Przed nami druga tura w wyborach prezydenckich w Brazylii
Flávio Bolsonaro wygrał pierwszą turę wyborów prezydenckich w Brazylii z wynikiem ponad 47 proc., a urzędujący prezydent Luiz Inácio Lula da Silva zdobył ponad 45 proc. Najwyższy Trybunał Wyborczy ogłosił, że druga tura jest matematycznie przesądzona, i wyznaczył ją na 25 października. Dla branży hazardowej to nie tło polityczne, a bezpośrednia stawka: rynek zakładów został zamknięty środkiem tymczasowym Luli, serwisy i aplikacje mają zniknąć 6 października, a o losie zakazu rozstrzygnie Kongres, w którym głosowanie może przypaść już po zaprzysiężeniu nowego prezydenta.

Co mówią oficjalne wyniki
Najwyższy Trybunał Wyborczy Brazylii poinformował na swojej stronie, że perspektywa drugiej tury jest już „matematycznie przesądzona”. Po przeliczeniu ponad 99,7 proc. głosów Flávio Bolsonaro ma ponad 47 proc., a Lula ponad 45 proc. ważnych głosów. Poparcie dla żadnego z pozostałych kandydatów nie przekroczyło 3 proc.
„Jestem bardzo szczęśliwy z powodu tego wyniku. Ponad 56 milionów Brazylijczyków zagłosowało za zmianą […]. Nie mogę się doczekać, by za trzy tygodnie przywrócić demokrację”.
Flávio Bolsonaro jest synem byłego prezydenta Jaira Bolsonaro, który odbywa obecnie karę 27 lat więzienia za przygotowywanie zamachu stanu.
Dogrywka 25 października
Lula przyznał, że liczył na zdobycie największej liczby głosów w pierwszej turze, i zapowiedział walkę w drugiej.
„Rozgrywka trwa. Jesteśmy teraz w dogrywce”.
W większości przedwyborczych sondaży największą popularnością cieszył się Lula, ale jego przewaga nad Bolsonaro malała w ostatnich tygodniach i w części badań oscylowała wokół granicy błędu statystycznego. Analitycy prognozują zaciętą rywalizację. Dziennik „Folha de São Paulo” zwrócił uwagę, że od powrotu Brazylii do demokracji po dyktaturze wojskowej z lat 1964-1985 żadnych wyborów prezydenckich nie wygrał kandydat, który w pierwszej turze zajął drugie miejsce. Wynikowi pierwszej tury pogratulował Bolsonaro prezydent Argentyny Javier Milei, nazywając go na platformie X „drogim przyjacielem”.
Rodzina Bolsonaro wchodzi do Kongresu
Razem z prezydentem i wiceprezydentem Brazylijczycy wybierali wszystkich 513 członków Izby Deputowanych i 54 z 81 senatorów, a także gubernatorów stanów i członków parlamentów stanowych. Były minister infrastruktury z rządu Jaira Bolsonaro, Tarcísio de Freitas, utrzymał stanowisko gubernatora São Paulo, uznawanego za najważniejszy ośrodek gospodarczy kraju. Inny sojusznik byłego prezydenta, były sędzia i senator Sergio Moro, został wybrany gubernatorem stanu Paraná.
Mandaty w Kongresie zdobyło czterech członków rodziny Jaira Bolsonaro. Jego żona Michelle weszła do Senatu z Dystryktu Federalnego, miejsce w Senacie wywalczył też jeden z synów, Carlos, a inny, Jair Renan, dostał się do Izby Deputowanych. Mandat posła zdobył również brat byłego prezydenta, Renato. Ten układ ma znaczenie dla obozu, który od tygodni zapowiada zmianę kursu gospodarczego, a razem z nim podejścia do regulacji hazardu.
Komentatorzy zwracają uwagę, że w pierwszej turze Brazylijczycy oddali ponad 2,2 mln głosów „na nikogo” i ponad 3,6 mln głosów nieważnych, znacznie więcej niż w wyborach z 2022 roku. Zdaniem dziennika „El País” odzwierciedla to głęboką polaryzację kraju, w którym wielu obywateli nie chce być reprezentowanych przez żadnego z dwóch głównych kandydatów.
Zakaz zakładów działa, choć jego los jest otwarty
Środek tymczasowy, który Lula podpisał 25 września, kończy prowadzenie, oferowanie, pośrednictwo i reklamę zakładów o stałych kursach na terenie całej Brazylii. Obejmuje zakłady sportowe oraz gry online, naziemne i wirtualne, a także autoryzacje wydane przez stany i Dystrykt Federalny obok federalnych. Inne formy loterii, już dopuszczone prawem, pozostały nietknięte. Pełny zakres zakazu i harmonogram wygaszania rynku opisywaliśmy pod koniec września.
Harmonogram nie pozostawia operatorom pola na negocjacje. Od 25 września nie wolno przyjmować nowych depozytów ani zawierać nowych umów reklamowych i sponsorskich. Do 23:59 5 października gracze mogą dobrowolnie wypłacać środki, a operatorzy muszą usunąć materiały reklamowe i sponsorskie z nośników fizycznych i z przestrzeni zewnętrznej. 6 października serwisy i aplikacje gasną. Dzień później i 8 października operatorzy przekazują bankom informacje o saldach graczy w podziale na numery CPF, między 9 a 14 października banki zwracają pieniądze niezależnie od wniosku gracza, a od 14 października, gdy bank nie może wypłacić, środki przejmuje państwowy Caixa Econômica Federal.
Środek przewiduje kary od upomnienia do grzywien w wysokości 2 mld reali, czyli około 383 mln dolarów, oraz częściowe lub całkowite zawieszenie działalności. Nie daje natomiast operatorom prawa do rekompensaty: autoryzacje wygasają z przyczyn interesu publicznego, bez odszkodowania za utracone zyski i poniesione inwestycje oraz bez zwrotu opłat licencyjnych.
Bez odszkodowań, więc spór idzie do sądu
Brazylia przyznała 85 autoryzacji po 30 mln reali każda, czyli około 5,7 mln dolarów, co daje w sumie 2,55 mld reali, czyli około 488 mln dolarów. Każda obowiązywała pięć lat i pozwalała prowadzić do trzech marek. To właśnie ta kwota jest dziś podstawą roszczeń.
Stowarzyszenie ANJL zapowiedziało kroki prawne zmierzające do obalenia środka, a jego prezes nie wykluczył roszczeń o szkody materialne i moralne. Według stowarzyszenia zakaz oddaje około 30 mln graczy rynkowi nielegalnemu, a sam ruch ocenia jako nastawiony na korzyść wyborczą. Drugie z ugrupowań branżowych, IBJR, twierdzi, że zamknięcie rynku tak krótko po jego uruchomieniu przyniesie poważne skutki ekonomiczne i prawne, i zapowiedziało drogę sądową o zwrot opłat licencyjnych oraz poniesionych inwestycji. W sporze pojawiają się też zarzuty ustrojowe: że temat należy do Kongresu, a nie do środka tymczasowego, bo brakuje pilności wymaganej dla tej formy. To prowadzi sprawę do Sądu Najwyższego.
Kalendarz legislacyjny wypada po zaprzysiężeniu
Środek tymczasowy wymaga zatwierdzenia przez Kongres. Izby mają na to 60 dni z możliwością przedłużenia o kolejne 60, a zegar zatrzymuje się na czas przerwy świątecznej. Ostateczne głosowanie może więc wypaść dopiero na początku 2027 roku, czyli już po zaprzysiężeniu nowego prezydenta, zaplanowanym na 1 stycznia. Jeżeli Kongres środka nie zatwierdzi, traci on moc, a rynek formalnie wraca do stanu sprzed 25 września. To czyni z wyniku wyborów rozstrzygnięcie także dla operatorów.
Co zapowiada Flávio Bolsonaro?
Kandydat prawicy zapowiada uszczuplenie administracji publicznej, cięcia podatkowe i inne probiznesowe reformy, a także zacieśnienie relacji ze Stanami Zjednoczonymi i twardą walkę z przestępczością, którą Brazylijczycy wskazywali przed wyborami jako najpoważniejszy problem. Lula, który ubiega się o czwartą kadencję, mówi o kontynuacji obecnej polityki, w tym programów socjalnych i wielostronnej współpracy międzynarodowej.
Sam zakaz zakładów był w kampanii punktem spornym. Flávio Bolsonaro nazwał środek populistycznym, hipokrytycznym i motywowanym politycznie, a brazylijskie kluby piłkarskie, w tym Corinthians, Palmeiras i Flamengo, prosiły Lulę o ponowne rozważenie decyzji, ostrzegając przed utratą pieniędzy sponsorskich. Prezydent odpowiedział wtedy, że futbol poradzi sobie bez pieniędzy bukmacherów. Równocześnie posłanka partii Bolsonaro złożyła własny projekt zakazujący zakładów sportowych, który dawał operatorom 180 dni na wycofanie się. To pokazuje, że w tym obozie nie ma jednego stanowiska wobec hazardu, a zakaz znalazł się między interesem fiskalnym, sportem i polityką.
Liczby po obu stronach
Ministerstwo Finansów szacuje, że zakaz kosztuje budżet około 12 mld reali rocznie, czyli około 2,3 mld dolarów. Dla porównania federalna służba skarbowa zebrała od sektora 9,95 mld reali w 2025 roku, czyli około 1,9 mld dolarów, a regulowani operatorzy zapłacili 8,7 mld reali między styczniem a lipcem 2026 roku, czyli około 1,67 mld dolarów. Branża odpowiada własnymi wyliczeniami: IBJR, powołując się na badanie LCA Consultores i Instituto Locomotiva, wskazuje, że w latach 2027-2030 zagrożone jest od 58 do 73 mld reali przyszłych przychodów, czyli od około 11,1 do 14 mld dolarów.
JPMorgan wskazał spółki giełdowe najbardziej narażone na skutki zakazu. Na pierwszym miejscu znalazł się Evolution, dla którego Brazylia odpowiada za około 9 proc. sprzedaży. Dalej Allwyn, gdzie działalność Betano daje od 6 do 7 proc. EBITDA, a także Entain i Flutter. Część tych podmiotów działa również na rynkach europejskich, więc skala wycofania z Brazylii przełoży się na wyniki grup notowanych w Europie.
Polecane