Polska też ma ten problem. Big Tech krytykowany za reklamy nielegalnego hazardu

Autor: Kacper Chejna

Data publikacji: 17.06.2026 Ostatnia aktualizacja: 17.06.2026 15:16

Problem reklam nielegalnych operatorów w mediach społecznościowych i wynikach wyszukiwania to zjawisko międzynarodowe, dotyka zarówno Wielką Brytanię, jak i Polskę. Nie jesteśmy w tym osamotnieni; skala i transgraniczny charakter problemu wymagają wspólnych, skoordynowanych działań regulatorów, branży i platform technologicznych na poziomie krajowym i międzynarodowym.

Problem reklam nielegalnego hazardu ma wymiar międzynarodowy

Reklamy i promocje nielegalnych operatorów hazardowych pojawiają się nie tylko na polskim rynku, podobne wyzwania zgłaszają także Wielka Brytania i inne kraje. Skala zjawiska pokazuje, że jest to problem transgraniczny, którego skuteczne zwalczanie wymaga współpracy regulatorów, branży i platform technologicznych na poziomie międzynarodowym.

W praktyce luki w moderacji oraz transfer ruchu reklamowego pomiędzy jurysdykcjami ułatwiają działalność podmiotom offshore, co zwiększa ryzyko prania pieniędzy i oszustw dla użytkowników w wielu krajach. To z kolei wymusza szybszą i bardziej skoordynowaną reakcję organów ścigania, instytucji finansowych oraz platform reklamowych.

Polska też boryka się z tym problemem

W Polsce obserwujemy napływ reklam prowadzących do operatorów działających bez polskiej licencji, przez media społecznościowe, wyszukiwarki i sieci reklamowe. Platformy technologiczne często reagują dopiero po zgłoszeniach, zamiast proaktywnie blokować nielegalne treści.

Skutkiem są realne szkody dla graczy i uczciwych operatorów, rośnie liczba skarg, a niejasność co do źródeł reklam utrudnia organom ścigania szybkie przeciwdziałanie. Wymaga to lepszej współpracy między regulatorami, branżą płatniczą i platformami reklamowymi oraz większej transparentności od samych platform.

Presja na Big Tech – przykład z Wielkiej Brytanii

Brytyjski regulator krytykuje największe platformy za zbyt słabe działania wobec promocji ofert spoza licencjonowanego rynku. Pomimo istnienia systemu GamStop, krajowego programu samowykluczenia pozwalającego użytkownikom zablokować dostęp do licencjonowanych stron i usług hazardowych oraz lokalnych regulacji, wyniki wyszukiwania i reklamy nadal kierują użytkowników do nielicencjonowanych kasyn.

Główna krytyka koncentruje się na braku proaktywnej moderacji i przejrzystości, regulatorzy oczekują, że platformy będą nie tylko reagować na zgłoszenia, ale i zapobiegać emisji nielegalnych kampanii u źródła, m.in. poprzez lepsze narzędzia identyfikacji reklamodawców.

Tim Miller, Executive Director of Research and Policy at the UK’s Gambling Commission, udzielił wywiadu dla SBC, w którym powiedział:

„Uważam za niemal niewiarygodne, że czyta się o tych wszystkich technologicznych miliarderach rywalizujących, kto pierwszy wyśle człowieka na Marsa. A jednak twierdzą, że nie są w stanie powstrzymać pojawiania się na swoich platformach reklam spoza GamStop. To po prostu bezsensowne.”

Przykłady z polskiego rynku

Temat napływu reklam nielegalnych operatorów pojawia się regularnie w naszych publikacjach. Poniżej kilka wybranych artykułów ilustrujących skalę i mechanizmy zjawiska:

Nie jesteśmy sami i trzeba działać razem

Sytuacja w Wielkiej Brytanii pokazuje, że nawet dojrzały rynek regulowany nie jest odporny na napływ nielegalnych ofert, jeśli platformy technologiczne nie podejmują proaktywnych działań. Polska doświadcza podobnych problemów, reklamy nielegalnych kasyn docierają do użytkowników tymi samymi kanałami.

Potrzebna jest skoordynowana reakcja: proaktywne blokowanie, szybsza wymiana informacji między regulatorami i presja na Big Tech, aby eliminowały źródła promocji czarnego rynku, a nie działały wyłącznie po otrzymaniu zgłoszeń. Wspólne działania branży, regulatorów i platform technologicznych są kluczowe, by ograniczyć ryzyka dla graczy i stabilność rynków regulowanych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *