Za murem przy Puławskiej. Rozmowa o tym, czym naprawdę jest Tor Służewiec

Autor: Kacper Chejna

Data publikacji: 29.05.2026

Podczas Kongresu iGaming Polska w Warszawie odbyła się rozmowa, która wyraźnie odróżniała się od pozostałych paneli. Artur Łabanowski przeprowadził wywiad z Pawłem Rabantkiem, dyrektorem Toru Wyścigów Konnych Służewiec, miejsca, które większość uczestników kojarzy tylko z nazwy. Rozmowa była szczera i rzeczowa.

Warszawa za murem przy Puławskiej

Tor Wyścigów Konnych Służewiec ma wizerunkowo problem, który sam sobie stworzył. Część warszawiaków nigdy nie przekroczyła jego bramy, jedni zakładają, że to miejsce dla elity w kapeluszach, inni wyobrażają sobie taksówkarzy z gotówką grających na grube kwoty. Rabantek przyznaje, że historycznie publiczność toru to środowisko końskie: hodowcy, właściciele, trenerzy i gracze. Dziś jednak wizja jest inna. Na 138 hektarach, bo tyle zajmuje teren łącznie z osiedlem mieszkalnym liczącym 133 lokale i prawie 500 lokatorów, dyrekcja chce stworzyć miejsce dostępne dla wszystkich warszawiaków. Otwarcie sezonu 19 kwietnia pokazało, że kierunek jest właściwy: 12 800 osób na kołowrotach, wzrost o 36% rok do roku.

Mam wizję otwarcia tego na dużo szerszą publiczność, czyli stworzyć miejsce w Warszawie, które jest przyjazne wszystkim warszawiakom, czyli osobom, które chcą po prostu miło i fajnie spędzić czas. opowiedział Paweł Rabantek.

Czterdzieści pięć dni, trzy kategorie

Sezon wyścigowy w Warszawie to 45 dni wyścigowych, liczba, która robi wrażenie nawet w porównaniu z kalendarzem Ekstraklasy. Rabantek dzieli je na trzy grupy. Top 3 to Otwarcie Sezonu, Gala Derby, druga co do rangi gonitwa sezonu, zaplanowana na 5 lipca, i Wielka Warszawska, najważniejszy wyścig konny w Polsce, 27 września. Wokół nich funkcjonuje około ośmiu dni tematycznych z rozbudowanym programem: Women Power Day (16 maja), Gentleman’s Day, Dzień Dobroczynności, Dzień Jogi, Dzień Andrzeja Wajdy. Pozostałe trzydzieści kilka dni to standardowy kalendarz wyścigowy z ograniczoną liczbą atrakcji dodatkowych. Do tego dochodzi nowy pomysł: wyścigi gokartów z podziałem na dwie tury, dla mężczyzn i kobiet, planowane na Gentleman’s Day w połowie czerwca.

Kupon w okienku jako element UX

Zakłady na wyścigi obsługuje spółka Traf, zależna od Totalizatora Sportowego. Stosunek offline do online wynosi obecnie mniej więcej trzy do jednego, zdecydowana większość kuponu grana jest tradycyjnie, w okienku. Rabantek traktuje ten fizyczny rytuał jako świadomy element ścieżki klienta, nie jako anachronizm do wyeliminowania. Sam charakter obstawiania jest niecodzienny: najlepiej zagrać tuż przed gonitwą, bo dopiero wtedy widać układ puli i faworytów, co zbliża to doświadczenie do grania live. Sama gonitwa trwa od minuty do dwóch i pół, w zależności od dystansu.

Ten kupon fizyczny zagrany w okienku u pani, która przyjmuje te zakłady od kilkunastu albo kilkudziesięciu lat, jest takim też bardzo ważnym elementem i w ten sposób do tego podchodzimy.powiedział Paweł Rabantek.

Koń: hobby, inwestycja i hazard w jednym

Właścicielami koni są najczęściej zamożni hobbyści lub osoby, które liczą na zysk, choć Rabantek wprost nazywa to formą hazardu. Przyzwoity koń kosztuje od 5 do 20 tysięcy euro, miesięczne utrzymanie zaczyna się od 3,5 tysiąca złotych. Podział nagród w gonitwie jest ustalony: 85% trafia do właściciela, 10% do trenera, 5% do jeźdźca. Pula Wielkiej Warszawskiej, najważniejszej gonitwy sezonu, wynosi w tym roku 520 tysięcy złotych, z czego zwycięzca bierze 260 tysięcy. Alternatywą dla indywidualnych właścicieli są spółdzielnie, kilka lub kilkanaście osób składa się na jednego konia i dzieli koszty oraz prawa do karnetów i stref VIP.

Obiekt, który żyje całą dobę

Pięćdziesiąt kilka osób zatrudnionych na stałe to tylko część ekosystemu Służewca. W dniu wyścigowym liczba zaangażowanych, razem z sędziami, komisjami technicznymi, ochroną i serwisem, rośnie do kilkuset. Na terenie działa ponad 700 boksów, w sezonie przebywa tam kilkaset koni pod opieką dwudziestu kilku trenerów. Część infrastruktury nigdy nie została oddana do użytku: trybuna trzecia i sala bankietowa w podziemiach trybuny drugiej, gdzie pierwotnie planowano kasyno. Trybuna druga jest natomiast traktowana jako potencjalne venue koncertowe, trwają rozmowy z Alter Artem o montażu systemu DSO, czyli systemu dźwiękowego połączonego ze strażą pożarną, którego obecność jest warunkiem organizacji dużych wydarzeń masowych. Rabantek wspomina, że Alter Art był z tej perspektywy wyraźnie zainteresowany.

Frekwencja rośnie, ale sezon jest długi

Rekord frekwencji na Służewcu padł podczas Wielkiej Warszawskiej, najważniejszej gonitwy sezonu, gdzie w zeszłym roku pojawiło się ponad 18 tysięcy osób. Na październikowych i listopadowych dniach wyścigowych przychodzi 500–600 osób, głównie gracze. Średnia za cały sezon to około 2,5 tysiąca, choć Rabantek sam zaznacza, że mediana byłaby tu lepszą miarą. Komunikacja opiera się na działaniach w mediach społecznościowych i współpracy z influencerami, uzupełnionej o outdoor w kluczowych lokalizacjach. Strategia jest jednak jednoznaczna: Służewiec pozostaje miejscem offline’owym i takim ma pozostać.

Tor Wyścigów Konnych Służewiec przez dekady funkcjonował w wyobraźni warszawiaków jako tło, widoczne zza muru przy Puławskiej, ale niekoniecznie zapraszające. Nowa dyrekcja próbuje to zmienić bez rezygnowania z tego, co stanowi o tożsamości miejsca: wyścigów, kuponu i atmosfery, której nie da się zasymulować online. Pytanie, czy branża iGamingu, z której wywodził się kongres, dostrzega w tym miejscu partnera, czy jedynie egzotyczny przypadek użycia zakładów wzajemnych, pozostaje otwarte. Rozmowa na Kongresie iGaming Polska sugerowała raczej to pierwsze: Służewiec jest produktem z historią, terenem z potencjałem i operatorem, który wie, czego chce.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *