2026-10-10 00:00 / 9999-12-31 23:59 | Lotto | Gierki | 1110×200
2026-10-10 00:00 / 9999-12-31 23:59 | Lotto | Gierki | 1110×200

Brzoska nie walczy sam. Australijski miliarder docisnął Metę

Autor: Bartosz Burzyński

Data publikacji: 24.08.2026

Rafał Brzoska nie jest jedynym miliarderem, który próbuje zmusić Metę do odpowiedzialności za oszukańcze reklamy wykorzystujące cudzy wizerunek. Australijczyk Andrew „Twiggy” Forrest właśnie uzyskał ważną decyzję amerykańskiego sądu: koncern nie zabezpieczył kluczowych danych dotyczących około 28 tys. reklam, a utrata materiału zaszkodziła powodowi.

Meta zgubiła dane, których Forrest potrzebował w sądzie

Spór Andrew Forresta z Metą zaczął się w 2019 roku, gdy na Facebooku masowo pojawiały się reklamy fałszywych inwestycji w kryptowaluty i inne produkty finansowe. Oszuści wykorzystywali nazwisko oraz twarz założyciela Fortescue, żeby dodać swoim ofertom wiarygodności. Na australijską analogię do batalii Rafała Brzoski zwróciła uwagę Sylwia Czubkowska.

Forrest nie poprzestał na zgłaszaniu reklam. W sierpniu 2019 roku jego prawnicy wysłali do Mety list, w którym uprzedzili o możliwym procesie i zażądali zabezpieczenia wszystkich danych dotyczących reklam, ich odbiorców, czasu emisji oraz reklamodawców. Pozew w Kalifornii został złożony w 2022 roku.

Decyzja sędziego P. Caseya Pittsa z 10 sierpnia 2026 roku pokazuje, dlaczego ten list był ważny. Sprawa obejmuje około 28 tys. reklam. Meta zachowała dane wejściowe dostarczone przez reklamodawców i informacje o możliwych modyfikacjach, które jej system mógł zastosować. Nie zachowała jednak pełnych danych pokazujących, jakie modyfikacje faktycznie trafiły do poszczególnych reklam i jak wyglądały materiały wyświetlone użytkownikom.

To sedno procesu. Forrest twierdzi, że systemy Mety nie były bierną tablicą ogłoszeń. Miały przycinać obrazy, dobierać tekst na grafice, montować fragmenty wideo i personalizować przekaz. Właśnie te czynności mogą przesądzić, czy koncern tylko przechowywał cudzą treść, czy sam uczestniczył w tworzeniu skuteczniejszej reklamy oszustwa.

Zostało 14 procent kluczowego zbioru

Pełny zbiór danych o modyfikacjach stosowanych do wyświetlanych reklam istniał od 2023 roku. Meta zaczęła go zabezpieczać dopiero dwa lata później, gdy znaczna część informacji została już automatycznie usunięta. Według orzeczenia przetrwało zaledwie 14 proc. istotnych danych.

Koncern tłumaczył, że dopiero po dodatkowym badaniu własnego procesu tworzenia i dystrybucji reklam zorientował się, że takie informacje istnieją. Sąd tej opowieści nie kupił.

To po prostu niewiarygodne. Obecnym prawnikom Mety mogło zająć trochę czasu zbadanie systemów firmy po ich zatrudnieniu w czerwcu 2024 roku, ale twierdzenie, że sama Meta potrzebowała dwóch lat, aby dowiedzieć się o własnych danych, nie jest rozsądne.

Sąd uznał, że Meta miała obowiązek zabezpieczać materiał od 2019 roku, nie podjęła rozsądnych działań, a brakujących informacji nie da się odtworzyć w dalszym postępowaniu. To spowodowało szkodę procesową po stronie Forresta. Sędzia określił postępowanie koncernu jako rażące niedbalstwo, ale nie przesądził, że dane usunięto celowo. Kwestię ewentualnego zamiaru ma ocenić ława przysięgłych.

Sankcja jest dotkliwa. Meta nie będzie mogła wykorzystywać braków dowodowych przeciwko Forrestowi, jeśli dotyczą informacji, które zniknęły przez działania samej firmy. Sąd przyjmie też korzystne dla przedsiębiorcy założenia dotyczące modyfikacji reklam. Forrest otrzyma zwrot części kosztów i honorariów poniesionych w związku z utratą danych.

Sankcje sądu wysyłają jasny sygnał. Meta nie może niszczyć ani gubić dowodów, a następnie używać ich braku jako tarczy. Konsekwencje tych naruszeń muszą ponieść Meta, a nie ofiary reklam oszustw.

W Polsce Brzoska uderza w tę samą linię obrony

Australijska sprawa brzmi znajomo, bo Rafał Brzoska od dwóch lat prowadzi podobną batalię w Polsce. Fałszywe reklamy wykorzystywały wizerunki jego oraz Omeny Mensah do promocji rzekomych inwestycji. Ostatnio pokazywały także przedsiębiorcę jako zatrzymanego przez policję.

W marcu 2026 roku Sąd Apelacyjny w Warszawie utrzymał zabezpieczenie wydane wcześniej w tej sprawie. Według relacji Brzoski sąd zakwestionował argument, że rola Mety ogranicza się do biernego hostingu. Platforma dopuszcza reklamę do emisji, zarabia na niej i za pomocą algorytmów decyduje, komu ją pokazać.

To niemal ten sam spór, który Forrest prowadzi w Kalifornii. Australijczyk próbuje wykazać na danych technicznych, że narzędzia Mety realnie zmieniały i optymalizowały scamowe reklamy. Brzoska podnosi, że przy płatnej kampanii koncern nie jest neutralnym magazynem cudzych treści. W obu przypadkach wygodna dla platformy granica między pośrednikiem a uczestnikiem procesu zaczyna się kruszyć.

Meta odpowiadała Brzosce, że w 2025 roku usunęła globalnie ponad 159 mln oszukańczych reklam, z czego 92 proc. przed zgłoszeniem przez użytkowników. Te liczby pokazują skalę moderacji, ale też skalę biznesu, który wymknął się spod kontroli. Nie odpowiadają na pytanie, dlaczego kolejne reklamy z tymi samymi rozpoznawalnymi twarzami nadal przechodzą przez system i kupują zasięg.

Australia buduje system, nie tylko kolejne zgłoszenie

Forrest nie wygrał jeszcze całego procesu, a Australia nie wygrała ze scamami. Państwo zbudowało jednak aparat, którego w Polsce nadal brakuje. National Anti-Scam Centre łączy administrację, regulatorów, policję, banki, telekomy i platformy internetowe. ASIC, australijski nadzór rynku finansowego, ma własny mechanizm masowego zdejmowania fałszywych stron, reklam i kampanii phishingowych.

W roku finansowym 2025/26 ASIC usunął ponad 19,4 tys. scamów online, o 182 proc. więcej niż rok wcześniej. W ciągu trzech lat liczba usuniętych stron, reklam społecznościowych i kampanii phishingowych przekroczyła 33,4 tys.

Dane z pierwszego kwartału 2026 roku mają także bezpośredni związek z hazardem. NASC doprowadziło do usunięcia 5834 scamowych stron, w tym 1960 fałszywych witryn hazardowych. Informacje o nich trafiły również do Google, aby blokować reklamy między innymi na YouTube. Centrum przekazało Mecie do sprawdzenia 511 reklam, profili i grup na Facebooku.

W lutym 2025 roku Australia przyjęła Scams Prevention Framework Act. Ustawa obejmuje banki, telekomy i kluczowe platformy cyfrowe oraz tworzy obowiązek zapobiegania scamom, ich wykrywania, zakłócania, zgłaszania i obsługi skarg. Nie wszystkie przepisy już działają. Większość zasad ma zacząć obowiązywać 31 marca 2027 roku, a szczegółowe kodeksy nadal są przygotowywane. Wśród planowanych obowiązków platform znajduje się weryfikacja reklamodawców.

Nie ma tu cudownego lekarstwa. W 2025 roku Australijczycy zgłosili straty na poziomie 2,18 mld dolarów australijskich (około 1,34 mld euro), o 7,8 proc. więcej niż rok wcześniej. Jednocześnie kwota pozostaje wyraźnie niższa niż w najgorszych latach, a państwo potrafi już nie tylko ostrzegać użytkowników, lecz także masowo zdejmować infrastrukturę oszustów i rozliczać pośredników.

Samotny miliarder nie zastąpi państwa

Brzoska nie jest więc osamotnionym bogaczem prowadzącym prywatną wojnę z Zuckerbergiem. Forrest pokazał, że podobny spór może ciągnąć się siedem lat, pochłaniać ogromne pieniądze i nadal nie zakończyć fali reklam z cudzym wizerunkiem. Pokazał też coś ważniejszego: wejście do technicznego zaplecza platformy może podważyć prostą opowieść, że za wszystko odpowiada anonimowy reklamodawca.

Polska ma decyzje UODO, zabezpieczenie sądowe, działania CSIRT KNF i coraz głośniejszą presję polityczną. Australia dokłada do tego centralny system wymiany danych, kompetencje do masowego usuwania scamów oraz prawo, które ma objąć odpowiedzialnością cały łańcuch od reklamy po płatność.

Nie każdy poszkodowany ma majątek Forresta albo rozpoznawalność Brzoski. Dlatego prawdziwym testem nie będzie liczba usuniętych reklam po publicznej awanturze miliardera. Będzie nim to, czy taka reklama przestanie przechodzić przez system, zanim kolejna osoba odda oszustowi swoje oszczędności.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *