Minister Finansów w Grecji ostrzega influencerów
Grecki minister finansów Kyriakos Pierrakakis ostrzegł twórców internetowych, że promowanie nielegalnego hazardu nie pozostanie bez konsekwencji. W tle są doniesienia medialne o postępowaniu wobec 18 popularnych osób, w tym raperów i modelek, o łącznym zasięgu 3,6 mln obserwujących. Uchwalona w czerwcu ustawa przewiduje kary od 5 tys. do 50 tys. euro dla osób promujących nielegalną ofertę oraz od tysiąca do 2 mln euro dla reklamodawców i dostawców internetu.

„Internet nie jest dżunglą”
Minister finansów Grecji odniósł się do sprawy, którą opisują greckie media: postępowania wobec grupy popularnych twórców internetowych podejrzewanych o promowanie nielegalnych serwisów hazardowych. Jego przekaz był jednoznaczny.
„Przekaz we wszystkich kierunkach musi być jeden: internet nie jest dżunglą. Popularność nie daje immunitetu, a wpływy niosą odpowiedzialność. Każdy, kto używa swojej pozycji i zasięgów do promowania nielegalnego hazardu, musi wiedzieć, że zostanie namierzony, sprawdzony i poniesie konsekwencje przewidziane prawem”.
Minister odrzucił też trzy argumenty, które najczęściej pojawiają się w takich sprawach: że działanie odbywa się online, że serwis działa z zagranicy i że promocja ma formę publikacji w mediach społecznościowych.
„Fakt, że nielegalna działalność odbywa się online, nie tworzy żadnej »szarej strefy«. To, że strona może być poza Grecją, nie oznacza tolerancji. To, że promocja odbywa się przez media społecznościowe, nie zwalnia nikogo z odpowiedzialności. Zasady obowiązują wszędzie i wobec wszystkich”.
Do kogo trafiają kary
Ramy dla tych działań powstały w czerwcu, gdy rząd uchwalił ustawę 5313/2026. Rozszerzyła ona zadania nadzorcze Helleńskiej Komisji Gier (EEEP) i wprowadziła surowsze sankcje za promowanie lub ułatwianie nielegalnego hazardu. Minister potwierdził, że prawo jest już stosowane, a nie tylko przygotowane.
Stawki są zróżnicowane w zależności od roli. Twórcy internetowi, jeśli zostanie im udowodnione ułatwianie lub promowanie nielegalnego hazardu, mogą zostać ukarani grzywną od 5 tys. do 50 tys. euro. Dostawcy usług internetowych, reklamodawcy i inne podmioty zaangażowane w nielegalną ofertę muszą liczyć się z karami od tysiąca do 2 mln euro za każde naruszenie.
Skala problemu
Rządowe szacunki dotyczące szarej strefy w Grecji mówią o około 1,8 mld euro zakładów w 2025 roku, pochodzących od około 900 tys. graczy, oraz o 15 tys. zablokowanych stron internetowych. Grecja należy też do krajów Unii Europejskiej o najwyższym odsetku hazardu wśród nastolatków, co w tej sprawie jest istotnym kontekstem.
Sam minister mówi jednak, że samo karanie nie rozwiąże problemu.
„Sama represja nie wystarczy, bo rdzeń problemu pozostaje społeczny. Potrzebujemy prewencji, świadomości i współpracy ze wszystkimi właściwymi organami, żeby przeciwdziałać uzależnieniu, a przede wszystkim musimy chronić nieletnich i młodych ludzi. Nie możemy akceptować jako normalnego pokolenia, które spotyka hazard coraz wcześniej w swoim codziennym cyfrowym życiu”.
Kontynuacja sprawy
Nie jest to pierwszy raz, kiedy grecki regulator zajmuje się twórcami internetowymi. W czerwcu opisywaliśmy 18 przypadków promowania nielegalnych serwisów, które EEEP udokumentowała właśnie wobec influencerów i streamerów, wskazując, że uwaga regulatora przesuwa się z operatorów na osoby pomagające im zdobywać użytkowników. Osobno pisaliśmy o greckim mechanizmie blokowania klonów nielegalnych kasyn, który ma reagować na zmianę domen szybciej niż dotychczasowy rejestr.
Wymowa wypowiedzi ministra jest inna niż w czerwcu: nie chodzi już o zapowiedź nowych przepisów, ale o ich egzekwowanie wobec konkretnej grupy i o publiczne ostrzeżenie dla całego środowiska twórców.
Polecane