Rośnie presja, by w Wielkiej Brytanii wprowadzić całkowity zakaz reklamy hazardu

Autor: Bartosz Burzyński

Data publikacji: 17.09.2026

Komisja Izby Lordów wzywa do pełnego zakazu reklamy hazardu w Wielkiej Brytanii i przekonuje, że obawy o nielegalny rynek nie mogą blokować ograniczeń wobec operatorów z licencją. To kolejny taki apel w ciągu kilku dni, bo podobnie argumentowało konsorcjum badawcze Local Health and Global Profits. Branża odpowiada własnym argumentem: zakaz reklamy nie usunie hazardu, a jedynie poprawi widoczność operatorów działających bez licencji.

Wielka Brytania jako „wyjątek na tle innych”

Rekomendacja pochodzi z Komisji Łącznikowej Izby Lordów, która w swojej argumentacji odwołuje się do rozwiązań przyjętych w innych jurysdykcjach. Holandia pracuje nad pełnym zakazem reklamy hazardu, a w Australii reklamy zostały ograniczone do trzech na godzinę. Zdaniem Lordów Wielka Brytania wypada na tym tle jako kraj, który nie nadąża za resztą.

Za rekomendacją stoi Lord Foster of Bath, przewodniczący grupy Peers for Gambling Reform. Jego zdaniem reklama hazardu powinna wrócić do stanu, w którym była „ograniczona w oparciu o założenie, że hazard należy tolerować, ale nie pobudzać”. Komisja proponuje więc de facto odwrócenie kluczowych założeń ustawy hazardowej z 2005 roku. Przed jej wejściem w życie reklamować w telewizji i radiu mogły się wyłącznie bingo, football pools, loteria narodowa i loterie społeczne.

„Ten zakaz zmniejszyłby, a nie zwiększył rynek”

Lord Foster nie ukrywa, że chodzi o zmniejszenie sektora, i traktuje to jako cel, a nie skutek uboczny.

„Nawet półtora miliona osób w Wielkiej Brytanii doświadcza problemowego hazardu i poważnych konsekwencji, jakie niesie to dla nich, ich rodzin i szerszej społeczności. Zakaz większości reklam hazardowych zmniejszyłby skalę hazardu, a więc także problemowego hazardu i poważnych szkód, które powoduje. Jesteśmy pewni, że to zmniejszyłoby, a nie zwiększyło sektor hazardowy, i że przyniosłoby wymierną różnicę dla milionów ludzi w całym kraju”

W raporcie pojawia się też argument ekonomiczny, który ma pokazać, że ograniczenie hazardu nie musi oznaczać strat dla gospodarki. Lord Foster przywołuje szacunki Sheffield Centre for Health and Related Research, według których dziesięcioprocentowy spadek wydatków konsumentów na hazard prowadziłby do wzrostu wartości dodanej brutto o 1,25 mld funtów i powstania 22 tysięcy miejsc pracy.

„Czarny rynek nie może być wymówką”

Najważniejszy fragment raportu dotyczy jednak nie samych reklam, ale sposobu, w jaki Komisja rozbroiła najczęstszy kontrargument branży. Operatorzy z licencją od lat przekonują, że każda dodatkowa restrykcja wypycha klientów do podmiotów działających poza prawem. Izba Lordów nie przyjmuje tego rozumowania.

„Komisja uznaje, że potrzebne są silniejsze działania wobec nieuregulowanego hazardu, ale nie przekonały jej twierdzenia, że ograniczenia reklamowe wobec operatorów z licencją doprowadzą do przesunięcia klientów na nielegalny rynek. Obawy dotyczące nielegalnego rynku nie mogą więc być barierą w rozwiązywaniu wyraźnych szkód generowanych przez sektor licencjonowany”

To zdanie zmienia ciężar dyskusji. Dotąd logika branżowa była prosta: chronimy legalny rynek, bo alternatywą jest szara strefa. Komisja odpowiada, że ta logika może być używana jako blokada dla każdej regulacji, a jeśli nielegalny rynek faktycznie rośnie, to państwo ma na to inne narzędzia niż rezygnacja z ograniczeń wobec firm z licencją.

Branża liczy funty u nielegalnych

Strona operatorów nie zamierza rezygnować z argumentu o czarnym rynku, bo to fundament jej komunikacji od kilku lat, także w czasie trzyletniego przeglądu ustawy z 2005 roku i ubiegłorocznych debat podatkowych. W tym tygodniu stanowisko to powtórzyła organizacja Betting and Gaming Council, wiążąc je z rocznicą wyścigu St Leger w Doncaster.

„Miliony funtów zostaną prawdopodobnie postawione u nielegalnych operatorów w trakcie spotkania St Leger, a te firmy nie wnoszą nic do wyścigów, nie płacą w Wielkiej Brytanii żadnych podatków i nie oferują klientom żadnej z ochron, jakie istnieją na rynku regulowanym”

Tak wypowiedziała się Grainne Hurst, dyrektorka generalna Betting and Gaming Council. Organizacja szacuje, że podczas jubileuszowej, 250. rocznicy St Leger u nielegalnych operatorów postawionych zostanie około 8 mln funtów.

Zakaz reklamy, podwyżki podatków i marginesy

Wątek reklamowy nie jest jedynym obciążeniem, z jakim mierzy się dziś brytyjski rynek. Komisja opublikowała rekomendację w momencie, gdy przed jesiennym budżetem kanclerza Johna Healeya pojawiają się doniesienia o możliwej podwyżce Machine Gaming Duty. Tłem są już wprowadzone zmiany: Remote Gaming Duty wzrósł z 21 do 40 proc., a General Betting Duty ma wzrosnąć z 15 do 25 proc.

Rosnące obciążenia uderzają w marże operatorów, a więc automatycznie zmniejszają budżety marketingowe. To mechanizm, który w praktyce może działać w kierunku odwrotnym od intencji regulatora, bo przy mniejszej liczbie kampanii legalne marki są słabiej widoczne, a to te marki powinny odciągać użytkownika od podmiotów bez licencji. Pełny zakaz reklamy pogłębiłby ten efekt jeszcze bardziej.

Kto o tym zdecyduje?

Wielka Brytania ma dziś nowego ministra odpowiedzialnego za hazard. Baroness Twycross, która wcześniej pełniła tę funkcję w Ministerstwie Cyfryzacji, Kultury, Mediów i Sportu, została zastąpiona przez Vicky Foxcroft. W raporcie Izby Lordów przywołano jej wcześniejsze słowa, w których wskazywała, że rząd chce „działać w interesie publicznym, przeciwdziałając szkodom związanym z hazardem i współpracując z sektorem regulowanym, aby był tak bezpieczny, jak to możliwe”.

Jednocześnie Twycross przyznawała, że opinia publiczna prawdopodobnie „chciałaby mniej reklam”, dodając jednak: „nie jestem pewna, czy moją rolą jako ministra jest robienie po prostu tego, co myśli opinia publiczna”. Foxcroft jest nominatką premiera Andy’ego Burnhama, który od dawna krytykuje sektor, zwłaszcza jego obecność w centrach miast, więc część komentatorów oczekuje twardszego kursu. Rezerwa ze strony resortu wynika jednak ze skali skutków ubocznych. Z reklam bukmacherów i kasyn żyją nie tylko firmy hazardowe, ale też piłka nożna, szczególnie niższe ligi. English Football League od lat współpracuje ze Sky Bet, a dziesiątki klubów Championship mają umowy z bukmacherami. Ten sam mechanizm dotyczy rugby league, snookera, darta i boksu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *