Polska buduje koalicję przeciw Mecie. Dania i Finlandia przekazały KE dowody
Dania i Finlandia odpowiedziały na apel Polski i przekazały Komisji Europejskiej materiały dotyczące oszukańczych reklam na platformach Mety. Wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski poinformował w czwartek, że Warszawa buduje w Unii Europejskiej koalicję państw, a każde kolejne zgłoszenie może wpłynąć na wysokość kary. Ta została oszacowana na 250 mln euro wyłącznie na podstawie danych z polskiego rynku.

Apel do ministrów wszystkich państw UE
Sprawa nie jest już tylko polskim sporem z amerykańskim koncernem, choć jeszcze kilka tygodni temu wyglądała na jednostronne wystąpienie. Wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski zwrócił się do sektorowych ministrów wszystkich państw Unii Europejskiej o wsparcie, apelując, by przekazywali Komisji Europejskiej materiały i dowody dotyczące oszukańczych reklam na swoich rynkach.
To ten apel przyniósł pierwsze efekty, o których Standerski mówił podczas posiedzenia sejmowej Komisji Cyfryzacji, Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii, gdzie przedstawiano informacje o walce z oszukańczymi reklamami.
„Na poziomie Unii Europejskiej już nie jesteśmy sami; budujemy koalicję państw przeciwko oszukańczym reklamom”
Dania i Finlandia odpowiedziały pierwsze
Oba państwa nie ograniczyły się do deklaracji poparcia. Przekazały Komisji Europejskiej dowody na nielegalne działania, co w praktyce oznacza rozszerzenie bazy materiałowej postępowania poza rynek polski.
„Po tym apelu Dania i Finlandia pozytywnie odpowiedziały i również przekazały informacje do Komisji Europejskiej. Czekamy na kolejne państwa członkowskie”
Standerski podkreślił również, że stanowisko Polski w sprawie przestrzegania prawa przez platformy cyfrowe podzielają inne państwa, i sprowadził oczekiwania wobec koncernów do jednego zdania.
„Od każdej platformy cyfrowej oczekujemy tylko jednego: przestrzegania prawa krajowego i prawa Unii Europejskiej”
Kara 250 mln euro liczona z polskich danych
Najważniejszy praktyczny skutek napływu zgłoszeń z innych krajów dotyczy wysokości kary. Jak wyjaśnił wiceminister, informacje z kolejnych państw pozwoliłyby dokładniej oszacować straty użytkowników, a obecna kwota opiera się wyłącznie na polskim rynku.
„Musimy pamiętać, że wnioskowana kara 250 milionów euro, czyli ponad miliard złotych, była szacowana na podstawie danych z rynku polskiego”
Punktem odniesienia dla polskich szacunków pozostaje raport Fundacji Instrat, według którego Meta mogła uzyskiwać w Polsce około 760 mln zł rocznie z emisji oszukańczych reklam, co odpowiadałoby około 37 proc. przychodów polskiej spółki. Te liczby to szacunek modelowy, a nie dane księgowe koncernu, i właśnie dlatego materiały z innych rynków mogą zmienić skalę całej sprawy. Metodologię raportu i jego ograniczenia opisywaliśmy w tym tekście.
Formalny wniosek o ukaranie firmy trafił do Komisji Europejskiej pod koniec sierpnia. Przebieg tamtego wystąpienia i jego uzasadnienie relacjonowaliśmy tutaj.
Co na to Meta
Koncern utrzymuje, że walka z oszukańczymi reklamami jest dla niego priorytetem, zastrzegając jednocześnie, że nie istnieje jedno rozwiązanie pozwalające całkowicie wyeliminować takie treści. Według danych firmy od lipca 2025 roku do czerwca 2026 roku usunęła ona około 137 tys. reklam pochodzących z Polski i naruszających zasady dotyczące oszustw oraz wyłudzeń. Ponad 88 proc. z nich miało zniknąć z Facebooka, Instagrama i innych platform Mety jeszcze przed zgłoszeniem przez użytkowników.
Deklaracje te nie rozwiały wątpliwości resortu cyfryzacji, który ocenił wcześniejsze wyjaśnienia koncernu jako niesatysfakcjonujące. Stanowisko Mety w sprawie kierowanych do niej zarzutów publikowaliśmy w całości. Pełną treść oświadczenia koncernu wraz z jego danymi znajdziesz w tym materiale.
Dlaczego koalicja ma znaczenie?
Unijne postępowanie wobec platformy cyfrowej nie opiera się na jednym zgłoszeniu, ale na obrazie naruszeń w skali całego rynku wewnętrznego. Jeżeli Komisja Europejska dysponuje materiałami tylko z Polski, może traktować sprawę jako problem lokalny i odpowiednio ograniczyć reakcję. Kiedy dochodzą dowody z Danii i Finlandii, a w kolejce stoją następne państwa, naruszenie zaczyna wyglądać systemowo, co wzmacnia zarówno argumentację o skali szkody, jak i podstawę do wyższej kary.
W tym kontekście współpraca między regulatorami i ministerstwami przestaje być kurtuazją, a staje się elementem kalkulacji. To również sygnał dla samego koncernu, że strategia ograniczania się do deklaracji o skuteczności moderacji jest coraz trudniejsza do utrzymania, jeśli dwa państwa członkowskie dostarczają Komisji dowody na to, że problem występuje także u nich.
Co dalej?
Standerski zapowiedział oczekiwanie na kolejne państwa członkowskie, co oznacza, że baza dowodowa sprawy może się jeszcze rozrastać. Dla użytkowników najważniejsza jest skala szkody, dla Komisji Europejskiej wykazanie naruszeń na wielu rynkach, a dla samej Mety pytanie, czy jej dotychczasowe działania wystarczą do obrony w postępowaniu prowadzonym na poziomie całej Unii. Wniosek Polski o karę 250 mln euro pozostaje punktem wyjścia, ale przy dołączaniu kolejnych krajów może przestać być kwotą docelową.
Polecane