Dalszy chaos wokół hazardu w Wielkiej Brytanii. Partie licytują się przed budżetem

Autor: Bartosz Burzyński

Data publikacji: 25.09.2026

Brytyjskie partie weszły w otwarty spór o hazard przed jesiennym budżetem. Konserwatyści chcą, by osoby pobierające świadczenia nie mogły wydawać tych pieniędzy na hazard, alkohol i papierosy, Zieloni rozważają całkowity zakaz reklamy hazardu w sporcie, a operatorzy lobbują przeciw podwyżce podatku od automatów. Labour nazywa plan konserwatystów niewykonalnym.

Konserwatyści chcą zablokować płatności na hazard

Propozycja Partii Konserwatywnej zakłada wydawanie części świadczeń na kartę przedpłaconą, która nie pozwoli na płatności za hazard, alkohol ani papierosy. Objęłoby to około 350 tysięcy osób pobierających Universal Credit.

Mechanizm miałby dotyczyć osób bez pracy, które pobierają to świadczenie dłużej niż sześć miesięcy i nie mają stałej historii składek podatkowych ani ubezpieczeniowych. Ich standardowe wypłaty zostałyby zmniejszone o 30 proc., a środki trafiłyby na kartę zamiast na zwykłe konto bankowe. Liderka partii Kemi Badenoch zapowiedziała, że będzie „twarda wobec tych, którzy wykorzystują obecny system”, który nazwała „niesprawiedliwym”.

Labour: to niewykonalne

Rządząca Partia Pracy odrzuciła jednak sam pomysł, zanim jeszcze trafił do prac legislacyjnych. Rzeczniczka ugrupowania wskazała, że problemem nie jest brak narzędzi, ale zaniechania poprzednich rządów.

„Konserwatyści mieli 14 lat na naprawę systemu świadczeń, ale całkowicie zawiedli w przeprowadzeniu realnych reform. Teraz proponują niewykonalny nowy system kart, który nie robi nic, by rozwiązać problem liczby osób, które ich własny system skazał na margines”.

W dalszej części wypowiedzi rzeczniczka zestawiła tę propozycję z własnymi planami rządu, wskazując, że rachunek dla podatnika wzrósł w ostatnim roku rządów konserwatystów o 33 mld funtów, czyli około 38,7 mld euro. Obecny rząd przedstawia to jako argument za własnym pakietem reform, który obejmuje wsparcie zatrudnienia o wartości 3,5 mld funtów, czyli około 4,1 mld euro.

Zieloni i Izba Lordów chcą zakazu reklamy

Drugi front sporu dotyczy reklamy. Partia Zielonych, którą kieruje Zack Polanski, rozważa wniosek o całkowity zakaz reklamy hazardu w sporcie. Propozycja zakłada również śledzenie graczy za pomocą dokumentu tożsamości, co prowadziłoby do ostrzejszych ograniczeń wobec osób poniżej 25. roku życia.

To stanowisko wpisuje się w wątek, który w Wielkiej Brytanii trwa od tygodni. Presję na rzecz całkowitego zakazu reklamy hazardu ze strony Izby Lordów i argumenty branży opisywaliśmy w tym tekście. Grupa Peers for Gambling Reform od dawna domaga się pełnego zakazu reklamy w całym kraju, a Zieloni dołączają teraz do tego postulatu z własnym zestawem narzędzi.

Branża: to pcha graczy do czarnego rynku

Szefowa Betting and Gaming Council Grainne Hurst nazwała propozycję Zielonych „oderwaną od rzeczywistości” i ponownie wskazała, że jej skutkiem byłoby przeniesienie graczy do czarnego rynku. Odniosła się również do postulatu Izby Lordów, oceniając, że taki zakaz „odbiera kluczową przewagę konkurencyjną wynikającą z posiadania licencji i podlegania regulacjom, nie robiąc nic, by powstrzymać nielegalnych operatorów kierujących ofertę do brytyjskich konsumentów”.

To argument, który w brytyjskiej debacie wraca przy każdym zaostrzeniu przepisów. Legalni operatorzy przekonują, że ograniczanie widoczności marki nie zmienia popytu, a jedynie przesuwa go do podmiotów działających poza nadzorem.

Operatorzy walczą z podwyżką podatku od automatów

Trzeci wątek to pieniądze. Regulowani operatorzy lobbują przeciw zapowiadanej podwyżce Machine Games Duty, czyli podatku od automatów stacjonarnych. Branża odczuwa już skutki wzrostu Remote Gaming Duty z 21 do 40 proc., wprowadzonego w kwietniu, i przygotowuje się na podwyżkę General Betting Duty z 15 do 25 proc. w kwietniu 2027 roku.

Dyrektor zarządzający ds. sieci sprzedaży w William Hill Leo Walker powiedział „Racing Post”, że branża jest gotowa do wspólnego działania.

„MGD i jego istotny wzrost byłby katastrofalny, gdyby osiągnął poziomy proponowane przez Social Market Foundation. Widzę, że branża naprawdę jednoczy się, by mocno lobbować, żeby rząd i skarb państwa wiedziały, jakie szkody i skutki może to mieć dla naszych głównych ulic”.

Entain: 100 mln funtów rocznie i dziura w budżecie

Prezeska Entain Stella David, która od miesięcy zabiera głos w sprawie bezczynności wobec czarnego rynku, zwróciła się listownie do premiera z apelem przeciw podwyżce. W krajowym dzienniku ostrzegła, że potencjalny wzrost kosztowałby samą sieć stacjonarną jej firmy 100 mln funtów rocznie, czyli około 117,1 mln euro.

Powołała się przy tym na modelowanie przygotowane przez Ernst & Young, z którego wynika, że po uwzględnieniu utraconych wpływów podatkowych i szerszych skutków gospodarczych polityka mogłaby ostatecznie zostawić skarb państwa około 120 mln funtów, czyli około 140,6 mln euro, na minusie.

„Dzieje się tak, ponieważ gdy zamyka się punkt bukmacherski, rząd nie traci wyłącznie wpływów z Machine Games Duty. Traci również składki PAYE i ubezpieczenia społecznego z miejsc pracy, które znikają, podatek od nieruchomości i inne wpływy. Podatek, który ma zwiększać dochody, nie powinien kończyć się zmniejszaniem liczby firm, miejsc pracy i podatników, którzy te dochody generują”.

Wszystkie te wątki zbiegają się przed jesiennym budżetem. Partie licytują się na pomysły dotyczące hazardu, branża odpowiada prognozami o czarnym rynku i wpływach, a rząd nie przedstawił jeszcze rozstrzygnięć. W Wielkiej Brytanii nie ma więc jednego sporu o hazard, ale trzy równoległe, prowadzone tymi samymi argumentami o odpowiedzialności, wolności wyboru i pieniądzach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *