Meta odpowiada Brzosce. „Atakowanie pracowników zagraża ich bezpieczeństwu”
Meta zabrała głos po publicznej krytyce Rafała Brzoski dotyczącej oszukańczych reklam wykorzystujących jego wizerunek. Koncern zapewnia, że usuwa takie materiały i inwestuje w narzędzia do ich wykrywania, ale jednocześnie zarzuca przedsiębiorcy, że wymienianie pracowników firmy z nazwiska zagraża ich bezpieczeństwu.

Meta: oszustwa szkodzą również naszej firmie
Oświadczenie Mety opublikował serwis money.pl, który poprosił koncern o komentarz do zarzutów Rafała Brzoski. Spór dotyczy płatnych reklam pojawiających się na Facebooku i Instagramie, w których bez zgody wykorzystywano wizerunek przedsiębiorcy. Fałszywe materiały informowały między innymi o jego rzekomym zatrzymaniu przez policję.
Meta przekonuje, że oszustwa krzywdzą poszczególne osoby, a jednocześnie podkopują zaufanie do całego ekosystemu reklamowego firmy. Koncern zapewnia, że takich treści nie chcą ani użytkownicy, ani uczciwi reklamodawcy, ani regulatorzy, ani sama platforma. W tym samym stanowisku odniósł się jednak do sposobu, w jaki Brzoska nagłośnił sprawę.
Nikt nie chce takich treści: ani użytkownicy naszych platform, ani uczciwi reklamodawcy, ani regulatorzy, ani my sami. Jednak publiczne wymienianie z nazwiska i atakowanie naszych pracowników w sieci zagraża ich bezpieczeństwu i w żaden sposób nie przyczyni się do rozwiązania problemu.
To reakcja na wpis, w którym szef InPostu wskazał z imienia i nazwiska cztery osoby związane z zarządzaniem działalnością Mety w Polsce. Zarzucił firmie, że mimo zgłoszeń i rozstrzygnięć sądowych fałszywe reklamy z jego wizerunkiem nadal trafiają do użytkowników.
159 mln usuniętych reklam
W oświadczeniu Meta opisuje oszustów jako zdeterminowanych przestępców, którzy wykorzystują coraz bardziej wyrafinowane metody, aby wyłudzać pieniądze i unikać wykrycia. Firma zaznacza, że problem nie ogranicza się do jej serwisów i występuje w całym internecie.
Koncern przedstawił także statystyki dotyczące własnych działań. Według biura prasowego Mety narzędzia firmy wykryły i usunęły w ubiegłym roku ponad 159 mln oszukańczych reklam na całym świecie. Meta twierdzi, że 92 proc. z nich zostało usuniętych, zanim ktokolwiek zdążył je zgłosić. Firma poinformowała też, że reklamy wskazane w poście Brzoski zostały usunięte.
Oszuści to zdeterminowani przestępcy, którzy stosują coraz bardziej wyrafinowane metody, by wyłudzać pieniądze i unikać wykrycia, zarówno na naszych platformach, jak i w całym internecie.
Meta zapowiedziała dalsze inwestycje w narzędzia i technologie służące do wykrywania podobnych materiałów. W przekazanym stanowisku nie podała jednak informacji o czasie emisji reklam wskazanych przez Brzoskę ani o liczbie użytkowników, do których mogły dotrzeć.
Firma wskazuje na współpracę z bankami i instytucjami
W dalszej części oświadczenia Meta podkreśliła, że walka z oszustwami wymaga współpracy platform technologicznych, instytucji finansowych i konsumentów. Firma wskazała, że w Polsce współpracuje z zespołem CSIRT KNF przy identyfikowaniu i usuwaniu nieuczciwych reklam.
Koncern wymienił również działania edukacyjne prowadzone z partnerami branżowymi, w tym ze Związkiem Banków Polskich. Ich celem ma być zwiększanie świadomości użytkowników na temat zagrożeń związanych z oszustwami internetowymi.
Skuteczna walka z oszustami wymaga ścisłej współpracy pomiędzy platformami technologicznymi, instytucjami finansowymi oraz samymi konsumentami.
Od fałszywej reklamy do blokady konta
Nowa odsłona sporu rozpoczęła się od wpisu Brzoski, w którym pokazał reklamę sugerującą, że został zatrzymany przez policję. Przedsiębiorca podkreślał, że podobne materiały docierają również do jego dzieci. Wcześniej walczył z reklamami, które wykorzystywały wizerunek jego oraz jego żony do promowania fałszywych inwestycji i innych oszustw.
Krótko po publicznym wskazaniu osób związanych z Metą konto Brzoski na Instagramie zostało czasowo zablokowane. Później odzyskał do niego dostęp. Sama kolejność zdarzeń nie dowodzi, że blokada była odwetem za krytykę firmy.
Do sprawy włączył się wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski. Ocenił, że platforma zarabia na emisji reklam wykorzystujących cudzy wizerunek, a odpowiedzialność próbuje przerzucać na anonimowego reklamodawcę. Zapowiedział również dalsze prace nad polskimi przepisami wdrażającymi unijny Akt o usługach cyfrowych.
Spór ma także tło sądowe. W marcu 2026 roku Sąd Apelacyjny w Warszawie podtrzymał zabezpieczenie udzielone wcześniej Brzosce i jego żonie w sprawie reklam wykorzystujących ich wizerunki. Według relacji przedsiębiorcy sąd nie podzielił argumentu, że rola Mety przy emisji płatnych reklam sprowadza się wyłącznie do biernego przechowywania treści.
Polecane

