KAS w ogniu krytyki po materiale na Kanale Zero

Autor: Sebastian Warowny

Data publikacji: 24.04.2026 Ostatnia aktualizacja: 24.05.2026 23:28

Krajowa Administracja Skarbowa znalazła się w ogniu krytyki po materiale Kanału Zero o sprawie Tomasza „Gimpera” Działowego. Youtuber nagłośnił promocję nielegalnego hazardu przez innych influencerów, a dwa lata później sam stanął przed sądem za jego rzekome reklamowanie. Sprawa pokazuje kompletny chaos interpretacyjny wokół polskiej ustawy hazardowej.

Gimper krytykował promocję nielegalnego hazardu. Teraz sam tłumaczy się przed sądem

Sprawa Tomasza „Gimpera” Działowego stała się jednym z najgłośniejszych przykładów napięcia między literalną interpretacją ustawy hazardowej a działalnością komentatorską i dziennikarską w internecie. Youtuber został oskarżony o rzekomą reklamę nielegalnego hazardu po materiale sprzed dwóch lat, w którym krytykował działania innych twórców związane z promocją pokerowego turnieju powiązanego z nielicencjonowanym podmiotem.

Konrad Krasuski w materiale Kanału Zero pokazał sprawę z kilku perspektyw: sali sądowej, samego Gimpera, jego obrońcy Michała Karwowskiego oraz ekspertów rynku hazardowego. Pojechał na rozprawę do Opola, gdzie za zgodą sądu rejestrowano przebieg posiedzenia. Próbował też uzyskać stanowisko strony oskarżającej i skontaktował się z influencerami, których działania Gimper pierwotnie opisywał. Izba Administracji Skarbowej w Opolu powołała się jednak na tajemnicę prowadzonego postępowania i nie odniosła się szczegółowo do sprawy.

Początek sprawy sięga filmu, w którym Działowy omawiał działania m.in. Amadeusza „Ferrariego” Roślika oraz Tromby. Chodziło o internetową promocję turnieju pokerowego i oznaczanie podmiotów, które naruszały polskie przepisy dotyczące reklamy hazardu. Gimper w swoim filmie przywoływał ustawę o grach hazardowych, mówił o konsekwencjach prawnych i krytykował mechanizm obchodzenia przepisów. W materiale pojawiły się jednak logotypy, nazwy, grafiki i fragmenty komunikacji promocyjnej, które miały służyć jako dowody działań innych influencerów. Według relacji przedstawionej w Kanale Zero urzędnik uznał, że samo pokazanie tych elementów mogło stanowić reklamę hazardu.

Sprawa Gimpera otwiera spór o granice wolności słowa

Najpoważniejszy zarzut wobec działań KAS nie dotyczy samego faktu prowadzenia postępowania, lecz sposobu rozumienia przepisów. Z materiału Kanału Zero wynika, że definicja reklamy w ustawie hazardowej może być odczytywana w sposób bardzo formalny.

Jeżeli w publikacji pojawia się nazwa, znak towarowy, logotyp lub informacja o możliwości udziału w grze, organ może uznać, że doszło do reklamy. Taka interpretacja staje się szczególnie problematyczna, gdy cały przekaz ma charakter krytyczny, ostrzegawczy albo śledczy.

Michał Karwowski, obrońca Gimpera, wskazywał, że w takim podejściu na dalszy plan schodzą zamiar autora, kontekst wypowiedzi i cel publikacji. W praktyce materiał pokazujący zrzuty ekranu, oznaczenia czy fragmenty komunikacji promocyjnej może zostać oceniony podobnie niezależnie od tego, czy autor zachęca do udziału w grze, czy dokumentuje działania innych osób.

Paradoksem jest jednak to, że przy odczytywaniu zarzutów przedstawicielka strony oskarżającej sama wymieniała nazwy i informacje, których publiczne pokazanie w jego materiale uznano za problematyczne. Rozprawa była przy tym rejestrowana za zgodą sądu, a jej fragmenty trafiły później do materiału Kanału Zero.

Twórcy mogą zacząć omijać temat

Opisanie promocji nielegalnego hazardu bez pokazania materiałów źródłowych jest trudne. Screen, logotyp, relacja, grafika albo fragment komunikacji często są nie dodatkiem, ale podstawą tekstu lub filmu. Bez nich odbiorca nie widzi, jak działał mechanizm, kto go wykorzystywał i na czym polegało potencjalne naruszenie.

Przy szerokiej interpretacji przepisów autorzy mogą jednak stanąć przed wyborem między ryzykiem prawnym a milczeniem. Materiał z dowodami może zostać uznany za zbyt daleko idący. Materiał bez dowodów będzie ogólnikowy i łatwy do podważenia. Najbezpieczniejsze rozwiązanie staje się jednocześnie najgorsze z punktu widzenia interesu publicznego: nie poruszać tematu.

