Gimper i TVP Info pokazali GG Poker. Czy ustawa hazardowa działa według dwóch standardów?
Sprawa Tomasza „Gimpera” Działowego jest dobrym testem tego, jak w praktyce rozumiana jest reklama nielegalnego hazardu. Twórca został oskarżony po materiale, w którym krytykował promocję nielegalnego hazardu i pokazywał oznaczenia oraz materiały mające dokumentować działania innych osób. W tym samym czasie TVP Info w reportażu o nielegalnym hazardzie wielokrotnie wymieniło GG Poke, pokazało logo aplikacji Klub GG, logotyp Stake i wielu symboli i gier kasynowych. Jeżeli samo pokazanie znaku ma wystarczać do postawienia zarzutu, powstaje pytanie, czy wobec niezależnego twórcy i nadawcy publicznego stosowane są dwa różne standardy.

Co może telewizja publiczna a co zwykły obywatel?
Sprawa Tomasza „Gimpera” Działowego jest dobrym testem tego, jak w praktyce rozumiana jest reklama nielegalnego hazardu. Twórca został oskarżony po materiale, w którym krytykował promocję nielegalnego hazardu przez influencerów i pokazywał oznaczenia oraz materiały mające dokumentować działania innych osób. Z relacji przedstawionej w filmie Kanału Zero wynika, że problemem dla organu było nie tylko to, co Gimper mówił, ale także samo publiczne pokazanie nazw, grafik i logotypów.
W październiku 2026 roku bardzo podobny materiał przygotowało TVP Info. W reportażu „Nielegalny hazard w internecie” wielokrotnie wymieniono GG Poker, pokazano logo aplikacji Klub GG, opisano sposób dotarcia do turnieju i zademonstrowano logowanie do aplikacji. Reportaż miał oczywiście charakter śledczy i ostrzegawczy. Właśnie dlatego zestawienie obu nagrań rodzi pytanie o dwa standardy stosowania tej samej ustawy.
Nie chodzi o stwierdzenie, że TVP Info popełniło przestępstwo. Nie ma publicznej informacji, aby wobec nadawcy wszczęto analogiczne postępowanie. Chodzi o coś innego: jeżeli w sprawie Gimpera samo pokazanie znaku i informacji o turnieju ma wystarczać do postawienia zarzutu, to podobny test powinien być stosowany wobec każdego medium, także publicznego.

Gimper: materiał krytyczny oceniony przez pryzmat logotypu
W filmie „GIMPER W SĄDZIE. ABSURDALNE OSKARŻENIA O NIELEGALNY HAZARD” twórca opisuje, że zarzut dotyczy materiału, w którym krytykował działania innych influencerów. Pokazywał ich profile, oznaczenia marki, relacje i informacje o turnieju. Jak wynika z jego relacji, urzędnik uznał, że publiczne rozpowszechnienie logotypów i danych o wydarzeniu mogło samo w sobie naruszać przepisy, nawet jeśli komentarz słowny był jednoznacznie krytyczny.
W nagraniu przywołano również argument, że odbiorca oglądający film bez dźwięku zobaczyłby przede wszystkim logo i informacje o turnieju. To rozumowanie sprowadza ocenę przekazu do jego warstwy wizualnej. Znika pytanie, czy autor zachęcał do gry, ostrzegał przed nią, czy wykorzystywał materiały jako dowód.
Podczas odczytywania zarzutu, którego fragmenty pokazano w materiale, wymieniono publiczne rozpowszechnianie nazw i znaków graficznych turniejów pokerowych oraz podmiotów związanych z organizacją gier hazardowych, a także informacje o miejscu turnieju, możliwości udziału i kodzie bonusowym. W sprawie pojawił się również odrębny wątek dotyczący reklamy legalnego bukmachera. Porównując Gimpera z TVP Info, trzeba więc skupić się na pierwszym wątku, czyli na potraktowaniu materiałów o nielegalnym hazardzie jako potencjalnej reklamy.
Wcześniej opisywaliśmy już tę sprawę szerzej w tekście „KAS w ogniu krytyki po materiale na Kanale Zero”. Nowy punkt porównania jest jednak istotny, bo pokazuje, że problem nie dotyczy wyłącznie jednego twórcy i jednej rozprawy.

Co naprawdę wynika z art. 29 ustawy hazardowej?
