2026-10-10 00:00 / 9999-12-31 23:59 | Lotto | Gierki | 1110×200
2026-10-10 00:00 / 9999-12-31 23:59 | Lotto | Gierki | 1110×200

Polska chce miliarda od Mety. Wniosek trafił do KE

Autor: Bartosz Burzyński

Data publikacji: 27.08.2026

Krzysztof Gawkowski skierował do Komisji Europejskiej formalny wniosek o nałożenie na Metę 250 mln euro kary, czyli około miliarda złotych. Czy taki scenariusz jest realny? Tak. Trudniejszą sprawą będzie doprowadzenie postępowania do końca i utrzymanie decyzji w sądach, gdy ruszy korporacyjna machina odwołań.

Polska przestała poprzestawać na pytaniach

Wniosek datowany na 26 sierpnia trafił do Hanny Virkkunen, wiceprzewodniczącej wykonawczej Komisji Europejskiej odpowiedzialnej za suwerenność technologiczną, bezpieczeństwo i demokrację. Gawkowski powołał się na art. 66 ust. 1 Aktu o usługach cyfrowych i zażądał pilnych działań w prowadzonym już postępowaniu dotyczącym Mety.

Platformy cyfrowe muszą ponosić pełną odpowiedzialność za swoje działania i dlatego zawnioskowałem o nałożenie na Metę kary w wysokości miliarda złotych.

Minister wskazał na obowiązki związane z oceną i ograniczaniem ryzyka systemowego zapisane w art. 34 i 35 DSA. Domaga się wykorzystania instrumentów egzekucyjnych i kary w wysokości 250 mln euro. To nie jest decyzja o ukaraniu Mety, ponieważ może ją podjąć Komisja Europejska. Polska formalnie dostarczyła jednak Brukseli materiał i postawiła konkretny wniosek finansowy.

122 reklamy, 10 usuniętych

Najmocniejszym punktem pisma nie są polityczne deklaracje, lecz test CERT Polska. Eksperci zgłosili Mecie 122 reklamy zakwalifikowane jako oszustwa. W 106 przypadkach, czyli przy 86,8 proc. zgłoszeń, platforma zdecydowała, że reklamy nie usunie. Zniknęło tylko 10 materiałów, a w sześciu przypadkach odpowiedzi nie było.

To zupełnie inny obraz niż ten przedstawiony w odpowiedzi Mety opublikowanej wcześniej przez Ministerstwo Cyfryzacji. Korporacja chwaliła się usunięciem 137 tys. reklam pochodzących z Polski i przekonywała, że większość wykryła, zanim zgłosili je użytkownicy. Liczba brzmi poważnie, ale bez informacji o pełnej skali emisji, zasięgach, czasie działania reklam oraz odsetku wykrytych oszustw niewiele znaczy. To ten sam korporacyjny komunikat: walczymy, inwestujemy i poprawiamy systemy.

Odpowiedź Mety do Gawkowskiego opisywaliśmy już na iGamingPolska. Minister uznał ją za niewystarczającą. Dzień później zamiast kolejnego pytania wysłał do Brukseli wniosek o karę.

Czy Komisja może nałożyć 250 mln euro? Tak

Prawna możliwość istnieje i nie jest wyłącznie politycznym straszakiem. Facebook i Instagram mają status bardzo dużych platform internetowych, a nadzór nad ich obowiązkami dotyczącymi ryzyka systemowego sprawuje Komisja Europejska. DSA pozwala jej nałożyć karę sięgającą 6 proc. światowego rocznego obrotu przedsiębiorstwa. Żądane przez Polskę 250 mln euro mieści się więc w ustawowym limicie z ogromnym zapasem.

Co więcej, Komisja już w kwietniu 2024 roku wszczęła wobec Facebooka i Instagrama postępowanie obejmujące między innymi oszukańcze reklamy, system zgłaszania nielegalnych treści oraz narzędzia moderacji. Polski wniosek nie rozpoczyna zatem sprawy od zera. Dokłada dowody do postępowania, które Bruksela prowadzi od ponad dwóch lat.

Same kary na podstawie DSA również przestały być teorią. Komisja ukarała X kwotą 120 mln euro za naruszenia obowiązków przejrzystości, a Temu kwotą 200 mln euro za niewłaściwą ocenę ryzyka związanego z nielegalnymi produktami. Ma więc podstawę prawną, procedurę i precedensy egzekucyjne.

Kara może być początkiem wieloletniej batalii

Osobnym pytaniem jest czas. Decyzję Komisji Meta może zaskarżyć do Sądu Unii Europejskiej, a później walczyć przed Trybunałem Sprawiedliwości. Odwołanie nie wymazuje automatycznie kary, ale ostateczne zamknięcie sporu może potrwać latami.

Pokazuje to choćby sprawa Google Shopping. Komisja nałożyła karę w 2017 roku, Sąd UE zasadniczo utrzymał ją cztery lata później, a Trybunał Sprawiedliwości oddalił ostatnie odwołanie dopiero w 2024 roku. Była to sprawa z prawa konkurencji, nie z DSA, ale dobrze pokazuje możliwości procesowe największych firm technologicznych.

Dlatego wniosek Gawkowskiego trzeba pochwalić bez ogłaszania zwycięstwa. Państwo przeszło od konferencji, niezadowolenia i wymiany listów do formalnej próby uruchomienia odpowiedzialności finansowej. To nadal dopiero krok, ale dokładnie taki, od którego zaczyna się wymuszanie na Big Techach płacenia za łamanie europejskiego prawa.

Teraz decyzja należy do Komisji. Jeśli dowodów rzeczywiście jest „aż nadto”, jak napisał Gawkowski, Bruksela powinna je ocenić, postawić Mecie konkretne zarzuty i doprowadzić procedurę do końca. Bez tego miliard złotych pozostanie efektowną kwotą we wpisie ministra.

Komentarze

Bukmacher

Nic z tego nie wykniknie i tak, bo USA ma nas w dupie skoro caly czas jestesmy przed nimi na kolanach, to trzeba twardych graczy, taka Australia potrafila wyegzekwowac kary i fajne zapisy prawne.

0
0
Boban

A was posrało ze piszecie o tym 20 artykuł?

0
0
Tetryk

A ja chce 10 miliardów XD

0
0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *