Brzoska nie odpuszcza Mecie. Teraz wskazał ludzi z nazwiska
Rafał Brzoska ponownie uderzył w Metę po pojawieniu się kolejnych fałszywych materiałów wykorzystujących jego wizerunek. Tym razem nie ograniczył się do krytyki koncernu: publicznie wymienił cztery osoby związane z działalnością Mety w Polsce i regionie, a przedstawicielom firmy zasugerował szukanie nowej pracy.

Kolejne fałszywe reklamy, cierpliwość się skończyła
Prezes InPostu opublikował ostry wpis po tym, jak po raz kolejny jego wizerunek został przedstawiony w niewłaściwym świetle.. Brzoska nie opisał sprawy jako pojedynczej wpadki systemu moderacji. Według niego Meta od ponad dwóch lat wie o procederze, a mimo to na jej platformach nadal pojawiają się materiały wykorzystujące nazwiska i wizerunki osób publicznych.
Tak działa koncern @Meta w Polsce-nieustająco tolerując fake newsy na mój i wiele innych publicznych osób temat…
Tym razem przedsiębiorca przeniósł odpowiedzialność z poziomu anonimowej korporacji na osoby zajmujące stanowiska związane z polskim rynkiem. Wymienił Roberta Bednarskiego, którego przedstawił jako Country Directora i Managing Directora Mety w Polsce oraz regionie CEE, Jakuba Turowskiego, Public Policy Directora na Europę Środkowo-Wschodnią, Tomasza Parfjanowicza związanego z marketingiem Meta Poland oraz Ewę Tumanow, Industry Head w obszarze handlu detalicznego i e-commerce.
Samo podanie nazwisk nie oznacza oczywiście, że którakolwiek z tych osób została prawomocnie uznana za odpowiedzialną za konkretne fałszywe reklamy. To Brzoska przypisał im operacyjną i moralną odpowiedzialność za sposób działania platformy w Polsce. Poszedł przy tym znacznie dalej niż w standardowej krytyce korporacyjnej.
Ambicje zawodowe są ważne -ale twarz ma się tylko jedną!
Brzoska ma już za sobą ważne rozstrzygnięcia
To nie jest początek jego sporu z Metą. W sierpniu 2024 roku prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych nakazał Meta Platforms Ireland Limited czasowo wstrzymać wyświetlanie w Polsce reklam wykorzystujących prawdziwe dane Brzoski. Chodziło o spreparowane nagranie, w którym przedsiębiorca miał rzekomo promować platformę zapewniającą zyski wszystkim obywatelom.
UODO uznał wówczas, że dalsze rozpowszechnianie takich treści może godzić nie tylko w dobre imię przedsiębiorcy. Fałszywe reklamy wykorzystują zaufanie do rozpoznawalnej osoby, żeby dotrzeć do użytkowników podatnych na oszustwa i skłonić ich do niekorzystnego rozporządzenia pieniędzmi.
Kolejny ważny etap nastąpił 27 marca 2026 roku. Jak informował Brzoska, Sąd Apelacyjny w Warszawie utrzymał zabezpieczenie udzielone wcześniej przez sąd pierwszej instancji w sprawie zainicjowanej przez niego i Omenę Mensah przeciwko Meta Platforms. Kluczowe było zakwestionowanie wygodnej dla platformy opowieści o roli wyłącznie biernego pośrednika.
Sąd utrzymał w mocy zabezpieczenie udzielone przez sąd I instancji i jasno stwierdził, że rola Mety w emisji reklam nie ogranicza się tylko do 'biernego hostingu’.
Według relacji przedsiębiorcy sąd zwrócił uwagę, że Meta decyduje o dopuszczeniu reklam, pobiera za ich emisję wynagrodzenie i wykorzystuje algorytmy do ich targetowania. To argument o znaczeniu większym niż jedna sprawa, ponieważ uderza w podstawową linię obrony platform w sporach dotyczących płatnych oszustw.
Fake inwestycje i nielegalny hazard korzystają z tego samego mechanizmu
W przypadku Brzoski fałszywe materiały najczęściej prowadziły do rzekomych inwestycji. Ten sam mechanizm regularnie wykorzystywany jest jednak do promocji nielegalnego hazardu: rozpoznawalna twarz ma wzbudzić zaufanie, zmanipulowany film lub artykuł obiecuje łatwe pieniądze, a użytkownik trafia na stronę działającą poza polskim systemem licencyjnym albo wprost służącą wyłudzeniu.
Brzoska we wpisie zarzucił Mecie czerpanie 16 proc. zysków z fałszywych wiadomości i reklam. Tę liczbę należy traktować jako jego publiczne twierdzenie. Wcześniej opisywane wewnętrzne szacunki Mety, ujawnione przez Reutersa, mówiły o około 16 mld dolarów, czyli mniej więcej 10 proc. rocznych przychodów spółki z reklam oszustw i zakazanych towarów. Liczby są więc różne, ale faktem pozostaje, że Meta zarabia ogromne pieniądze, łamiąc przy tym prawo.
Po sądzie przyszła pora na presję personalną
Nowy wpis pokazuje zmianę taktyki. Brzoska korzystał już ze ścieżki administracyjnej, uzyskał zabezpieczenie w sądzie i nagłaśniał kolejne przypadki wykorzystywania swojego wizerunku. Teraz próbuje podnieść koszt reputacyjny po polskiej stronie organizacji, wskazując osoby odpowiedzialne za zarządzanie, politykę publiczną, marketing i relacje z biznesem.
Najostrzejsze zarzuty pozostają oceną samego Brzoski, a publiczne wymienienie pracowników nie zastępuje ustalenia ich indywidualnej odpowiedzialności. Trudno jednak sprowadzić całą sprawę do emocjonalnego wpisu. Za przedsiębiorcą stoją wcześniejsze decyzje UODO i sądowe zabezpieczenie, a fałszywe reklamy nadal docierają do milionów użytkowników. Meta nie mierzy się już tylko z pytaniem, dlaczego oszuści wracają. Musi też odpowiedzieć, dlaczego wracają po dwóch latach zgłoszeń i po kolejnych rozstrzygnięciach polskich instytucji.
Polecane

