Niemiecki regulator chce więcej uprawnień. „Nielegalny rynek jest bardzo dynamiczny”

Autor: Bartosz Burzyński

Data publikacji: 23.09.2026

Niemiecki organ nadzoru nad hazardem GGL chce bezpośrednich kompetencji do ścigania nielegalnego rynku. Współprezes instytucji Ronald Benter przekonuje, że obecne ramy prawne nie pozwalają mu reagować wystarczająco szybko, a zmiana przepisów wymaga negocjacji z szesnastoma landami i może zająć lata. W tle jest niedawne śledztwo we Frankfurcie, w którym mowa o 5,86 mld euro stawek graczy.

Czego chce niemiecki regulator

GGL to wspólny organ nadzoru nad hazardem niemieckich landów, powołany w ramach traktatu stanowego o hazardzie, czyli GlüStV 2021. Benter w rozmowie z „Mitteldeutsche Zeitung” przekonuje, że konstrukcja tego traktatu jest zbyt sztywna wobec tempa zmian na nielegalnym rynku.

„Nie potrafi wystarczająco szybko reagować na zmiany zachodzące na nielegalnym rynku internetowym”.

Problem nie polega więc na braku narzędzi, ale na procedurze. Wiele przepisów traktatu jest bardzo szczegółowych, a ich korekta wymaga uzgodnienia między landami, co przy każdym istotnym elemencie oznacza nowe negocjacje.

„Obecnie przepisy traktatu stanowego są miejscami bardzo szczegółowe”.

Benter wskazuje, że nawet gdy GGL i landy zgadzają się co do konieczności zmiany, samo przepisanie przepisu może trwać kilka lat. To opóźnienie oznacza, że organ nie nadąża za nowymi technologiami i zmianami w strukturze działania firm bez licencji.

„Nielegalny rynek jest bardzo dynamiczny. Dlatego my jako organ nadzoru musimy być szybsi”.

Propozycja: krótsza droga decyzyjna

Rozwiązaniem, które Benter proponuje, jest przekazanie Radzie Administracyjnej GGL bezpośredniego nadzoru nad działalnością regulatora. Nowa struktura miałaby przyspieszyć procedury egzekucyjne, przy zachowaniu współpracy z szesnastoma landami, ale z możliwością podejmowania decyzji operacyjnych w krótszym trybie zatwierdzania.

„Ostatecznie to my mamy wiedzę ekspercką i dlatego powinniśmy móc szybciej reagować na zmiany i decydować o nowych środkach”.

Ostrzega przy tym, że opóźnienia regulacyjne osłabiają legalny rynek. Nielegalni operatorzy dostosowują się szybciej niż instytucje, które mają ich ścigać, a każda zwłoka przekłada się na przewagę podmiotów działających poza licencją.

Co GGL może zrobić dzisiaj

Obecnie organ walczy z nielegalnymi operatorami za pomocą nakazów zakazu, blokowania płatności oraz blokowania adresów IP i całych sieci. Do tego dochodzą ograniczenia reklamowe i kierowanie spraw do prokuratury. Sam regulator ocenia, że te narzędzia administracyjne muszą zostać wzmocnione spójniejszym egzekwowaniem prawa karnego, zwłaszcza gdy firmy i osoby fizyczne działają poza granicami Niemiec.

Dlatego Benter zaapelował do niemieckich prokuratorów o wszczynanie większej liczby postępowań przeciwko osobom spoza kraju, podejrzanym o kierowanie oferty do niemieckich konsumentów bez licencji.

„Do tej pory prawie nigdy się to nie zdarza, ale mogłoby zwiększyć efekt odstraszający”.

To zdanie jest istotne z polskiej perspektywy, bo dotyka dokładnie tego samego problemu, który pojawia się w dyskusji o blokowaniu nielegalnych domen i egzekwowaniu prawa wobec podmiotów zarejestrowanych w innych jurysdykcjach. Blokada techniczna działa lokalnie, a odpowiedzialność karna wymaga współpracy między państwami.

Śledztwo, które pokazało skalę

Wystąpienie Bentera nie jest przypadkowe w czasie. Kilka dni wcześniej niemieckie służby zakończyły ważny etap trwającego ponad trzy lata śledztwa dotyczącego sieci działającej z Frankfurtu i regionu Ren-Men. Przeszukano jedenaście nieruchomości, a w operacji uczestniczyło ponad stu funkcjonariuszy prokuratury, śledczych podatkowych, biura do walki z przestępczością finansową Nadrenii Północnej-Westfalii oraz frankfurckiej policji.

Prokuratorzy szacują, że platformy obsłużyły około 5,86 mld euro stawek graczy w okresie od lipca 2021 roku do końca 2023 roku. Pięciu podejrzanych ma odpowiadać za prowadzenie nielicencjonowanych platform, a jeden z głównych podejrzanych został zatrzymany na podstawie nakazu. W sprawie zabezpieczono majątek o wartości około 82 mln euro i zamrożono rachunki bankowe. Szacowana strata podatkowa za sam 2024 rok sięga 77,6 mln euro. Kulisy tej operacji i reakcję niemieckiego środowiska bukmacherskiego opisywaliśmy w tym tekście.

GGL przyjął wyniki śledztwa z zadowoleniem i potwierdził, że wspiera prokuratorów, przekazując informacje zebrane w sprawach dotyczących blokowania płatności, ograniczeń sieciowych, egzekwowania przepisów o reklamie oraz badania struktur technicznych i korporacyjnych operatorów.

Dlaczego to ma znaczenie także poza Niemcami

Niemiecki rynek jest jednym z największych w Europie i od lat zmaga się z niską kanalizacją hazardu online. System oparty na licencjach, limitach depozytowych i monitorowaniu graczy nie zatrzymał przepływu pieniędzy do podmiotów działających poza prawem, co pokazują zarówno dane branżowe, jak i pojedyncze postępowania karne.

Reakcja regulatora jest więc podwójna. Z jednej strony GGL chce szybciej działać, z drugiej przyznaje, że bez prokuratury i współpracy międzynarodowej walka z podmiotami spoza kraju jest niepełna. Dla państw, które tak jak Polska opierają nadzór na blokowaniu domen i płatności, to użyteczne przypomnienie: skuteczność nie zależy wyłącznie od liczby narzędzi administracyjnych, ale od tego, czy instytucja może ich użyć bez kilkuletniego cyklu legislacyjnego.

Los propozycji Bentera zależy od landów. To one muszą zgodzić się na zmianę traktatu, a więc dokładnie te same negocjacje, których tempo sam regulator uznaje za barierę. Na razie mamy więc jasną diagnozę i konkretny postulat, ale nie decyzję.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *