Polska branża zakładów zmienia się i dojrzewa

Autor: Mateusz Mazur

Data publikacji: 14.05.2025

Od przełomu 2023 i 2024 roku oblicze polskiego rynku zakładów bukmacherskich uległo sporym transformacjom. Co mówią one o naszej rodzimej branży i jaką przyszłość zwiastują? Oto 7 najważniejszych wydarzeń i procesów, które zmieniły bukmacherski biznes w ostatnich kilkunastu miesiącach.

Gra bez podatku

Promocja, z którą Betclic wystartował w pierwszej połowie ubiegłego roku miała początkowo mieć charakter tymczasowy. Od jej wprowadzenia minął już rok, a operator wciąż pozostaje jedynym graczem na rynku, który zdecydował się na uruchomienie i podtrzymanie tego kosztownego przedsięwzięcia.

Choć początkowo wydawało się, że w polskich warunkach nie jest to promocja, którą ciągnąć można dłużej niż kilka miesięcy, to stała się ona dla Betclica na tyle flagowa, że zdecydował się on kontynuować ją za wszelką cenę. Ceną były w tym przypadku mniej korzystne dla graczy kursy. Ostatecznie jednak na grze bez podatku Betclic sporo zyskał, oferując graczom coś, czego nie był w stanie zaoferować im żaden inny bukmacher.

Pod koniec ubiegłego roku wydawało się, że grono operatorów „bez podatku” się powiększy, bo ruch taki rozważał STS, a w jego ślady pójść miał kolejny z gigantów polskiego rynku – Superbet. Należący do grupy Entain bukmacher nie zdecydował się jednak na wciśnięcie przycisku z napisem „start”, co z pewnością doprowadziłoby do dużo bardziej znaczących zmian na polskim rynku.

STS budzi się do działania

Skoro przy STS jesteśmy, to warto zauważyć, że operator, który prawie dwa lata temu przejęty został przez grupę Entain, po wielu latach trwania w zawieszeniu, w końcu zdecydował się na bardziej proaktywne działania. Przez bardzo długi czas STS pogrążony był w stagnacji, będąc dosyć wygodnie sytuowanym na pozycji niekwestionowanego lidera polskiego rynku.

Peleton, z Superbetem i Betcliciem na czele zaczął jednak szybko nadrabiać straty. Ci pierwsi ratowali kupony graczy Superprzewagą, a ci drudzy pozwalali swoim klientom na grę bez podatku. STS musiał zareagować, bo na swoich plecach poczuł już oddech rywali.

Rok 2024 okazał się dla STS-u pod tym względem przełomowy. Komunikacja marketingowa w końcu nabrała bardziej wyrazistego charakteru, a wprowadzenie Game Changera było bezpośrednią odpowiedzią na promocję Superbetu. Firma mierzyła nawet w jeszcze bardziej odważne działania, rozważając wprowadzenie gry bez podatku. Nawet pomimo faktu, że pomysł ostatecznie nie wszedł w życie, z czystym sumieniem można stwierdzić, że STS przestał być bukmacherem bez wyrazu, z którego znaczna część graczy korzysta już tylko z przyzwyczajenia.

Mimo wyraźnej inspiracji działaniami Superbetu, STS wreszcie się wybudził. Nie wpłynęło to jednak znacząco ani na jego wyniki finansowe, ani na udział w rynku — trudno bowiem nadrobić kilka lat snu w kilka miesięcy. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że jest to jakiś postęp: ruch, działanie, które może dawać nadzieję, że nowe władze STS-u podjęły rękawicę i zaczęły realnie bronić pozycji numer jeden na polskim rynku.

Rezygnacja z ambasadorów

Pamiętacie jeszcze eksperyment ETOTO z dziennikarską drużyną ambasadorów? Dziś po tym projekcie nie ma już śladu, a cała branża wykonała w ostatnim czasie mały odwrót od ambasadorskich współprac ze znanymi nazwiskami. Chociaż w przestrzeni wciąż funkcjunuje kilka osób, co do których łatka ambasadora byłaby odpowiednia, to podejście bukmacherów dojrzało wraz z całym rynkiem.

Niegdyś już samo ubranie rozpoznawalnego dziennikarza sportowego w koszulkę z logotypem firmy, wystarczyło by osiągnąć podstawowy cel, jakim było uwiarygodnienie marki w oczach odbiorców. ETOTO dobitnie przekonało się jednak o tym, że nawet skompletowanie ambasadorskiego dream teamu nie przyniesie wcale tak wiele wymiernych korzyści bez jasnego planu jak przełożyć to na faktycznie istotne i kluczowe dla funkcjonowania biznesu liczby.

Kilka współprac zarówno z przeszłości jak i tych wciąż trwających określić można mianem udanych, jednak wiele firm na własnej skórze przekonało się, że współpraca z rozpoznawalnymi twarzami nie zawsze jest łatwa i nie zawsze jest w stanie przynieść oczekiwane korzyści. Superbet również nie od razu trafił z właściwym kierunkiem. Na początku swojej działalności online miał więcej ambasadorów niż bukmacherów – i to często bardzo przypadkowo dobranych, jakby każdy pochodził z innej planety. W branży do dziś wspomina się jedną osobę odpowiedzialną wcześniej za projekt ambasadorów w ETOTO, a później w Superbecie. Jej niekompetencja oraz oczekiwania finansowe są dziś wręcz podręcznikowym przykładem epoki szału na znane twarze.

Działania bukmacherów w tym zakresie są teraz o wiele bardziej precyzyjne. Dziś częściej angażują się oni chociażby w mniejsze internetowe projekty, mając na celowniku konkretną niszę i jasny plan na uzyskanie profitu z takiej współpracy. Warto przy tym pamiętać, że w tamtym czasie rynek dopiero raczkował — a ambasadorzy pełnili funkcję narzędzia do budowania zaufania i rozpoznawalności. Dziś mówimy już o dojrzałym rynku, na którym sama obecność znanej twarzy nie daje takich efektów jak kiedyś. Przynajmniej w teorii.

Boosty zmieniły bonusowy krajobraz

Kurs 300.0 na wygraną Barcelony! Zgarnij 400 zł za gola Realu! Kursowe boosty zupełnie przeobraziły sposób myślenia branży o bonusach powitalnych. W poprzednich latach nowi gracze z reguły liczyć mogli na pakiet bonusowy składający się z bonusów od depozytu, zakładu bez ryzyka czy w odosobnionych przypadkach bonusu bez depozytu. Bukmacherzy operowali dość sprecyzowanym obszarze, starając się odpowiednio wyważyć swój pakiet powitalny, tak aby wyróżnić się na rynku i pozyskać gracza (w idealnym świecie, na okres dłuższy niż czas obrotu bonusem), optymalizując przy tym koszty uzyskania rejestracji nowego klienta.

Trzęsienie ziemi w tym obszarze przyniósł 2024 rok, kiedy to najłatwiejszym, najbardziej konkretnym i najbardziej atrakcyjnym dla gracza sposobem pozyskiwania klientów stały się kursowe boosty dla nowych. Momentem absolutnego boomu na boosty było Euro 2024. Bukmacherzy starali się do granic możliwości wykorzystać nowy trend w sprzyjających okolicznościach wielkiego turnieju, a gracze, których główną motywacją do gry było wykorzystanie powitalnego bonusu, zyskali okazję żeby mocno się obłowić, często przy absolutnie minimalnym ryzyku.

Igor Kośliński: Zastanawiam się gdzie jest sufit, jeśli chodzi o boosty

Po mistrzostwach Europy operatorzy znaleźli złoty środek i choć boosty kursowe na dobre weszły do oferty powitalnej bukmacherów, to inwestycje z nimi związane zostały odpowiednio zoptymalizowane. Czasy gorączki złota dla tzw. bonus abuserów są już raczej na ten moment za nami.

Fortuna traci rozpęd

Fortuna, czyli jeden z najbardziej popularnych bukmacherów w Polsce zaczęła tracić nieco dystans do czołowej trójki (STS, Superbet, Betclic). Wszystko to rozpoczęło się mniej więcej w momencie, kiedy gruchnęła informacja, że FEG (Fortuna Entertainment Group) może wkrótce trafić w nowe ręce. Co prawda od pierwszej informacji na ten temat minęło już sporo czasu, jednak w przestrzeni M&A nic nie dzieje się z dnia na dzień i FEG wciąż wymieniana jest w gronie potencjalnych celów akwizycyjnych dla największych światowych przedsiębiorstw.

Mimo że Fortuna robi co może, by nadal budować swoją silną pozycję na polskim rynku, to wydaje się, że w obliczu tempa narzucanego przez czołówkę, grupie brakuje nieco finansowej pary. Potencjalne uruchomienie gry bez podatku przez STS i Superbet byłoby dla Fortuny ogromnym ciosem, na który raczej nie byłaby w żaden sposób odpowiedzieć i kiedy dywagacje na ten temat osłabły, bukmacher mógł odetchnąc z ulgą.

W obecnej sytuacji trudno jest raczej wyobrazić sobie Fortunę jako wiodącą siłę rynku, która w najbliższej przyszłości wyznaczać będzie trendy. Operator skupiony będzie raczej na tym, by dotrzymać kroki i nie tracić zbyt wiele względem pozostałych. Co po potencjalnym przejęciu? Na ten moment jest to wróżenie z fusów i wiele zależy przede wszystkim od tego w jakie ręce i kiedy miałaby trafić grupa.

Konsolidacja rynku

Rynki, nie tylko te związane z hazardem mają to do siebie, że z biegiem czasu dążą do większej konsolidacji. Po wczesnej fazie rozwoju, polski rynek zakładów bukmacherskich wszedł w etap, w którym najwięksi zawłaszczają dla siebie coraz większy kawałek ciasta, a miejsca na bycie przeciętnym zaczyna powoli brakować. Od dłuższego czasu wydawało się, że dla długiego ogona operatorów brakuje na polskim rynku miejsca. Ogon firm z minimalnymi obrotami nadal się wydłuża, a przestrzeni jest niemalże tyle samo ile kilka lat temu.

Nie ma powodów, by uważać, że ta tendencja miałaby zostać w najbliższym czasie przerwana. Ci którzy inwestują dużo, będą zyskiwać, a ci którzy nie będą w stanie podołać skali, będą tracić na rzecz największych. Sielankę umownego TOP 3 mogłoby zakłócić w obecnej sytuacji wejście do Polski jednego z największych brandów lub zmiany w prawie hazardowym. Choć pojawiają się pojedyncze przesłanki, że zarówno jedna, jak i druga sytuacja nie są absolutnie niemożliwe, to brakuje konkretów, by sądzić, że miałoby się to wydarzyć w najbliższej przyszłości.

Perspektywa zmian w prawie

Choć, tak jak zaznaczyliśmy, zmiany w prawie hazardowym wciąż majaczą się dość daleko na horyzoncie, to mamy prawo uważać, że perspektywa ta jest znacznie bardziej wyraźna niż była jeszcze dwa lata temu. Debata w TVP nie odbyła się bez przyczyny. Prowadzący Marek Czyż był dobrze zorientowany w temacie, co może wskazywać, że zmiany faktycznie są sondowane przez koalicję rządzącą. Z pewnością okres przed wyobrami prezydenckimi nie jest dobrym momentem, żeby wyłożyć na stół konkrety, zwłaszcza w obliczu dość traumatycznych wspomnień Platformy Obywatelskiej z 2009 roku, ale temat istnieje.

W przestrzeni debat na temat przyszłości rynku hazardowego w Polsce wciąż powracają dwa główne postulaty: zmiana modelu podatkowego na GGR oraz otwarcie rynku online poza obecne ograniczenia. Argumenty w tych sprawach od lat pozostają podobne, jednak jak dotąd brakuje konkretnych propozycji legislacyjnych. Co istotne, obecnie jedynym aktywnym głosem ze strony branży bukmacherskiej w tych dyskusjach jest STS – i choć świadczy to o jego determinacji, to jednocześnie pokazuje brak wspólnego, szerokiego frontu po stronie operatorów.

To o tyle istotne, że realna zmiana może nastąpić tylko wtedy, gdy postulaty będą poparte spójną i odpowiedzialną narracją całej branży. W przeciwnym razie istnieje ryzyko powtórzenia sytuacji z przeszłości, kiedy to zmiany przynosiły korzyści przede wszystkim największym graczom, pomijając szerszy interes rynku.


Polski rynek bukmacherski w przeciągu ostatnich dwóch lat bardzo mocno ewoluował i właściwym byłoby użycie sformułowania „dojrzał”. Na tym etapie cały proces się jednak nie kończy, a wręcz przeciwnie – dopiero zaczyna. Mówimy przecież o bardzo młodej branży, która w nowej regulowanej rzeczywistości rozwija się od zaledwie ośmiu lat. Przed nami wiele kolejnych zmian, roszad biznesowych, nowinek produktowych i najprawdopodobniej transformacji prawnych. Pewnym jest, że będzie się działo i najprawdopodobniej działo będzie się jeszcze więcej niż w przeciągu ostatnich 24 miesięcy.

Komentarze

Kermit

O kogo chodzi? XXD

„W branży do dziś wspomina się jedną osobę odpowiedzialną wcześniej za projekt ambasadorów w ETOTO, a później w Superbecie. Jej niekompetencja oraz oczekiwania finansowe są dziś wręcz podręcznikowym przykładem epoki szału na znane twarze”.

0
0
Top100branzy

Te wszystkie ficzery, mechanizmy bonusowe itd., o których mowa w artykule i komentarzach to jedna perspektywa.

A inna, także z perspektywy gracza, trzeba się zmierzyć z wieszaniem się aplikacji, próba wyszukania czegoś, co chce się zagrać (to nie jest takie łatwe!), czekaniem na rozliczenie, pogmatwane regulaminy i schowane, niejasne warunki promocji. Ogólnie UX, który u wiekszosci operatorów pozostawia sporo do życzenia. W Betclik jest OK. Reszta dość słabo. I jeszcze obsługa klienta. Juz nie składam reklamacji, szkoda mi czasu. Jak się w takim STS o coś pytam obsługi klienta, o rozliczenie kuponu, to dramat. Za każdym razem: wszystko jest w regulaminie + link i żebym się bujał.

3
0
bartosz.krzeminski

W Polsce bez zmian, firmy bukmacherskie narzekają, że bida i dokładają.
Przez tyle lat nie umieją czy nie chcą lobbować za zmianami?
Jeśli nie umieją lobbować, to może jakiś Miro, Zbychu i Rychu pomoże.

3
0
Kaziu

Te buki jak superbet czy betclic to śmiech na sali. Wygraj parę razy i limity. Zresztą jak większość w Pl.

5
0
Mateusz

Mam takie spostrzeżenie, że obecnie STS i Betclic to są zdecydowanie najlepsi bukmacherzy do normalnej codziennej gry. Jak chcę pograć na żywo wybieram Betclic i zawsze dla singla czy ako mam najlepszy zysk. Jak chcę pograć przedmeczowo to wybieram STS, bo mam najlepszy EarlyPayout na polskim rynku i buduję sobie bonus za aktywność jak chcę. Superbet znacząco się ostatnio zatrzymał – tego nie widać na pierwszy rzut oka, ale kto ogarnia ten wie, że cała oferta promocyjna zaczyna być powoli karykaturą tego, czym była na początku. Nie dość, że promocje ograniczają się głównie do BB (co z automatu usuwa Superprzewagę i obniża kurs z każdym dodanym zdarzeniem) lub odejmowania stawki freebetami (często jedno i drugie jednocześnie) to jeszcze pojawiają się bardzo duże ograniczenia w ofercie na kwalifikujące zdarzenia. Ostatnia LM to było apogeum kuriozum, gdzie BB na LM ograniczał się do kilkunastu opcji. Do tego braki BB na tenis, hokej i inne sporty poza piłką nożną, konieczność zagrania konkretnego meczu lub ligi i co najgorsze, rozliczenia tego samego dnia. W rezultacie coraz częściej łapię się na tym, że bonus w Superbecie, który na pierwszy rzut oka wygląda na papierze dobrze, niemal zawsze chce mnie zmusić do postawienia czegoś czego nie chcę grać. I jest to coś, czego nie robi żaden inny topowy bukmacher w Polsce. Bo o ile jeszcze Fortuna również promuje BB to tam mam swobodę wyboru meczów, sportów i czas na ich rozliczenie, mogę normalnie postawić sobie amerykańskie sporty i zobaczyć rano jak poszło. A STS to już w zasadzie ogromna swoboda wyboru zdarzeń pod różne promocje. I myślę, że Superbet prędzej czy później się na tym przejedzie, bo coraz więcej osób zaczyna dostrzegać cwaniackie podejście tego bukmachera do zachęcania do aktywności w ostatnim czasie. Bo czym są te dzienne promocje? Zachęceniem do aktywności. I co robi Betclic grą bez podatku? Zachęca do gry jak chcesz. Co robi STS swoimi promocjami? To samo. Co robi Fortuna. Trochę Cię ogranicza, ale mimo wszystko zostawia swobodę. A co robi Superbet? Zachęca do grania czegoś, czego nie chcesz. Wiem, że wpisy tutaj czytają również pracownicy bukmacherów, więc może w Superbecie zastanowicie się czy takie podejście do promocji rzeczywiście buduje wśród graczy pozytywny odbiór bukmachera, bo moim zdaniem jest zupełnie odwrotnie.

11
2
Z branzy

Wszyscy by skorzystali gdyby zmieniono prawo i dano ggr. Nie trzeba by szukać fikołków, bo każdy kto ogarnia temat by zarabiał. Przy tej ustawie i podatkach firmy robiąc różne promocje zawsze będą dopłacać. I jak się skończy cierpliwość właścicieli, inwestorów to my obudziny się z ręką w nocniku bo z kilku sensownych firm zostanie nam jedna.

7
0
Gracz

tu się nie mogę zgodzić. Podatek GGR sprawiłby, że bukmacherzy mieli by jeszcze gorszą sytuację bo ludzie by grali za wielkie stawki pojedyczne zakłady które na pewno wejdą czyli 1.01 do 1.1, a bukmacherzy zarabiają głównie na taśmach. Dzięki podatkowi obrotowemu to jest niemożliwe, kiedyś czytałem wypowiedź na ten temat prezeza efortuny.

2
4
Maciej Akimow

@Gracz to jak w takim razie zarabiają firmy w innych krajach? Gdyby nie podatek obrotowy to mniejsze firmy w swojej skali osiągałyby profit. Obecnie musisz osiągnąć pewien poziom obrotów, dzięki którym przebijesz koszty i będziesz zarabiał. Nie uwzględniając w tym krótkookresowych strat. Prezes Komarczuk nie zawsze musi mieć rację, nawet jeśli myśli że ją ma 😉

5
0
Antoni Kosiba

Pan Prezes Komarczuk na 100% racji, ale ze swojej perspektywy. Prezesa Fortuny, któremu dobrze było przy obecnym stanie rynkowym i regulacyjnym, bo firma zarabiała, nikt większy do czasu nie gonił. Wszelkie zmiany prawne będą dla niego niekorzystne. I trudno mu się dziwić, że stosuje taką retorykę i nie patrzy na dobro rynkowe, tylko swojej firmy. Na jego miejscu każdy z nas mówił by pewnie to samo mając na uwadze interes swojego pracodawcy.

5
0
Michal

dokłądnie, podatek GGR jest lepszy i się sprawdza w innych krajach. Prezes efortuny pewnie boi siękonkurencji i opowiada głupoty. Wystarczyłoby dać limity na grę na niskie kursy i tyle 🙂

1
0
Antoni Kosiba

Tylko, że patrząc na sportsbookowe rynki zagraniczne nie za bardzo jest co przenieść przełomowego do Polski. Produktowo czołówka jest na bardzo wysokim poziomie. Ciężko, by ktoś zrobił jakaś rewolucję, zwłaszcza jak Superbet i Betclic dokładają teraz do biznesu. Raczej typuję kierunek racjonalizacji ekonomicznej, by firmy zaczęły na siebie zarabiać a nie wiecznie były na minusie. Nie można bez końca mydlić oczu inwestorom, że urośniesz.

1
0
Adam

Od czasów cashouta w tej branży nikt nie wymyślił nic rewolucyjnego, bo jakieś boosty, czy inne promocje podatkowe, to żadne nowości.

7
0
Antoni Kosiba

Myślę, że po cashoucie jeszcze early payout należy uznawać za rewolucję na pewną skalę. Ale przy tej ekspansywności bonusowej w Polsce, rzadko spotykanej w innych krajach europejskich trudno oczekiwać by to się jeszcze pogłębiało. Zwłaszcza, że ma to miejsce na rynku bardzo trudnym fiskalnie i przy wysokich kosztach stałych prowadzenia działalności. Jakiś limit to chyba ma.

2
0
Adam

No tak, ale to też już było znane na zagranicznych rynkach, zanim pierwszy Fuksiarz do nas to wprowadził. Zresztą to też dobry przykład, że jak rozmawia się z ludźmi którzy pytają jak jest w Polsce i się im mówi jaki tu jest podatek ale mimo to że ktoś ma Early, czy grę bez podatku, to robią wielkie oczy i mówią że to szalone. I to jest sedno, te wszystki promocje betclica, superbeta i sts od niedawna game changer, to szalone zagrywki, na tym nie da sie zarabiac, na tym sie tylko traci, a gdzie wizja zarabiania?

8
0
Antoni Kosiba

No właśnie i o to w tym wszystkim chodzi. Każdy chce być pierwszym, inwestuje by budować skalę i obrót, tylko gdzie zarobek? Bo chyba o to w tym wszystkim chodzi finalnie? Czy jednak nie?

0
1
Koń Rafał

Zupelnie serio to superbet faktycznie ostatnio stanal w miejscu, nie dzieje sie tam nic nowego, zaczyna to stsa przypominac.

8
0
Adam

Sporo ciekawych rzeczy podkreślono i pokazano jak eksperci się mylili, podbno boosty przecież miały rosnąć i rosnąć a tutaj nie tylko się zatrzymały ale znacznie spadły do 400 złotych. Betclic podszedł w drugą stronę i też już stanal jesli chodzi o wzrost, Superbet stoi od bardzo dawno na 20% i nie mazadnego nowego pomyslu zeby sie ruszyc. Bo superprzewaga, te gry f2p przeciez to juz zadna nowosc, to wrecz prehistoria, potrzeba nowej swiezosci i tego u nich nie ma. Wszystko stoi bo nikt nie ma nic nowego. Jedynie betclic wszedl z czym nowym i sobie ursol. Co najlepsze sts kpiowal superbeta – stoi. Chcieli tez kopiowac gre bez podatku i staliby dalej, a minus by rosl. O czym to swiadczy? Ze w ostatnich 5 latach dwie firmy cos wymyslily, troche urosly i poza tym nic. Ciekawe co mysla o tym centrale w Rumunii i Francji.

7
0
Maciej

betclic to jedyna firma hazardowa zarejestrowana w Polsce u jakiej warto grać (takie polskie bet365) Osoby które grają u innych firmach nie mają szacunku do siebie i do pieniędzy.

4
14
Obiektywny

No prosze ostatnio byly jakies wywiady z trudnymi tez pytaniami z przyjaciomi z rumunii, tutaj tez jakas szpilka, jestem z was dumny chłopcy <3

5
0
Nawini

Te wszystkie debaty to gówno znaczą tak naprawdę, zmian i tak nie będzie dopóki rządzi Koalicja Tuska, on hazardu nie tknie.