W Polsce problem promocji nielicencjonowanych kasyn i offshore’owych operatorów kierowanych do polskich użytkowników pozostaje jednym z najtrudniejszych obszarów egzekwowania prawa. Influencerzy, streamerzy i twórcy internetowi od lat są jednym z kanałów docierania do młodszej publiczności. Ograniczenie możliwości dokumentowania takich działań działałoby na korzyść tych, którzy funkcjonują poza legalnym rynkiem.

Maciej Akimow: Ustawa nie nadąża za internetem

W materiale Kanału Zero istotny problem przedstawił Maciej Akimow, założyciel iGaming Polska. Jego zdaniem problem zaczyna się od samej konstrukcji przepisów, które nie nadążają za internetem i współczesną komunikacją.

– Sama ustawa hazardowa w Polsce jest napisana w archaiczny sposób, nieuwzględniający chociażby istnienia internetu. Ostatnia nowelizacja ustawy weszła w życie w 2017 roku i żeby porozmawiać na temat promocji, reklamy, wskazać różnicę, to w tym przypadku nawet eksperci prawa, doktorzy mają z tym problem, żeby faktycznie wskazać, co jest reklamą, co nie jest reklamą – powiedział.

Akimow pokazał kolejny absurd na przykładzie rejestru domen zakazanych, w którym państwo samo publikuje nazwy i adresy blokowanych stron. – Interpretując tak samo ustawę hazardową, jak robią to urzędy, moglibyśmy dojść do wniosku, że cały rejestr domen zakazanych to jest jedna wielka promocja czy reklama gier hazardowych – tłumaczył.

Podobne rozbieżności widać przy komunikatach służb dotyczących likwidacji nielegalnych punktów gier. Czasem zdjęcia automatów, nazw i oznaczeń są zamazywane, czasem nie. Nawet po stronie instytucji państwowych nie widać więc jednolitego standardu obchodzenia się z materiałami wizualnymi dotyczącymi nielegalnego hazardu.

Organy szukają prostszych naruszeń

Maciej Akimow zwracał też uwagę, że w praktyce ściganie nielegalnego hazardu w internecie bywa dla organów trudne, zwłaszcza gdy chodzi o streamerów, strony i podmioty działające poza granicami Polski. W takich sytuacjach, jak mówił, urzędy mogą szukać „prostszych naruszeń”, w których łatwiej ustalić autora publikacji, jej treść i moment udostępnienia.

W tym kontekście sprawa Gimpera pokazuje ryzyko bardzo szerokiej interpretacji przepisów. Osoba, która działa jawnie, komentuje branżę i pokazuje materiały źródłowe, może zostać objęta postępowaniem, mimo że jej przekaz miał charakter krytyczny. Akimow wskazywał przy tym na szerszą nierówność: podmioty transparentne, legalne albo publicznie informujące o rynku ponoszą wysokie ryzyko odpowiedzialności, podczas gdy działalność nietransparentna pozostaje znacznie trudniejsza do skutecznego uchwycenia.

Fot. Screen z Kanału Zero

Komentarze

Juri

Kraj z dykty

1
0
Boban

Jakim trzeba byc idiota zeby tam wplace swoje pieniadze?

0
0
Mateusz

Jeżeli za nagłaśnianiem nielegalnego hazardu nie idą kroki prawne, które ten hazard eliminują to takie czyny zawsze będą stanowić nie celową, ale jednak promocję tego nielegalnego hazardu. Przykładem mogą być Wasze artykuły, z których dowiaduje się o nielegalnych podmiotach, które nie trafiają do mnie w żaden inny sposób, więc samo pisanie o nich jako nielegalnych podmiotach i tak stanowi poszerzenie ich zasięgów. Oczywiście, to nie nagłaśniający są tutaj problemem, ale Państwo, które nie interweniując skutecznie samo zamienia te „troskliwe” działania przeciw nielegalnym kasynom w ich promocję.

0
0
Turi

Ale ze do ciebie coś nie trafia to nie znaczy że do innych nie trafia xD

0
0
Mateusz

Turi, chyba nie zrozumiałeś mojego komentarza. Dopóki Państwo nie zacznie skutecznie walczyć z tą patologią to informowanie o nielegalnych działaniach samo w sobie stanowi poszerzenie ich zasięgów. Być może znajdą się osoby, które na skutek takich artykułów wycofają swoje pieniądze z nielegalnego podmiotu, ale będą też tacy, którzy się o nim dopiero dowiedzą. Trzeba wypracować systemowo mechanizmy, które będą kasować tą patologię, bo dopóki ich nie ma to kij ma dwa końce.

0
1

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *