Rumunia podzieli los Polski? Radykalne zmiany mogą napędzić szarą strefę
Rumunia w krótkim czasie przeszła od zaostrzania podatków do przebudowy całej architektury rynku hazardowego. Senat przyjął dwa projekty ustaw: jeden podnoszący minimalny wiek udziału w grach hazardowych do 21 lat, drugi ograniczający reklamę online do godzin nocnych. – „Klimat polityczny wokół hazardu w Rumunii przesunął się z regulowania rynku w stronę jego ograniczania” – ocenia Linda Serbu, ekspertka ds. compliance.

Podniesienie minimalnego wieku do 21 lat
Projekt podnoszący minimalny wiek udziału w grach hazardowych z 18 do 21 lat został przyjęty przez Senat zdecydowaną większością – 96 głosów za, przy 8 przeciw i 2 wstrzymujących się. Ustawa trafiła do Izby Deputowanych, która ma ostatnie słowo w procesie legislacyjnym. Po jej akceptacji dokument trafi do podpisu prezydenta i publikacji w Monitorul Oficial.
Zmiana obejmie osoby w wieku 18-20 lat, które dziś legalnie korzystają z usług operatorów licencjonowanych. Wyłączenie tej grupy z rynku regulowanego nie oznacza jednak automatycznie ograniczenia jej aktywności.
– Nawet jeśli takie ograniczenie zostanie wprowadzone, ci gracze nie znikną. Z dużym prawdopodobieństwem przeniosą się do operatorów nielicencjonowanych lub do nieformalnych środowisk – mówi dla iGaming Polska Linda Serbu, założycielka Conformity Check SRL i ekspertka ds. compliance na rumuńskim rynku hazardowym.
Reklama online tylko w godzinach nocnych
Drugi projekt przyjęty przez Senat wprowadza zakaz reklamy hazardu online między 06:00 a 24:00. Za ustawą głosowało 90 senatorów, 9 było przeciw, 10 wstrzymało się od głosu. Ograniczenie obejmuje wszystkie formy przekazu cyfrowego – treści audio, wideo i wizualne – oraz wykorzystanie wizerunku osób publicznych.
To kolejny etap zaostrzania zasad komunikacji marketingowej. Od października 2025 roku obowiązuje już zakaz wykorzystywania celebrytów w reklamach hazardu w telewizji i mediach społecznościowych. Obejmuje sportowców, osoby ze świata kultury i inne rozpoznawalne postacie publiczne.
– Od momentu wejścia w życie zakazu operatorzy nie tyle szukali luk, ile całkowicie przestawili sposób komunikacji. Rynek wyraźnie odszedł od promocji opartej na osobowościach w stronę przekazu bardziej korporacyjnego, skoncentrowanego na produkcie i odpowiedzialnej grze. Każda forma współpracy, która mogłaby zostać uznana za pośrednie wsparcie ze strony osoby publicznej, jest dziś traktowana jako wysokie ryzyko, dlatego większość licencjonowanych operatorów wybiera ostrożność zamiast kreatywności – zauważa Serbu.
Nowe przepisy idą dalej. Ograniczają nie tylko treść komunikacji, ale samą możliwość jej emisji w godzinach największej aktywności użytkowników internetu. W praktyce operatorzy licencjonowani będą mogli prowadzić kampanie wyłącznie w nocy, co istotnie zawęża przestrzeń do budowania rozpoznawalności i pozyskiwania nowych klientów.
W debacie parlamentarnej pojawia się również postulat całkowitego zakazu reklamy zewnętrznej, w tym nośników ulicznych. Ten element ma być przedmiotem dalszych prac w Izbie Deputowanych i wpisuje się w szerszą tendencję ograniczania widoczności branży w przestrzeni publicznej.
– Klimat polityczny wokół hazardu w Rumunii przesunął się z regulowania rynku w stronę jego ograniczania, a reklama stała się najłatwiejszym, najbardziej widocznym celem. Czasowe limity emisji reklam online i zakaz reklamy zewnętrznej wpisują się w szerszy trend europejski i są politycznie łatwe do uzasadnienia – dodaje Serbu.
Centralny rejestr samowykluczenia
Równolegle rumuński regulator ONJN przekazał do Ministerstwa Finansów projekt nadzwyczajnego rozporządzenia tworzącego jeden krajowy system samowykluczenia. Wniosek o wykluczenie miałby być składany bezpośrednio do regulatora, a nadany status obowiązywałby wszystkich operatorów – online i naziemnych.
Projekt przewiduje określone okresy wykluczenia, opcję bezterminową oraz obowiązkowy okres, w którym decyzji nie można cofnąć. Jeżeli operator dopuści do gry osobę objętą wykluczeniem, będzie zobowiązany do zwrotu depozytów pomniejszonych o wypłaty dokonane w tym czasie. Kary administracyjne mają wynosić od 50 000 do 100 000 lei, a w przypadkach poważnych naruszeń możliwe będzie zawieszenie licencji.
Regulator proponuje również rozszerzenie kompetencji kontrolnych na policję, argumentując ograniczonymi zasobami.
Sponsoring sportowy pod znakiem zapytania
W pakiecie propozycji pojawia się również postulat zakazu sponsoringu sportowego przez operatorów hazardowych. To element szerszej debaty o ograniczeniu widoczności branży w przestrzeni publicznej i kolejny krok w zaostrzaniu przepisów reklamowych.
W Rumunii sponsoring ze strony operatorów stanowi istotne źródło finansowania klubów, zwłaszcza poza najwyższą ligą oraz w sportach indywidualnych.
– Pełny zakaz sponsoringu byłby wyjątkowo destabilizujący, szczególnie dla klubów z niższych lig i sportów indywidualnych. Sponsoring ze strony branży hazardowej wypełnia dziś lukę finansową, której ani państwo, ani prywatni sponsorzy nie pokazali zdolności zastąpić – ostrzega Serbu.
Jej zdaniem bardziej realistycznym scenariuszem byłby tzw. model grecki, czyli wyższe podatki i ściślejsza kontrola przy jednoczesnym utrzymaniu sponsoringu w jasno określonych ramach. Całkowity zakaz mógłby – jak wskazuje – wypchnąć zarówno kluby, jak i operatorów w kierunku nieformalnych lub szarych porozumień.
Wyższe podatki dla operatorów i graczy
4 lipca 2025 roku rząd Ilie Bolojana zatwierdził pakiet fiskalny obejmujący kilka sektorów gospodarki. Celem jest ograniczenie deficytu budżetowego do poziomu 7 proc. PKB, zgodnie z wymogami Unii Europejskiej. Branża hazardowa została objęta istotnymi podwyżkami.
Standardowa stawka VAT wzrosła z 19 do 21 proc., a podatek od dywidend z 10 do 16 proc. W sektorze gier online podatek GGR podniesiono z 21 do 27 proc. Operatorzy naziemni zapłacą 23 proc. GGR. Właściciele automatów zostali dodatkowo obciążeni opłatą w wysokości 1000 euro rocznie za każdą maszynę.
Zmiany dotknęły również graczy. Wszystkie wygrane są opodatkowane u źródła stawką 4 proc., bez kwoty wolnej od podatku. Oznacza to, że nawet niewielkie wygrane podlegają potrąceniu. W poprzednim systemie stawka dla wygranych do 10 000 lei wynosiła 3 proc.
Nowy system progowy wygląda następująco:
-
do 2 000 euro (ok. 10 000 lei) – 4 proc.,
-
od 2 000 do 13 500 euro (ok. 67 500 lei) – 80 euro (ok. 400 lei) plus 20 proc. nadwyżki,
-
powyżej 13 500 euro – 2 350 euro (ok. 11 750 lei) plus 40 proc. nadwyżki.
Pierwotna propozycja rządu zakładała 10-procentowy podatek od wszystkich wygranych do 10 000 lei, jednak w toku prac legislacyjnych stawkę obniżono.
Na realny koszt ponoszony przez graczy zwraca uwagę Linda Serbu. – Należy przeanalizować realny koszt ponoszony przez gracza już w momencie depozytu. System bankowy wprowadził dodatkowe opłaty przerzucane bezpośrednio na użytkowników, ponieważ hazard klasyfikowany jest jako działalność wysokiego ryzyka. Jednocześnie gracze są opodatkowani przy każdej wpłacie i wypłacie, bez systemowej analizy, czy dana wypłata rzeczywiście stanowi realny zysk. Bez takiego rozliczenia podatek może stać się oderwany od ekonomicznej rzeczywistości i nieproporcjonalnie obciążający dla konsumenta – tłumaczy Serbu.
Presję fiskalną odczuwają jednak nie tylko gracze. Pakiet spotkał się ze sprzeciwem części środowiska biznesowego. Dan Șucu, prezes Concordia Employers’ Confederation, organizacji reprezentującej firmy odpowiadające za około 30 proc. rumuńskiego PKB, stwierdził, że sektor prywatny ponownie ponosi koszt błędów fiskalnych z poprzednich lat. Krytyczne stanowisko zajął również Rumuński Komitet Ekonomiczno-Społeczny.
Rząd argumentuje jednak, że podwyżki są konieczne. Według ustaleń audytu w latach 2019-2023 Rumunia miała utracić blisko miliard euro wpływów podatkowych z sektora hazardowego, m.in. z powodu niewystarczającego nadzoru, przestarzałej infrastruktury IT w ONJN oraz nieegzekwowania części obowiązków fiskalnych.
Czy Rumunia podzieli los Polski?
Tempo i skala zmian wprowadzonych w Rumunii budzą obawy o stabilność regulowanego rynku. Branża wskazuje, że reforma została wdrożona zbyt pochopnie, bez konsultacji i w okresie politycznej niepewności. Czy kraj ten podzieli los Polski, gdzie udział szarej strefy w rynku hazardowym wynosi 40-50%?
Rumunia nie posiada monopolu na kasyno online jak Polska, ale mechanizmy rynkowe pozostają te same. Gracze przede wszystkim porównują warunki. Jeżeli przy każdej wygranej widzą potrącenie podatku, legalne marki znikają z reklamy w ciągu dnia, a oferta bonusowa zostaje ograniczona, zaczynają szukać alternatyw.
Operatorzy bez rumuńskiej licencji nie ponoszą kosztów podatkowych, dzięki czemu mogą prowadzić agresywny marketing i oferować promocje, których legalny biznes nie jest w stanie przebić. To wystarczy, by znacząca część ruchu odpłynęła do szarej strefy.
W efekcie Rumunia ryzykuje powtórzeniem błędów innych krajów europejskich, w których zbyt restrykcyjne prawo stało się głównym paliwem dla czarnego rynku. Obecna terapia szokowa może doprowadzić do spadku wpływów budżetowych i degradacji standardów odpowiedzialnej gry.
Polecane


Komentarze
Zakazac tego hazardu w jakiejkolwiek postaci. Wszystko idzie w strone nielegalnego hazardu i ryzykiem uzaleznienia sie od niego. Jak najwieksze rystrykcje z tym zwiazane