Źródłem sporu jest szerokie brzmienie art. 29 ustawy o grach hazardowych. Przepis zakazuje reklamy i promocji między innymi gier w karty, a w ust. 6 definiuje reklamę jako publiczne rozpowszechnianie znaków towarowych, symboli graficznych i innych oznaczeń związanych z grami, nazw podmiotów, informacji o miejscach urządzania gier oraz możliwościach uczestnictwa.
„Przez reklamę gier (…) rozumie się publiczne rozpowszechnianie znaków towarowych lub symboli graficznych i innych oznaczeń z nimi związanych, a także nazw (…) oraz informacji o miejscach, w których takie gry lub zakłady są urządzane, i możliwościach uczestnictwa”.
Przy literalnym odczytaniu ten katalog może obejmować zarówno klasyczną reklamę z wezwaniem do działania, jak i materiał dziennikarski pokazujący dowody. To daje organowi argument, że nazwa, logotyp, miejsce i sposób uczestnictwa są elementami ustawowej definicji reklamy.

Nie oznacza to jednak, że każdy kadr z logotypem automatycznie przesądza o odpowiedzialności karnej. Art. 110a Kodeksu karnego skarbowego penalizuje zlecanie lub prowadzenie reklamy albo promocji wbrew ustawie, umieszczanie takiej reklamy i czerpanie z niej korzyści. Z kolei część ogólna KKS wymaga, aby czyn był społecznie szkodliwy i aby można było przypisać sprawcy winę. Co do zasady przestępstwo skarbowe popełnia się umyślnie, chyba że kodeks wyraźnie przewiduje odpowiedzialność nieumyślną.
TVP Info zrobiło to samo
W reportażu TVP Info GG Poker pojawia się już na początku części poświęconej platformie. Około 7:52 materiał przedstawia serwis jako globalnego gracza rynku pokera online. Następnie reportaż omawia sposób omijania blokad Ministerstwa Finansów, powiązania operatora i ryzyko związane z korzystaniem z nielegalnych serwisów.
Jeszcze ważniejsze są kolejne fragmenty. Około 12:48 reporter mówi o projektach związanych z GG Poker promowanych przez organizatorów turniejów. Kilka sekund później widzowie widzą logo aplikacji Klub GG. W dalszej części pokazano materiały dotyczące turnieju w Bratysławie, opisano nagrody i wyjaśniono, że zgodnie z instrukcją trzeba zalogować się do aplikacji. Reporter rozmawia także z osobą związaną z organizacją turniejów i pyta o grafiki z logo Klub GG.
Z perspektywy art. 29 ust. 6 mamy więc dokładnie te elementy, które według formalistycznej interpretacji mogą budzić zastrzeżenia: nazwa marki, znak graficzny, opis wydarzenia, miejsce, sposób uzyskania dostępu i informacje o możliwości uczestnictwa.
Różnica polega na celu przekazu. TVP Info nie zachęcało widzów do gry. Reportaż przedstawiał GG Poker jako część problemu nielegalnego hazardu, pokazywał obchodzenie blokad i ostrzegał przed ryzykiem. To ten sam rodzaj kontekstu, na który powołuje się Gimper: nazwa i grafika pojawiają się po to, aby pokazać odbiorcom, co dokładnie jest przedmiotem krytyki.
Dwa standardy w jednym zestawieniu
| Element przekazu | Materiał Gimpera | Reportaż TVP Info |
|---|---|---|
| Cel deklarowany w materiale | Krytyka promocji nielegalnego turnieju i pokazanie dowodów | Śledztwo dotyczące nielegalnego hazardu i ostrzeganie widzów |
| Nazwa i oznaczenia | Logotypy, nazwy i grafiki związane z opisywanym procederem | GG Poker oraz logo aplikacji Klub GG |
| Informacje o uczestnictwie | Informacje o turnieju, jego organizacji i materiałach promocyjnych | Opis turnieju, aplikacji, logowania i nagród |
| Widoczna zachęta do gry | Według relacji twórcy brak, przekaz był krytyczny | Brak standardowego wezwania do gry; przekaz ostrzegawczy |
| Publicznie znana reakcja organów | Postępowanie i akt oskarżenia opisane w materiale | Brak publicznej informacji o analogicznym zarzucie |
To porównanie nie dowodzi, że oba materiały są prawnie identyczne w każdym szczególe. Gimper był autorem komentowanego filmu, a TVP przygotowało reportaż z udziałem dziennikarzy i rozmówców. Inny może być także materiał dowodowy, sposób finansowania produkcji czy rola poszczególnych osób. Nie można jednak udawać, że różnica między tymi sprawami polega na samym celu przekazu. W obu przypadkach widz otrzymuje krytyczny opis nielegalnego hazardu, a oznaczenia są elementem dowodowym.
TVP nie ma ustawowego immunitetu
Ustawa nie tworzy osobnego wyjątku dla nadawcy publicznego. Art. 29 ust. 4 odnosi zakazy do osób fizycznych, osób prawnych i jednostek organizacyjnych, a wyjątki z ust. 5 dotyczą ściśle określonych oznaczeń i miejsc związanych z legalną działalnością. Sam fakt, że materiał opublikowała telewizja publiczna, nie powinien więc rozstrzygać o jego legalności.
Jednocześnie brak postępowania wobec TVP nie jest dowodem, że reportaż naruszył prawo. Równie dobrze może oznaczać, że organ uznał jego śledczy i ostrzegawczy charakter, a więc uwzględnił kontekst. Jeżeli tak było, ten sam standard powinien zostać zastosowany wobec Gimpera. Jeśli natomiast kontekst nie ma znaczenia, a samo pokazanie znaku wystarcza do odpowiedzialności, trzeba odpowiedzieć, dlaczego reportaż TVP nie został potraktowany w ten sam sposób.
Państwo wymaga dowodów, a później może karać za ich pokazanie
W sprawach dotyczących promocji nielegalnego hazardu screen, logo, nazwa marki i fragment reklamy często są jedynym sposobem pokazania odbiorcom, co faktycznie zrobili influencerzy lub organizatorzy. Zamazanie wszystkich oznaczeń może chronić autora przed zarzutem, ale jednocześnie odbiera materiałowi dowodową wartość.
Ten sam absurd widać w komunikacji państwa. Ministerstwo Finansów prowadzi publiczny Rejestr Domen Służących do Oferowania Gier Hazardowych Niezgodnie z Ustawą i publikuje nazwy oraz adresy stron, które mają być blokowane. Dosyć zabawnym zbiegiem okoliczności był screen z materiału TVP Info pokazujący zrzut z Rejestru Domen Zakazanych (publiczny), który został zablurowany.
Organy pokazują także zdjęcia zajętych automatów i miejsc, w których ujawniono nielegalny hazard. Trudno uznać, że każda taka publikacja jest reklamą tylko dlatego, że zawiera oznaczenie lub nazwę.
Jeżeli więc ten sam znak w materiale krytycznym raz jest dowodem, a innym razem reklamą, odbiorcy muszą znać jasne kryteria. Inaczej powstaje efekt mrożący: redakcje i twórcy zaczną rezygnować z opisywania nielegalnego rynku, bo nie będą wiedzieć, czy pokazanie dowodu nie zostanie potraktowane jako promocja. Jeśli nie można informować, nie można ostrzegać, to szara strefa ma już nie otwartą drogę, ale trzypasmową autostradę do dalszej ekspansji.
Kontekst powinien być kluczowy
Nie chodzi o to, aby przyznać mediom automatyczne zwolnienie z przepisów. Materiał dziennikarski może przecież przekroczyć granicę i stać się reklamą, jeśli zawiera zachętę, link, kod bonusowy, przekaz o atrakcyjności oferty albo inne elementy kierujące odbiorcę do gry. Tę granicę trzeba jednak wyznaczać na podstawie całego przekazu, a nie pojedynczego kadru.
Sprawa Gimpera i reportaż TVP Info stawiają przed organami proste pytanie. Czy ważniejsza jest funkcja materiału, jego cel i sposób oddziaływania na odbiorcę, czy sama obecność logotypu? Pierwsza odpowiedź pozwala odróżnić reklamę od krytyki i dziennikarstwa. Druga prowadzi do sytuacji, w której osoba opisująca nielegalny hazard może znaleźć się w gorszej sytuacji niż ci, których działania nagłaśnia.
Jeżeli opolska interpretacja przedstawiona w sprawie Gimpera ma być stosowana konsekwentnie, TVP Info powinno zostać ocenione według tego samego testu. Jeżeli zaś reportaż TVP jest legalnym materiałem śledczym, to identyczny argument o kontekście powinien chronić także twórcę, który pokazał logo po to, aby ostrzec przed nielegalnym turniejem. Najgorszym rozwiązaniem są dwa standardy: jeden dla niezależnego twórcy, drugi dla dużego nadawcy.
Polecane