.

Chronologia BLIKA pokazuje, że problemem nie jest wyłącznie brak narzędzi. Narzędzie może istnieć, ale jeśli nie obejmuje zagranicznego agenta, nie rozpoznaje nowej ścieżki albo reaguje dopiero po medialnym zgłoszeniu, operator zyskuje czas. W przypadku nielegalnego hazardu czas jest częścią przewagi konkurencyjnej: wystarczy, aby reklama znalazła odbiorcę, depozyt został przyjęty, a użytkownik przeszedł na kolejny adres.

Najsilniejsza odpowiedź nie będzie więc pojedynczą blokadą. Będzie połączeniem ruchu, pieniędzy i dostępu, wspartym wymianą danych oraz szybką reakcją. Tego właśnie można odczytać z wyniku 89% wskazań na reklamy i płatności, nie żądanie jednego magicznego rozwiązania, lecz oczekiwanie, że system zacznie uderzać w cały mechanizm, a nie tylko w jego najbardziej widoczny adres.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *