Ogromne zainteresowanie fińskim rynkiem przed otwarciem
Do fińskiego regulatora wpłynęło 75 wniosków o licencję na organizowanie gier hazardowych przed otwarciem rynku w lipcu przyszłego roku. To znacznie więcej niż zakładane wcześniej 40–60 aplikacji. Badacz Uniwersytetu Helsińskiego Janne Nikkinen ostrzega, że wejście kilkudziesięciu firm oznacza ostrą walkę o widoczność, presję na media i większe ryzyko szkód. Choć bez wątpienia będzie to też ogromny zastrzyk dla fińskiego skarbu państwa. Rynek ten bowiem będzie bardzo konkurencyjny, co sprawi, że znacznie urośnie.

75 wniosków i ani jednej decyzji
Informacja o liczbie aplikacji pojawiła się we fińskich mediach. Do 22 września Regulator przyjął 75 wniosków o licencję, przy czym żaden z nich nie został jeszcze zatwierdzony. Wcześniejsze szacunki mówiły o kilkudziesięciu podmiotach.
Janne Nikkinen z Uniwersytetu Helsińskiego przyznaje, że nawet skromniejsze prognozy wydawały się optymistyczne. Nowa liczba zmienia obraz skali zainteresowania.
„Wcześniej szacowano to na 40–60, i to też uznawano za nieco optymistyczne”.
Zdaniem badacza skala zainteresowania wynika z prostego rachunku. Rynek wprawdzie jest nowy w sensie regulacyjnym, ale nie jest nowy w sensie popytu.
„Finlandia budzi zainteresowanie. To w końcu miliardowy łup, który jest tu teraz do podziału”.
Szwedzka skala dla porównania
Nikkinen zestawia Finlandię ze Szwecją, gdzie działa obecnie 89 licencji. Szwecja ma jednak około dwa razy więcej mieszkańców, co oznacza, że fiński rynek przyciąga proporcjonalnie znacznie więcej podmiotów.
Jedną z przyczyn jest przyzwyczajenie samych graczy. Fiński system monopolistyczny działał ponad osiemdziesiąt lat, a Veikkaus i wcześniejsze rozwiązania uczyniły hazard widocznym elementem codzienności.
„Ten rynek oczywiście już istnieje. Teraz tylko stanie się widoczne, ile go faktycznie jest”.
„Mieliśmy monopol przez ponad 80 lat, co bardzo nauczyło Finów grać”.
Sama liczba aplikacji nie przekłada się wprost na liczbę operatorów. Jedna spółka może złożyć kilka osobnych wniosków dla różnych form gier, choć pojedynczy wniosek pozwala objąć kilka typów działalności. Każdy wniosek wiąże się z osobną opłatą za rozpatrzenie.
Nikkinen szacuje, że większość z 75 aplikacji pochodzi prawdopodobnie od różnych firm, ale zastrzega, że nie widział dokumentów, więc nie ma tu pewności. To zastrzeżenie ma znaczenie przy każdej próbie oszacowania, ilu operatorów faktycznie wejdzie na fiński rynek.
Reklama: czego obawia się badacz
Najbardziej widoczną zmianą po otwarciu rynku ma być marketing. Veikkaus ma w Finlandii ugruntowaną rozpoznawalność, natomiast nowe podmioty muszą dopiero zbudować znajomość swojej marki i usług. Nikkinen spodziewa się w związku z tym bardzo silnej presji na obecność reklamową.
„Na pewno będzie to bębnienie reklamowe. Jeśli pomyśleć, że w bloku reklamowym jest jedna reklama Veikkausa, a w kolejce stoi 75 firm, to one nie zgodzą się, żeby Veikkaus kręcił się tam sam”.
Z całą pewnością będzie bardzo duża rywalizacja na rynku medialnym i sponsoringu sportowego. Kluby sportowe już bowiem dostają oferty od prywatnych operatorów, którzy dopiero złożyli wnioski o licencje. Mowa tutaj o naprawdę bardzo dużych kontraktach, które mogą pchnąć fiński sport na zupełnie inny poziom.
Estonia kusi podatkiem
Finlandia nie konkuruje o operatorów w próżni. Nikkinen przypomina o Estonii, gdzie działa wielu dostawców gier online i która wzmacnia swoją pozycję jako miejsce prowadzenia działalności przez międzynarodowe firmy hazardowe.
Estońska stawka podatku od gier zdalnych wynosi w tym roku 5,5 proc. i ma być obniżana o pół punktu procentowego rocznie, co oznacza 4 proc. w 2029 roku. W Finlandii nowy system przewiduje podatek loteryjny w wysokości 22 proc. od wyniku operatora, czyli różnicy między postawionymi stawkami a wypłaconymi wygranymi.
Różnica jest na tyle duża, że sama w sobie może wpływać na decyzje o lokalizacji. Dla operatorów estońska oferta łączy niższe obciążenie z sąsiedztwem fińskiego rynku i tym samym dostępem do odbiorców.
Co z tego wynika
Fiński rynek wchodzi w ostatnią fazę przygotowań z liczbą aplikacji wyższą, niż zakładano. Sam regulator nie wydał jeszcze żadnej zgody, a do otwarcia zostało kilka miesięcy.
Kąt finansowy tego przedsięwzięcia opisywaliśmy już wcześniej, gdy liczyliśmy, ile z nowego systemu może trafić do fińskiego sportu. Tamten tekst o pieniądzach w fińskim modelu i polskim kontekście publikowaliśmy tutaj. Teraz dochodzi do tego drugi element: skala zainteresowania operatorów i pytanie o to, co zrobią z reklamą, gdy już wejdą na rynek.
Polecane