11
0
Tetryk

Betclic pozamiatał grą bez podatku i to was boli dlatego przy kazdej okazji musicie wbijac szpilke z wysoka marza, napiszcie lepiej ile maja procent rynku a nie jaka maja marze

4
9
Maciej Akimow

Tu trzeba rozgraniczyć dwie perspektywy. Biznesu i gracza. Betclic obecnie jest najlepszy do grania singli lub kuponów z dwoma zdarzeniami (ale to też nie zawsze patrząc na player betsy). Betclic prędzej czy później gre bez podatku zdejmie i tak. Liczą na to, że nawet jak ją zdejmą, to przyzwyczajenie graczy będzie na tyle duże, że z gry zrezygnuje mały procent. Jak będzie? Tego nikt nie wie, bo w przeszłości nikt tego nie robił na taką skalę. Betclic przed wprowadzeniem gry bez podatku zarabiał rocznie pewnie z 20-25 milionów zlotych rocznie (tego nie wiemy, bo nie ma polskiej spółki, a wyniki raportuja tylko do giełdy w Amsterdamie). Teraz rocznie dołożą pewnie do tego z 80-100 milionów. To nie jest tak, że Betclic jest miłosierny i chce dać graczom grę bez podatku, tylko jest to narzędzie marketingowe, które za jakiś czas zostanie ograniczone. Dla jednych jest to próba naiwnego przeciągnięcia gracza i działania na jego przyzwyczajenie do produktu, dla innego sprawne i rozsądne działanie. Nie zarabiają na tym. Nie przyczyniają się również do dyskusji o zmianach prawa w Polsce. Ministerstwo finansów widząc firmy chcące brać podatek na siebie, nie ma potrzeby jakichkolwiek zmian. Efekt jest taki, że rynek sztucznie rośnie, a najwięksi swoim kosztem biją się między sobą, przerzucając tego samego gracza i te same złotówki po kilka razy. Ja sam jestem ciekawy zakończenia. Betclica szacuje na 24% udziału w online.

3
1
Zoo

Do pana Akimowa:
Dlaczego pan sądzi,że na tym nie zarabiają???
Przecież w dzisiejszych czasach i technologii ich koszty na utrzymanie mogą być minimalne.
Dalej pan pisze: Nie przyczyniają się również do dyskusji………. Dla mnie to oznacza to,że nie płacą darmozjadów………………………..

1
0
Maciej Akimow

@zoo Ich koszty nie są minimalne. Ktoś kto jest w dużej grupie może przerzucać koszty na zagranice, ale do tego dochodzi lokalna operacja + marketing (w tym przypadku najbardziej kosztowny). Wystarczy wejść do KRS i sprawdzić poszczególne wyniki.

1
0
zoo

do p.Akimowa
Powinni być około 10% na plusie z zakładów online z tego odejmujemy 8% podatek. 10-8= 2% zysku
Te 2% zysku powinno im pokryć (skromnie) ich wydatki w Polsce gdzie już się nie płaci ambasadorów i różnych aktorów i darmozjadów w walce z szarą strefom.

1
1
zoo

do p.Akimowa
A jeśli chodzi o KRS i dane w nim podane to tutaj był bym ostrożny.
Kiedyś jak powstał STS to w KRS byli napisani właściciele a prawda była zupełnie inna.
Czyli nie wszystko co jest w KRS jest prawdą.

1
0
Kermit

Panie Akimow, uwaza Pan ze Betclic robi stratę 80 mln rocznie, czy ja źle zrozumiałem tę wypowiedź? Co znaczy DOŁOŻĄ?

2
0
zoo

do p. Kermit
Od razu widać,że pan Akimow „wie o czym pisze” :))))))))))))))))))

0
0
Oskar

Znajac zycie jesli cokolwiek sie zmieni to beda jakies sublicencje ktore sobie sts wynegocjuje i bedzie tylko kilka bukmacherow ktorzy to dostana, przeraz fakt ze cala branza znowu nabiera sie na ich zagrywki. Zawsze bylo tak ze jak cos lobbowlai i załatwiali to glownie pod siebie. Czemu niby teraz mialoby byc inaczej, Zdzichu poszedl na pielgrzymke do Czestochowy i sie nawrocil?

7
0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *